Kto pierwszy może uciec z PiS? Stankiewicz mówi, na kogo zwracać uwagę
Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński zdaje się powoli wychodzić z szoku po wyborczej porażce i przystępuje do dalszego działania. W planach PiS ma prawdopodobny rebranding w postaci zmiany nazwy partii, kolejny zjazd polityków Zjednoczonej Prawicy, a przede wszystkim Zespół Prac Państwowych - który - według deklaracji Kaczyńskiego z wywiadu dla PAP, 'ma być przygotowywany przez kolejny rząd, który mógłby objąć władzę za cztery lata'. 'Podobna propozycja rządu ekspercko-politycznego może być powtórzona w tzw. trzecim kroku konstytucyjnym, na przykład z premierem wywodzącym się z PSL-u. Nie wykluczamy tego' - podkreślił prezes.
Choć - w ocenie dziennikarza Andrzeja Stankiewicza - Kaczyński jest raczej osobą "twardo stąpającą po ziemi", to powyższa wypowiedź świadczy o jego "oderwaniu od rzeczywistości". - On swojej partii i swoim wyborcom tłumaczy, że w drugim kroku Tusk nie zbierze większości. A temu przeczą wszystkie głosowania. Kompletna fantasmagoria - ocenił wicenaczelny Onetu w "Wywiadzie politycznym".
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Jak wskazał gość TOK FM, "Kaczyński udaje, że ma pomysł na cztery lata w opozycji, a kompletnie tego pomysłu nie ma". Ale musi mieć nadzieję. - Musi dać swoim ludziom i elektoratowi nadzieję, bo sam jej potrzebuje - stwierdził Stankiewicz w rozmowie z Karoliną Lewicką.
"Ludzie zapisują się do Trzeciej Drogi. A nie do PiS-u"
Tę nadzieję może odbierać prezesowi postawa młodych polityków PiS-u, dla których perspektywa pozostania w przegranej partii może nie okazać się zbyt kusząca. - Są tak zwani młodzi pisowcy, którzy są pierwszą, maksymalnie drugą kadencję, ale - poza podnoszeniem ręki na polecenie Kaczyńskiego - niczego nie zrobili. Nie zrobili żadnych przelewów na konto swoje lub swojej fundacji, nie rządzili i tak dalej. Jeżeli oni zrozumieją, że przy Kaczyńskim nie ma przyszłości, to będą szukać alternatywy - zwrócił uwagę dziennikarz.
Wśród takich "młodych pisowców" gość TOK FM wskazał konkretne postaci. - Proszę zwrócić uwagę na odpowiedzi Kacpra Płażyńskiego, na zachowanie Marcina Ociepy i współpracujących z nim posłów działających w Stowarzyszeniu OdNowa - oni głosowali inaczej niż PiS, wstrzymywali się od głosu, krytykowali kampanię wyborczą. A zatem jest grupa polityków, którzy mogą pozycjonować się nieco inaczej - komentował Stankiewicz.
Naturalnym kierunkiem dla uciekinierów z PiS-u wydaje się PSL i Trzecia Droga. - Proszę zobaczyć, jaki jest nurt w tej chwili w Trzeciej Drodze - bardzo wielu ludzi czuję, że to partia, która może odegrać dużą rolę w wyborach samorządowych, może grać o jakieś koalicje na poziomie sejmików albo w jakiś konkretnych radach miast. I ludzie zapisują się tam, a nie do PiS-u - przekonywał gość "Wywiadu politycznego".
By temu zaradzić, Jarosław Kaczyński wybrał "nowy Smoleńsk". - Chodzi o opowieść, która pozwoli mu zachować kontrolę nad partią. Te wyśmiewane często przez opozycję i jej elektorat miesięcznice pozwoliły mu w latach 2010-2015 zachować twardy elektorat i mobilizację aparatu partyjnego. Dlatego opowiada o Zespole Prac Państwowych i kolejnych wyborach, a jednocześnie jako nowy temat wybrał wojnę z Unią Europejską i nowe traktaty unijne - mówił Andrzej Stankiewicz w TOK FM.
PiS wciąż w szoku po porażce. 'Biega trochę jak kurczak po odcięciu głowy'