Burza wokół listy lektur. Nowacka w TOK FM: Mam prawo mieć negatywny stosunek do sekty smoleńskiej
Resort edukacji tnie podstawy programowe. Od września w szkołach będzie o 20 proc. mniej treści do nauki. Zmieni się też kanon lektur. Z listy obowiązkowych pozycji wypadły "Odyseja", "W pustyni i w puszczy" czy "Romeo i Julia". Za to "Potop", "Chłopów", a także "Pana Tadeusza" czy "Quo vadis" uczniowie będą czytać we fragmentach.
Kontrowersje wzbudziła już sama niedawna zapowiedź tych zmian przedstawiona przez szefową resortu edukacji Barbarę Nowacką. - Lista lektur była gigantyczna i niestety nieczytana. Były pewne pomysły indoktrynacyjne, na przykład w ostatnich latach powkładano poezję niejakiego (Jarosława Marka) Rymkiewicza. Eksperci bardzo rekomendowali usunięcie. Podpisałam dokument, gdzie pan Rymkiewicz czy pan (Jacek Józef) Dukaj się nie pojawiają - mówiła Nowacka. Te słowa ściągnęły na nią ostrą krytykę.
'To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
"Sekta smoleńska nie jest tym, co powinno być w kanonie lektur"
Wielu komentatorom nie spodobało się lekceważące - ich zdaniem - podejście do tych dwóch nagradzanych autorów. - Nie wiem, co jest złego w "pan" - odpowiedziała w "Poranku Radia TOK FM" Nowacka. I zaznaczyła, że "smoleńska poezja Rymkiewicza i sekta smoleńska nie jest tym, co powinno być w kanonie lektur". - Przypomnę, że to, jak wiele innych pozycji, zostało włożone na listę lektur przez pana Czarnka, przez panią Zalewską. Było to działanie stricte polityczne. Jeżeli porządkujemy i odpolityczniamy szkołę, to jest jeden z elementów - podkreśliła rozmówczyni Dominiki Wielowieyskiej.
Nowacka tych, którzy mają wątpliwości, dlaczego Rymkiewicza nie powinno być na liście lektur obowiązkowych, zachęciła do przeczytania utworu "Krew". - Pada tam sformułowanie np. o białych rękawiczkach Tuska. Naprawdę chcemy takiej politycznej szkoły? - pytała retorycznie.
Gościni TOK FM nie kryła, że ma emocjonalny stosunek do "sekty smoleńskiej". Przypomnijmy, że w katastrofie 10 kwietnia 2010 roku zginęła także matka polityczki - Izabela Jaruga-Nowacka. - Mam prawo, również jako człowiek, który doświadczył wiele w swoim życiu od sekty smoleńskiej, mieć negatywne zdanie o jej czołowym poecie. I proszę mi tego prawa nie odbierać - stwierdziła.
Nowacka podkreśliła jednocześnie, że nie była to jej decyzja, bo nad listą lektur od wielu miesięcy pracowali niezależni eksperci. - Wybieramy najlepszych ludzi, również nauczycieli praktyków i tacy byli w tym zespole (...). A trzeba było odchudzić i podstawy programowe i listę lektur, żeby zerwać z fikcją i żeby młodzież zechciała czytać. Podejście, które zaprezentowali uważam za sensowne - mówiła, dodając: "To, że kogoś nie ma na liście lektur, nie znaczy, że nie można go czytać".
Szkolne wycieczki tylko dla wybrańców? Burza wokół nowego pomysłu Nowackiej
Gościni "Poranka Radia TOK FM" podkreśliła, że szkoła musi się dostosować do współczesnego świata. - Jeżeli młodego człowieka nie zaciekawia lektura, to młodzież będzie chciała czytać streszczenia i bryki. A tak przeczytają fragment, który go zaciekawi, który nauczyciel wpisze w kontekst. Nie możemy udawać, że młodzież czyta dzisiaj wszystko starannie, bo wszystkie badania pokazują, że lektury odstraszają od czytania - przekonywała. Min. Nowacka przyznała, że jako szefowa resortu edukacji ponosi odpowiedzialność za listę lektur. - Natomiast bardzo bym prosiła, żeby nie mówić, że coś wybrałam, coś dopisałam czy coś wyrzuciłam - zaznaczyła.
"Kaczyński miał wiedzę, jak wykorzystują pieniądze publiczne i nie zrobił z tym nic"
Polityczka KO odniosła się także do informacji ujawnionych w poniedziałek przez "Gazetę Wyborczą". "GW" dotarła do listu sprzed wyborów w 2029 r., w którym prezes PiS-u zwrócił się do Zbigniewa Ziobry "o natychmiastowe zakazanie kandydatom Solidarnej Polski korzystania z Funduszu Sprawiedliwości w kampanii wyborczej".
Tajny list Kaczyńskiego. 'Nie za bardzo widzę możliwość obarczenia Ziobry czymkolwiek'
- I cała PiS-owska narracja, że nie wiedzieli, że ich tam w ogóle nie było, że pierwsze słyszą, właśnie wzięła w łeb. Co więcej, Kaczyński miał wiedzę, jak wykorzystują pieniądze publiczne i nie zrobił z tym nic. Chociaż miał władzę, pełnił funkcje państwowe i miał obowiązek podjąć działania - mówiła Nowacka. I podkreśliła, że "jeśli polityk wie o nadużyciach, to ma obowiązek złożyć zawiadomienie, a nie pisać list: 'Oj Zbyszku jak brzydko robisz, poniesiesz konsekwencje'". - Ziobro nie poniósł żadnych konsekwencji - dodała.
Szefowa MEN przyznała jednocześnie, że ma "umiarkowaną wiarę", że Państwowa Komisja Wyborcza podejmie szybkie działanie w tej sprawie. - Ale chodzi o szacunek do publicznych pieniędzy, one nie są znikąd, to są nasze podatki - podsumowała w TOK FM min. Barbara Nowacka.