"Kuriozalna" poprawka Macierewicza i przepychanki w Sejmie. "Jesteśmy blisko republiki bananowej"

Sowiecka agentura ma się w Polsce bardzo dobrze - tak dr Mirosław Oczkoś komentował w TOK FM "kuriozalną", jego zdaniem, poprawkę Antoniego Macierewicza. Polityk PiS chciał, żeby w uchwale uznającej Rosję za państwo sponsorujące terroryzm znalazł się zapis dotyczący odpowiedzialności Rosji za katastrofę smoleńską.
Zobacz wideo

Sejmowi - mimo wypracowanej w komisji zgody koalicji i opozycji - nie udało się zagłosować w sprawie uchwały ws. uznania Rosji za państwo sponsorujące terroryzm. Wszystko przez wrzuconą w ostatniej chwili poprawkę, której autorem miał być Antoni Macierewicz. PiS chciał, żeby w uchwale znalazł się zapis o odpowiedzialności Rosji za katastrofę smoleńską.

Ostatecznie opozycja zerwała kworum. Macierewicz pytany, dlaczego poprawka nie została zgłoszona wcześniej - podczas prac w komisji, odparł, że to nie ma specjalnego znaczenia. - Fundamentalne znaczenie ma to, że dla opozycji było to niedopuszczalne. Nie chcieli się zgodzić na prawdę o terroryzmie rosyjskim - stwierdził.

Awanturę w Sejmie komentował w TOK FM dr Mirosław Oczkoś, ekspert ds. wizerunku i marketingu politycznego. - Paweł Kowal (poseł KO - red.) mówi wyraźnie, że rząd jest dogadany. I nagle pojawia się Antoni Macierewicz, który wrzuca poprawkę, o której z góry wiadomo, że zostanie odrzucona. Ta poprawka brzmi kuriozalnie - ocenił gość "Pierwszego Śniadania w TOK-u". Jak ocenił, sprawa poprawki pokazała, że "sowiecka  agentura ma się w Polsce bardzo dobrze".

Witek: Jeden wielki skandal

W reakcji na kontrowersyjną poprawkę z ław opozycji słychać było okrzyki: "ruski agent". Marszałek Sejmu Elżbieta Witek uznała, że to "jeden wielki skandal" i zarządziła przejście do kolejnych głosowań.

Zachowanie posłów koalicji rządowej nagrywała telefonem posłanka Klaudia Jachira. Kiedy podeszła do ław PiS-u, blisko miejsca, w którym siedział Jarosław Kaczyński - najbliżsi współpracownicy prezesa PiS, czyli m.in. Ryszard Terlecki i Mariusz Błaszczak zasłonili lidera. A Marek Suski wyrwał z rąk posłanki telefon.

- Okrzyki pani marszałek Witek: "Ja wiem, co robię" i Suski, który wyrywa posłance Jachirze telefon. Jesteśmy bardzo blisko republiki bananowej, natomiast banany jeszcze są zielone – ocenił Oczkoś. - Ja bym bardziej powiedział, że jesteśmy bliżej takiej białoruskiej republiki albo rosyjskiej - stwierdził prowadzący "Pierwsze Śniadanie w TOK-u" Piotr Maślak.

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM