Kulisy przewrotu u Dudy. "Mastalerek zawsze tak działa"
- Zmiany w kierownictwie Kancelarii Prezydenta RP;
- Zdaniem Jacka Gądka, w rekonstrukcji Kancelarii Prezydenta zbiega się kilka rzeczy. Tylko jedną z nich jest narastający konflikt dwóch najważniejszych osób w otoczeniu Dudy;
- Jak jeszcze można czytać zmiany w Kancelarii Prezydenta? - Prezydent gra - wskazał dziennikarz 'Newsweeka'.
W poniedziałek doszło do zmian w kierownictwie Kancelarii Prezydenta RP Andrzeja Dudy. W miejsce obecnego szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Jacka Siewiery, który złożył rezygnację, wszedł jego zastępca gen. Dariusz Łukowski. Prezydencki minister Wojciech Kolarski został szefem Biura Polityki Międzynarodowej, a nową rzeczniczką prezydenta - Diana Głownia.
- W tej rekonstrukcji Kancelarii Prezydenta zbiega się kilka rzeczy. Pierwszą jest narastający konflikt dwóch najważniejszych osób w otoczeniu Andrzeja Dudy: szefowej Kancelarii Prezydenta Małgorzaty Paprockiej i szefa gabinetu prezydenta Marcina Mastalerka - skomentował w rozmowie z tokfm.pl Jacek Gądek z "Newsweeka".
Jak od razu dodał, to w istocie spór o to, kto jest najważniejszy i kto jest najbliżej ucha prezydenta. - Mastalerek zawsze tak działa: jeśli widzi, że ktoś zbliża się do ucha Dudy za często i za blisko, to traktuje taką osoby jak wroga. Bo tylko jeden człowiek, czyli on, może mieć tak bliski i częsty dostęp do głowy państwa. Wcześniej Mastalerek wykańczał z tego powodu byłą szefową Kancelarii Grażynę Ignaczak-Bandych i byłego szefa biura polityki międzynarodowej Jakuba Kumocha - wskazał konkretne przykłady.
Burza po zwolnieniu związkowca. 'Zostałem bez środków do życia'
Poza tym, jak zwrócił uwagę, Mastalerek ma swoje wizje, kim obsadzać stanowiska w Pałacu, jakie biura tworzyć i jak prowadzić politykę. - A Paprocka swoją i nie pozwala, by "Mastal" wziął ją pod swój but - zastrzegł. Co ciekawe, przypomniał, że wcześniej Paprocka i Mastalerek działali razem, by pozbyć się poprzedniej szefowej KPRP.
Małgorzata Paprocka, w ocenie dziennikarza "Newsweeka", jest jednak o wiele silniejszą zawodniczką od swoich poprzedników - nie tylko dlatego, że w otoczeniu Andrzeja Dudy pracuje od lat. - To Duda zatrudniał ją w Pałacu Prezydenckim. Zresztą zawsze był dumny, że ściągnął młodą wówczas, dwudziestoparolatkę i to za zgodą Lech Kaczyńskiego. Jakby nie patrzeć, Paprocka jest więc niemalże wychowanką Andrzeja Dudy - podkreślił.
'Proszę nie prowadzić sprawy mojej śmierci'. Oto listy Polaków 'zza' grobu
"Duda musiał szukać wewnątrz Kancelarii"
W ocenie dziennikarza "Newsweeka" drugą składową przewrotu w Kancelarii Prezydenta jest rezygnacja Jacka Siewiery ze stanowiska szefa BBN. - Raz, że Paprocka nie przepadała za Siewierą, a dwa, że sam Siewiera chciał odejść nie tylko, by studiować na Oxfordzie. Ale też, żeby odkleić się od obozu prawicy, i związać się ze środowiskiem PSL. Siewiera ma doskonałe kontakty z szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i w zasadzie są dogadani, że będą współpracować w bliskiej przyszłości - mówił.
Dopytywany o biuro polityki międzynarodowej, które po Mieszku Pawlaku przejął Wojciech Kolarski, odpowiedział krótko. - To odejście - na wiceszefa BBN - było spodziewane i sam Pawlak miał o to zabiegać - dopowiedział.
Duda robi ukłon w stronę TV Republika? 'Nie żartujmy, pani redaktor'
Efekt? - Duda musiał szukać wewnątrz Kancelarii, bo nikt z zewnątrz nie weźmie pracy na kilka miesięcy. Wziął Kolarskiego, który jest przyjacielem Dudy i bardzo dobrze zna angielski - przekonywał dziennikarz "Newsweeka".
"Prezydent gra - pchany przez Mastalerka"
Jak jeszcze można czytać zmiany w Kancelarii Prezydenta? - Andrzej Duda dobrze wie, że u kresu kadencji jest już kulawą kaczką, więc trzeba pokazać: nawet jeśli zaraz odejdę z Pałacu, to zrobię to w dobrym stylu. Wygląda to jednak bardziej na budowanie legendy, niż na realne danie nowego impetu prezydenturze - podkreślił Jacek Gądek.
Przewrót w Kancelarii Dudy ma drugie dno? 'Otoczenie prezydenta liczy na Rachonia'
Wskazał przy tym, że Duda ma na koniec kadencji ważne rzeczy do zrobienia, a najważniejszą jest ściągnięcie Donalda Trumpa do Polski na szczyt Trójmorza i wizyta u Trumpa w USA. - Ktoś musi mu to dowieźć - zaznaczył.
Także w poniedziałek Marcin Mastalerek zapowiedział, że Andrzej Duda nie poprze w wyborach żadnego z kandydatów. - Nie ma w tej deklaracji niczego nadzwyczajnego. Prezydentowi nie wypada kogoś wprost wesprzeć. Prezydent jednak gra - pchany do tego przez Mastalerka i innych polityków z najbliższego otoczenia - na to, aby dobre wyniki uzyskali kandydaci prawicy: Karol Nawrocki i Sławomir Mentzen. Duda liczy, że w przyszłości PiS i Konfederacja będą rządzić razem - skwitował w rozmowie z tokfm.pl.
Posłuchaj: