"Kaczyńskiemu woda podeszła już powyżej nosa". Senator Jackowski: Spróbuje wywiesić w Unii białą flagę

Polska potrzebuje pieniędzy unijnych, dlatego PiS będzie teraz próbował wywiesić białą flagę w Brukseli, a jednocześnie przedstawić to jako swoje zwycięstwo i wzmocnienie naszej suwerenności - ocenił w TOK FM Jan Maria Jackowski. Senator wskazał przy tym, że jeśli PiS de facto ugnie się pod żądaniami UE, to Zbigniew Ziobro przystąpi do ofensywy.
Zobacz wideo

W środę minister ds. Unii Europejskiej Szymon Szynkowski vel Sęk miał rozmawiał w Brukseli o Krajowym Planie Odbudowy. Rząd chce, żeby Komisja Europejska doprecyzowała tzw. kamienie milowe, czyli warunki wypłaty unijnych pieniędzy dla Polski. Co ciekawe, wcześniej gabinet Mateusza Morawieckiego sam te warunki wynegocjował. - Czy Kaczyńskiemu woda podeszła już pod nos? - zapytała w TOK FM Karolina Lewicka swojego gościa, Jana Marię Jackowskiego.

- Myślę, że podeszła już powyżej nosa i jest na poziomie oczu – odpowiedział senator, dziś niezrzeszony, wcześniej związany z PiS. - Bo sytuacja polskiego budżetu jest wyjątkowo trudna. W ścisłym kierownictwie obozu rządzącego coraz powszechniejsze jest przekonanie, że nie można dalej zaklinać rzeczywistości i potrzeba unijnych pieniędzy – dodał w Wywiadzie Politycznym.

W jego ocenie władza będzie teraz próbowała "wywiesić białą flagę" w Brukseli, a jednocześnie przedstawić to jako swoje zwycięstwo i "wzmocnienie naszej suwerenności". Senator wskazał przy tym, że jeśli PiS de facto ugnie się pod żądaniami UE, to Zbigniew Ziobro przystąpi do ofensywy.

- Ziobro miał co do zasady rację. Bo to, co teraz mamy, jest pokłosiem krętactwa premiera Mateusza Morawieckiego. Twierdził, że będzie bronił naszej suwerenności, a zgodził się na mechanizm "pieniądze za praworządność" (uzależnienie wypłaty środków unijnych od przywrócenia zasad państwa prawa - przyp. red.). Nie mówię, czy ten mechanizm narusza suwerenność, czy nie, tylko stwierdzam, jak to było sprzedawane na użytek propagandy wewnątrz Polski. Więc Mateusz Morawiecki sam się zakiwał i dał paliwo Zbigniewowi Ziobrze, który mu wykazał krętactwo – powiedział.

Zdaniem senatora w obozie władzy trwa teraz "przerzucanie gorącego kartofla" i rywalizacja na to, kto jest bardziej prawdziwym patriotą.

"Polska w tej chwili nie ma ani pieniędzy, ani honoru, a Orban będzie miał i jedno, i drugie"

Według portalu Politico rząd w Budapeszcie zaproponował przeprowadzenie szeregu reform w systemie sądownictwa, aby odblokować miliardy euro ze środków unijnych. Zdaniem Jarosława Kaczyńskiego Węgry zdecydowały się na ten krok i muszą iść na daleko idące ustępstwa wobec UE, bo "gospodarka im się kompletnie wali".

Gość TOK FM ocenił słowa prezesa PiS jako "robienie wody z mózgu", bo ceny paliw i żywności na Węgrzech są niższe niż w Polsce, co – jego zdaniem – obrazuje stan obu gospodarek. - Poza tym Orban jest znacznie bardziej zręcznym politykiem niż ci, którzy rządzą Polską. Potrafi się sprawniej poruszać w UE i załatwiać tam sprawy. Polska w tej chwili nie ma ani pieniędzy, ani honoru, a Orban będzie miał i jedno, i drugie. To jest ta różnica – stwierdził.

Jak dodał, polityka Jarosława Kaczyńskiego wobec Unii doprowadzi do tego, że w Polsce stworzy się przestrzeń dla "partii polexitu". - Ona otwarcie powie, że jej pierwszym punktem jest wyjście Polski z Unii. Teraz ta partia będzie miała może 2-3 proc. poparcia, ale z czasem może mieć przyszłość. Nie zmieści się w niej ani Solidarna Polska, ani PiS. Jarosław Kaczyński odsłoni prawą flankę – podsumował gość Karoliny Lewickiej.

O co chodzi z KPO?

Komisja Europejska na początku czerwca zaakceptowała polski KPO, co było krokiem w kierunku wypłaty przez UE 23,9 mld euro dotacji i 11,5 mld euro pożyczek w ramach Funduszu Odbudowy. Pieniądze jednak nie zostały wypłacone, bo KE zaznaczyła, że polski KPO "zawiera kamienie milowe związane z ważnymi aspektami niezależności sądownictwa" i że "Polska musi wykazać, że te kamienie milowe zostały osiągnięte przed dokonaniem jakichkolwiek wypłat w ramach Funduszu Odbudowy". Jednym z oczekiwań KE była likwidacja Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, co stało się w połowie lipca, gdy weszła w życie prezydencka nowela ustawy o SN. Wątpliwości co do tego, czy nowe przepisy spełniają tzw. kamienie milowe w tej sprawie wyrażali w ostatnim czasie niektórzy przedstawiciele Komisji.

Pod koniec lipca szefowa KE Ursula von der Leyen mówiła "DGP", że aby otrzymać środki z KPO, Polska musi wywiązać się ze zobowiązań podjętych w celu zreformowania systemu środków dyscyplinarnych w sądownictwie. Przyznała, że ustawa likwidująca Izbę Dyscyplinarną jest ważnym krokiem, jednak "nowelizacja ustawy o SN nie gwarantuje sędziom możliwości kwestionowania statusu innego sędziego bez ryzyka, że zostaną pociągnięci do odpowiedzialności dyscyplinarnej". Von der Leyen podkreślała, że Polska musi również w pełni zastosować się do postanowienia TSUE, co jeszcze nie nastąpiło, a w szczególności "nie przywrócono do orzekania zawieszonych sędziów i nadal obowiązuje dzienna kara finansowa".

TSUE latem 2021 r. zobowiązał Polskę do natychmiastowego zawieszenia stosowania przepisów odnoszących się do uprawnień Izby Dyscyplinarnej SN w kwestiach m.in. uchylania immunitetów sędziowskich. W związku z niewykonaniem tego postanowienia w końcu października zeszłego roku TSUE zobowiązał Polskę do zapłaty na rzecz Komisji Europejskiej kary w wysokości 1 mln euro dziennie.

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM