Plan Ziobry nie przejdzie? Poseł zdradził, jak chcą go przesłuchać
Zbigniew Ziobro ponownie nie stawił się przed sejmową komisją śledczą do spraw Pegasusa. Były minister sprawiedliwości przedstawił zwolnienie lekarskie, które kończy się siódmego lipca. Jednak, jak mówił w TOK FM poseł Marcin Bosacki poseł PO z Klubu Koalicji Obywatelskiej, wiceprzewodniczący sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa, dziś do sejmowej komisji wpłynęło pismo od lekarza sądowego, które potwierdza zwolnienie.
- W tym piśmie jest też adnotacja, że zwolnienie Zbigniewa Ziobry może być przedłużone. Ale ja się zastanawiam, jak choroba Ziobry ma się do wywiadów, których udzielał i nadal udziela, głównie w telewizji Republika - zastanawaił się w 'Wywiadzie Politycznym' Bosacki.
I jak dodał,
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
- Zakładam więc, że jeśli Zbigniew Ziobro ponowi zwolnienie, a kolejny termin jego przesłuchania został wyznaczony na 10 lipca, to komisja śledcza będzie musiała podjąć pewne kroki. Myślę, że powołamy biegłego sądowego, który zbada byłego ministra sprawiedliwości i oceni, czy jest tak chory, że nie może zeznawać, czy może zeznawać, ale w warunkach domowych, czy np. przez godzinę, dwie. A może dłużej tylko z przerwami - mówił gość Karoliny Lewickiej.
Afera z wezwaniem Ziobry na komisję śledczą. 'Prymitywna prowokacja i obrzydliwe nękanie'
Jak dodał, komisja nie odpuści przesłuchania Zbigniewa Ziobry, bo jest on kluczowym świadkiem i bez jego zeznań nie jest możliwe stworzenie raportu końcowego.
Bosacki zdradził również, że komisja ds. Pegasusa złożyła dziś do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa za przekazanie 20 mln zł z Funduszu Sprawiedliwości dla CBA na zakup szpiegującego oprogramowania Pegasus.
Tajny list Kaczyńskiego. "Prezes przygotował 'pupochron', który go pogrążył"
Gość TOK FM odniósł się również do tajnego listu Kaczyńskiego do Ziobry, do którego dotarli dziennikarze "Gazety Wyborczej". W ocenie posła PO prezes PiS mógł być w pewnego rodzaju desperacji, pisząc list do lidera Suwerennej Polski. Jednocześnie to jest dowód, że wiedział, co się wyprawia w ministerstwie sprawiedliwości i jak ekipa Ziobry defraudowała pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości na finansowanie własnej kampanii wyborczej.
PiS straci miliony? Były szef PKW nie ma dobrych wieści. 'To aż śmieszne'
- Ta ich bezczelność i przekonanie o bezkarności jest porażające i wstrząsające. Kaczyński tym listem może chciał sobie zapewnić "pupochron", ale tak naprawdę pokazał, że wiedział o przekrętach i nic z tym nie zrobił - podkreślił Bosacki.
Jego zdaniem, prezes PiS nie mógł donieść na Ziobro do prokuratury, którą wówczas ten kierował, bo byłoby to kuriozalne, ale mógł, chociażby zawiadomić służby, które były pod wodzą Kamińskiego i Wąsika. A tego też nie zrobił, co jest dowodem obciążającym, bo jeśli "urzędnik państwowy wie o łamaniu prawa, ale tego nie zgłosi, to sam prawo łamie".
- Moim zdaniem nie tylko PKW nie ma teraz wyjścia i musi pozbawić PiS subwencji na finansowanie kampanii wyborczej, ale także powinna przyjrzeć się sprawozdaniom z poprzednich kampanii - podkreślał gość TOK FM. Jak dodał, nie można mówić, że partia Ziobry to nie PiS, oni z ich list startowali, a sam Kaczyński o całym procederze wiedział doskonale.
Tylko tak Kaczyński może uratować Małopolskę? 'Potężne upokorzenie'
- Uważam, że prezes PiS powinien także usłyszeć prokuratorskie zarzuty za to, że nie poinformował odpowiednich organów o przewałach z Funduszem Sprawiedliwości - skwitował Bosacki.