Oto cichy bohater kryzysu surowcowego. Potrzebują go wszyscy, a już zaczyna go brakować
To będzie odcinek o cichym bohaterze światowej gospodarki. Tak cichym, że jego brak, choć spędza sen z powiek fabrykom na całym świecie, to niewielu słyszy o jego istnieniu. Ekonomiści twierdzą nawet, że miarą krajowej kondycji gospodarczej może być to, ile się go zużywa. To kwas siarkowy. Więcej kwasu - więcej produkcji, kwitnąca gospodarka, więcej pieniędzy w kieszeniach. Mniej kwasu to ogłoszenie alarmu ekonomicznego. Jak teraz, gdy z powodu wojny w Zatoce Perskiej światowy przemysł został odcięty od największego na świecie źródła przetworzonej siarki, bez której w zasadzie w gospodarce zasadniczo nie będzie niczego.
- Od nawozów przez mikroprocesory po wodę pitną - dlaczego kwas siarkowy jest globalnie niezbędny do sprawnego działania gospodarek;
- Dlaczego świat nie może w tym przypadku sięgnąć do rezerw;
- I co wspólnego z siarką mają ceny tego, co codziennie ląduje na naszych talerzach.
Zanim o kryzysie - lekcja chemii, obiecujemy, że zrozumiała. I jedyna. Kwas siarkowy, H2SO4, jest najczęściej produkowaną substancją chemiczną na świecie. Każdego roku produkuje się go tyle, że zajmuje miejsce w ścisłej globalnej czołówce produkcji przemysłowej. I używa się go niemal do wszystkiego. Do wydobycia miedzi - bez kwasu nie ma jak wypłukać rudy ze skały. Do produkcji nawozów fosforowych - kwas bierze udział w niezbędnych reakcjach chemicznych, nawozy fosforowe to podstawa wydajnego rolnictwa. Do wydobycia niklu i litu - bez kwasu nie ma baterii do elektryków. Do uzdatniania wody pitnej - kwas reguluje odczyn w stacjach wodociągowych na całym świecie. Do produkcji chipów - jest niezbędny do trawienia krzemowych płytek. Oraz do rafinacji ropy naftowej, którą wydobywa się tam, gdzie produkuje się najwięcej przetworzonej siarki na świecie.
Cena bije rekord wszech czasów
Zanim o samym siarkowym kryzysie, jedna ważna właściwość, konkretnie właściwość fizyczna, która sprawia, że sytuacja na rynku chemicznym jest szczególnie niepokojąca. Kwas siarkowy jest wysoce żrący - wypala dziury we wszystkim, łącznie z metalem i niszczy każdy materiał, z którym się zetknie. Nie można go tak po prostu magazynować. Wymaga specjalnych zbiorników, specjalnego transportu i specjalnej obsługi. Dlatego dostarczany jest na bieżąco, nikt nie trzyma go w magazynie na zapleczu, więc w razie braku dostaw - nie sięgnie po żelazne rezerwy. Może w takim razie można go sobie dowolnie produkować? Niekoniecznie. Bo kwas siarkowy, jak sama nazwa wskazuje, bierze się z siarki, ale pochodzącej z dwóch głównych źródeł. Pierwsze to rafinerie ropy naftowej i gazu, które wyciągają siarkę ze swoich produktów podczas przerabiania surowca. Drugie - huty miedzi i cynku, które przechwytują związki siarki powstające w procesie przetapiania rud metali. Problem w tym, że obie branże pogrążone są chaosie z powodu wojny w Zatoce Perskiej.
Tu pojawia się główna bohaterka gospodarczych wiadomości tego sezonu - cieśnina Ormuz. Tą drogą z arabskich rafinerii płynęła w świat prawie połowa międzynarodowych dostaw siarki. Eksportują ją wszyscy producenci i przetwórcy ropy w Zatoce Perskiej. Od marca żaden nie ma jak jej wywieźć. I teraz o tym, dlaczego ta opowieść ważna jest dla Twojej kieszeni i dla zawartości Twojego talerza.
Jeden z najważniejszych na świecie wskaźników cen siarki pobił właśnie rekord wszech czasów. Tak zwany Tampa Sulphur Settlement, czyli ustalany kwartalnie w Tampie na Florydzie referencyjny poziom za siarkę dostarczoną na miejsce przekroczył 655 dolarów za tonę. Dla porównania w 2020 roku ten wskaźnik wynosił... 20 dolarów za tonę. Sprawa jest poważna, bo cena z Tampa wpływa na kalkulacje producentów nawozów fosforowych na całym świecie - od Maroka po Indie. Jeśli siarka drożeje w Tampa, drożeją nawozy, a za nimi żywność. To jeden z tych niepozornych wskaźników, od którego zależą ceny w każdym dyskoncie. I teraz o tym, dlaczego na koszcie twoich codziennych zakupów, znacząco ważą Chiny.
Bo są jednym z największych na świecie eksporterów kwasu siarkowego. Produkują go w swoich wielkich hutach. W krytycznych sytuacjach były do tej pory rynkowym buforem. Braki uzupełniały większą produkcją, ale nie teraz. Surowca brakuje tak bardzo, że Chiny od maja zabroniły sprzedawać go za granicę. Chronią w ten sposób swoje bezpieczeństwo żywnościowe i siarką dzielić się nie będą. Eksperci zapowiadają więc siarkowy Armagedon - rynek zbliża się do punktu krytycznego. A na liście branż zagrożonych chemiczną zagładą znajduje się nie tylko przemysł nawozowy, ale też produkcja metali.
Bez nich nie będzie postępu
Żeby zrozumieć, dlaczego to ma znaczenie daleko poza branżą chemiczną, cofniemy się do zastosowań kwasu, konkretnie w przemyśle metalowym. A jeszcze konkretniej w miedziowym. Jedna piąta miedzi na świecie produkowana jest dzięki płukaniu rudy metalu kwasem. Wysoka cena H2SO4 to nieopłacalna produkcja miedzi, a brak miedzi to sprawa poważna dla technologicznego postępu. Miedź jest absolutnie kluczowa dla transformacji energetycznej. To kable elektryczne, silniki, instalacje w budynkach, sieci przesyłowe. Jeden wiatrak morski potrzebuje jej kilku ton. Jeden samochód elektryczny - kilkudziesięciu kilogramów. Miedzi używa sztuczna inteligencja. Wyrastające jak grzyby po deszczu centra obliczeniowe to setki kilometrów miedziowych kabli. Tu postęp stale przyspiesza i dlatego za 15 lat świat będzie potrzebować trzy razy więcej miedzi niż dzisiaj wydobywa.
Na koniec tej części naszej historii: nikiel. Jego wydobycie - szczególnie w Indonezji, która stała się globalnym centrum produkcji - to technologia podobna do miedziowej. Nikiel jest zaś kluczowym składnikiem baterii samochodowych. Skokowy wzrost cen siarki to droższy nikiel, a droższy nikiel to
droższe ogniwa, także do chińskich elektryków. Bo choć Chiny mają własny kwas siarkowy, to nie mają rud niklu. Dlatego produkują ten metal w swoich hutach w Indonezji, którym brakuje siarki, bo Chiny wprowadziły embargo na jej sprzedaż za granicę. Tu domyka się błędne koło uruchomione w Zatoce Perskiej. I powstaje pytanie: co teraz?
Odpowiadają analitycy rynku żywnościowego. I przypominają kryzys po inwazji Rosji na Ukrainę, gdy ci dwa wielcy eksporterzy nawozów wypadli z rynku. Skutek? Wzrost cen żywności na całym świecie i miliony ludzi w ubóstwie. Dzisiaj sytuacja jest poważniejsza, bo wojna w Ukrainie uderzyła we fragment rynku żywnościowego. Teraz problemy się piętrzą i na siebie nakładają, bo z Zatoki Perskiej w świat płynęła znaczna część tablicy Mendelejewa. Mocznik, amoniak i same nawozy azotowe, gaz do ich produkcji w Europie i Azji, ropa i paliwa napędzające produkcję żywności, a nawet etylen do jej pakowania. I na końcu siarka, surowiec zbyt nudny, by trafić na czołówki światowych mediów i zbyt ważny, by o nim nie powiedzieć.
źródło: TOK FM