,
Obserwuj
Polityka

"Wyrok na zamówienie". Prawnik po decyzji Trybunału Konstytucyjnego. "Mleko się rozlało"

3 min. czytania
11.12.2023 15:41
Poniedziałkowy wyrok TK w sprawie kar nakładanych na Polskę przez TSUE zbiegł się w czasie z expose premiera Mateusza Morawieckiego i głosowaniem w wotum zaufania dla jego rządu. Zdaniem prof. Roberta Grzeszczak nie można mówić o przypadku. - Jako profesora prawa serce mnie boli, bo oceniam działania TK nie w świetle prawa, a w świetle roszad i demonstracji politycznych - komentował w TOK FM prawnik.
|
|
fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Trybunał Konstytucyjny uznał w poniedziałek za niezgodne z konstytucją przepisy unijne, na podstawie których Trybunał Sprawiedliwości UE nałożył kary na Polskę ws. kopalni Turów i byłej Izby Dyscyplinarnej SN. Wniosek do TK w tej sprawie - jeszcze w listopadzie 2021 r. - złożył prokurator generalny Zbigniew Ziobro, który domagał się stwierdzenia niekonstytucyjności regulacji prawa unijnego odnoszących się do tych kwestii. TK ogłosił poniedziałkowy wyrok w pełnym składzie, zdanie odrębne do orzeczenia zgłosiło czterech sędziów.

Podatnicy już zapłacili karę. 'Rząd się tym nie chwali'

Jak komentował w TOK FM prawnik prof. Robert Grzeszczak, TK ogłosił swój wyrok w dniu expose premiera Mateusza Morawieckiego i głosowania w wotum zaufania dla jego rządu. I jest to przypadek.

- Jest to wyrok na zamówienie, oznaczający przede wszystkim kontynuację upolitycznienia TK. Tu się wypełnia agendę polityczną, a nie ocenia konstytucyjność. Ten akt pokazuje, że odchodzi władza, która dysponując TK, utrudnia przejęcie władzy kolejnemu rządowi i uruchomienie KPO. Jako profesorowi prawa serce mnie boli, bo oceniam działania TK nie w świetle prawa, a w świetle roszad i demonstracji politycznych - mówił ekspert z Wydział Prawa i Administracji UW w "A teraz na poważnie".

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Jak podkreślił prawnik, poniedziałkowy wyrok TK nie zmienia sytuacji w całej sprawie nakładanych na Polskę kar. - Mleko dawno się rozlało. Te kary zostały ściągnięte. Nie w taki sposób jak powinno to się wydarzyć w państwie prawa, czyli w ten sposób, że państwo przegrywa i płaci. U nas kary nie zostały zapłacone, a ściągnięte z transz, które powinna dostać Polska. Tych potrąceń było dużo, częściowo zostało to uzupełnione z budżetu państwa. Rząd się tym nie chwali, bo nie ma czym - przypomniał rozmówca Mikołaja Lizuta.

Decyzja Trybunału, którym kieruje Julia Przyłębska - zaznaczył prof. Grzeszczak - jest nieistotna także z perspektywy Brukseli. - Dla UE ten wyrok nic nie zmienia. Trybunał ocenił coś, czego oceniać nie może, bo to jest prawo Unii Europejskiej. Gdyby Trybunały w 27 państwach członkowskich zaczęłyby orzekać o tym, co jest im niewygodne w danej chwili, to UE zupełnie by się rozpadła. Upadłby sens tej integracji, bo zostałaby ona rozszarpana na 27 stron - wyjaśnił gość TOK FM.

'TK nie może wypowiadać się o wszystkim, czego zapragnie rząd'

Ekspert z UW dodał też, że poniedziałkowego wyroku TK, nawet nie można nazwać wyrokiem. Bo w składzie zasiadali sędziowie-dublerzy. - Po pierwsze, to nie ten skład, bo oni nie są sędziami, co jest stwierdzone wyrokami. A po drugie, nie ta materia. TK nie może wypowiadać się o wszystkim, czego zapragnie rząd - argumentował gość "A teraz na poważnie".

Co w tej kwestii może zmienić się po objęciu władzy przez rząd Donalda Tuska? Zdaniem prawnika tak długo, jak istnieje "klincz pomiędzy rządem, prezydentem i UE", tak długo trudno będzie to przewidzieć. - Jednakże w świetle całości tych wydarzeń ośmiu lat rządów Zjednoczonej Prawicy i doświadczeń, jakie miała z tym rządem Komisja Europejska, możemy liczyć na kredyt zaufania, otwartą postawę i próbę znalezienia rozwiązań problemów, które są stwarzane m.in. przez TK - podsumował prof. Robert Grzeszczak.

Zaskakujący wątek w expose Morawieckiego. 'Nawet zabawne'