Matczak nie ma wątpliwości. "Głowa państwa zdziecinniała"
W lawinie krytyki, jaką usłyszeliśmy w środę za sprawą orędzia Andrzeja Dudy, dostało się rządowi za traktowanie neosędziów. Zdaniem prezydenta 'skandalem jest stygmatyzowanie sędziów poprzez nazywanie ich neosędziami'. - To kłamliwe określenie ma wprowadzać chaos i zamęt, zastraszać tych sędziów - grzmiał Duda.
- Co by pan odpowiedział głowie państwa? - zapytała prof. Marcina Matczaka Karolina Lewicka.
- Od długiego czasu zastanawiam się, co można odpowiedzieć i przychodzą na myśl mi coraz silniejsze słowa. Kiedy słyszałem te konkretne (słowa), no to niestety przyszło mi do głowy słowo "zdziecinnienie" - mówił gość "Poranka Radia TOK FM". Zdaniem eksperta z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego "głowa państwa zdziecinniała w tej sprawie". - Zachowuje się jak małe dziecko, które tupie nogą i mówi: 'Ma być po mojemu. Ja sobie tak wymyśliłem tę sprawę i nikt mi nie będzie mówił, jak ma być inaczej' - ocenił.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Kłopot z neosędziami. "Wina Dudy"
Prof. Matczak podkreślił, że to, iż 'są w Polsce ludzie nazywani neosędziami, to jest wina przede wszystkim pana prezydenta Dudy'. - To on wspierał powoływanie tych ludzi na stanowiska - powiedział prawnik.
Gość TOK FM krytykował prezydenta nie tylko za słowa dotyczące neosędziów. "Bzdurą" nazwał także słowa prezydenta, że bierze odpowiedzialność za wszystko, co mówi. - Nie bierze odpowiedzialności. Ponieważ odpowiedzialność za jego błędy biorą na siebie biedni, normalni ludzie, którzy do neosędziów przyszli, myśląc, że to jest normalny sąd i normalny sędzia. A zamiast wyroku dostali podważalny świstek papieru. I to w sprawach dla siebie nieraz najważniejszych: w kwestiach rozwodowych, dotyczących nieruchomości. Oni nie mogą teraz budować na tym swojego życia - argumentował.
Jak stwierdził prof. Matczak "Za chwilę wszystkie te wyroki mogą być podważone". I co tym ludziom powie prezydent Duda? On pójdzie na emeryturę i nie będzie brał żadnej odpowiedzialności. To oni będą latami próbowali udowodnić, że jednak te wyroki są ważne, będą musieli się tułać po sądach - podsumował rozmówca Karoliny Lewickiej.