,
Obserwuj
Polityka

Matczak nie ma wątpliwości. "Głowa państwa zdziecinniała"

Jacek Stawiany, oprac. AS tokfm.pl
2 min. czytania
17.10.2024 12:45
Zdaniem prof. Marcina Matczaka prezydent ws. neosędziów "zachowuje się jak małe dziecko, które tupie nogą". Jak mówił w TOK FM prawnik, to Andrzej Duda przede wszystkim ponosi winę za chaos związany z neosędziami.
|
|
fot. Pawel Wodzynski/East News

W lawinie krytyki, jaką usłyszeliśmy w środę za sprawą orędzia Andrzeja Dudy, dostało się rządowi za traktowanie neosędziów. Zdaniem prezydenta 'skandalem jest stygmatyzowanie sędziów poprzez nazywanie ich neosędziami'. - To kłamliwe określenie ma wprowadzać chaos i zamęt, zastraszać tych sędziów - grzmiał Duda.

- Co by pan odpowiedział głowie państwa? - zapytała prof. Marcina Matczaka Karolina Lewicka.

- Od długiego czasu zastanawiam się, co można odpowiedzieć i przychodzą na myśl mi coraz silniejsze słowa. Kiedy słyszałem te konkretne (słowa), no to niestety przyszło mi do głowy słowo "zdziecinnienie" - mówił gość "Poranka Radia TOK FM". Zdaniem eksperta z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego "głowa państwa zdziecinniała w tej sprawie". - Zachowuje się jak małe dziecko, które tupie nogą i mówi: 'Ma być po mojemu. Ja sobie tak wymyśliłem tę sprawę i nikt mi nie będzie mówił, jak ma być inaczej' - ocenił.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Kłopot z neosędziami. "Wina Dudy"

Prof. Matczak podkreślił, że to, iż 'są w Polsce ludzie nazywani neosędziami, to jest wina przede wszystkim pana prezydenta Dudy'. - To on wspierał powoływanie tych ludzi na stanowiska - powiedział prawnik.

Gość TOK FM krytykował prezydenta nie tylko za słowa dotyczące neosędziów. "Bzdurą" nazwał także słowa prezydenta, że bierze odpowiedzialność za wszystko, co mówi. - Nie bierze odpowiedzialności. Ponieważ odpowiedzialność za jego błędy biorą na siebie biedni, normalni ludzie, którzy do neosędziów przyszli, myśląc, że to jest normalny sąd i normalny sędzia. A zamiast wyroku dostali podważalny świstek papieru. I to w sprawach dla siebie nieraz najważniejszych: w kwestiach rozwodowych, dotyczących nieruchomości. Oni nie mogą teraz budować na tym swojego życia - argumentował.

Jak stwierdził prof. Matczak "Za chwilę wszystkie te wyroki mogą być podważone". I co tym ludziom powie prezydent Duda? On pójdzie na emeryturę i nie będzie brał żadnej odpowiedzialności. To oni będą latami próbowali udowodnić, że jednak te wyroki są ważne, będą musieli się tułać po sądach - podsumował rozmówca Karoliny Lewickiej.