,
Obserwuj
Polityka

Nie ma chętnych do "rządu zombies"? "Morawiecki mógłby zadziałać w sposób innowacyjny"

Anna Siek
3 min. czytania
15.11.2023 10:49
Kto wejdzie do nowego rządu Mateusza Morawieckiego? Tajemnice powinniśmy poznać najpóźniej za niewiele ponad 10 dni. Jak mówił w TOK FM prof. Marek Belka, "podobno mało kto chce się zgodzić na uczestnictwo w tym rządzie zombies". Były premier zdradził też, czy podpisałby się pod wnioskiem o postawienie prof. Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Mateusz Morawiecki ma mniej niż dwa tygodnie na przedstawienie składu swojego nowego rządu. Polityk PiS - przypomnijmy - w poniedziałek najpierw podał swój rząd do dymisji, a kilka godzin później został przez prezydenta Dudę desygnowany na stanowisko premiera. I właśnie od 13 listopada liczą się konstytucyjne dwa tygodnie, które Morawiecki ma na przedstawienie składu nowej Rady Ministrów.

- Podobno mało kto chce się zgodzić na uczestnictwo w tym rządzie zombies - komentował w TOK FM prof. Marek Belka. Zdaniem byłego premiera i szefa Narodowego Banku Polskiego - a obecnie europosła - "Mateusz Morawiecki doprowadzi tę swoją pseudomisję do samego końca i jakieś nazwiska przedstawi".

Szanse na poparcie nowego rządu PiS w Sejmie są czysto teoretyczne. Trudno spodziewać się - jak ocenił prowadzący "Magazyn EKG" Tomasz Setta - żeby nowa sejmowa większość poparła rząd złożony wyłącznie z polityków Prawa i Sprawiedliwości.

- Oczywiście tego się spodziewamy. Ale Mateusz Morawiecki mógłby zadziałać w sposób innowacyjny i zaproponować rząd techniczny: ekspertów, związanych oczywiście z prawicą, ale niekoniecznie kojarzonych jako członkowie PiS-u - uważa prof. Belka.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Były premier ocenił, że "byłby to akt rozpaczy". - Że być może za takim rządem ktoś spoza klubu PiS zagłosuje - dodał.

Inflacja w Polsce. Są najnowsze informacje Głównego Urzędu Statystycznego

Belka o Adamie Glapińskim

Tomasz Setta pytał też swojego rozmówcę, czy gdyby był posłem, to podpisałby się pod wnioskiem o postawienie Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu. Temat pojawił się przy okazji ostatniej publicznej awantury z prezesem Narodowego Banku Polskiego i członkiem zarządu tej instytucji Pawłem Muchą w rolach głównych.

- Mam pełne zrozumienie dla krytyki Adama Glapińskiego. I myślę, że są liczne powody, dla których można byłoby Glapińskiego pod Trybunał Stanu albo po prostu inne sądy postawić, natomiast jako były szef NBP odmówiłbym podpisania - mówił prof. Belka. Dlaczego? - Jest coś niewłaściwego, żeby były szef Narodowego Banku Polskiego przykładał rękę do rzeczy, która - tak czy inaczej - może być pod względem prawnym wątpliwa - wyjaśnił.

- Najpoważniejszym zarzutem, który się formułuje wobec Adama Glapińskiego, jest ten, że nie zachowuje choćby pozorów niezależności wobec rządu. (...) To jest oczywista prawda, ale udowodnić to dla potrzeb procesu sądowego to wcale nie będzie łatwe - argumentował były prezes banku centralnego.

Dziennikarz TOK FM przypomniał, że Paweł Mucha, publikując swoje zarzuty pod adresem Glapińskiego, zarzucał prezesowi, że nie udostępnia mu dokumentów. A wcześniej podobne uwagi zgłaszali też niektórzy członkowie Rady Polityki Pieniężnej. Przypomnijmy, że była to m.in. prof. Joanna Tyrowicz. - Myślę, że są jeszcze inne sprawy, które można by dokładnie zbadać. Na przykład ewentualne zaangażowanie prezesa Adama Glapińskiego w poparcie dla byłego prezesa Komisji Nadzoru Finansowego (Marek Chrzanowski został zatrzymany, postawiono mu zarzuty - red.). Jest tego bardzo dużo, natomiast nie musiałbym być na liście tych, którzy podpiszą - powtórzył Belka.

'Do Kaczyńskiego dotarło, że został oszukany'. Kamiński zdradza, co powiedział mu 'ważny polityk PiS'