,
Obserwuj
Polityka

Co transmitowała TVP w Końskich? "Nie da się tego zrobić inaczej"

tokfm.pl
3 min. czytania
14.04.2025 16:17
Zdaniem Krzysztofa Lufta, TVP nie złamała przepisów, transmitując debatę w Końskich i wysyłając do jej prowadzenia swoją dziennikarkę. - Nikt nie zabrania Telewizji Polskiej transmitowania wydarzeń związanych z kampanią wyborczą - przekonywał w TOK FM członek Rady Programowej Telewizji Polskiej.
|
|
fot. Źródło: Beata Zawrzeł/REPORTER

 

  • Piątkową debatę ośmiorga kandydatów w Końskich transmitowały trzy telewizje: TVP, Polsat i TVN24. Dziennikarze tych stacji prowadzili debatę, której pomysłodawcą był Rafał Trzaskowski;
  • Krzysztof Luft w TOK FM odpierał zarzuty, że telewizja publiczna naruszyła przepisy, angażując się w debatę, którą firmował jeden z kandydatów,
  • Zdaniem członka Rady Programowej TVP czym innym jest organizacja debaty, a czym innym jej realizacja jako programu telewizyjnego. Jak mówił, transmitowanie wydarzeń kampanijnych przez TVP nie oznacza automatycznie ich współorganizacji.

 

Telewizja Polska ma obowiązek organizowania przedwyborczej debaty wszystkich zarejestrowanych kandydatów na prezydenta. Ale czy powinna transmitować i angażować się w pojedynek kandydatów, który organizuje jeden z nich? Takie pytania pojawiły się w związku z piątkową debatą w Końskich, w której ostatecznie wzięło udział ośmioro kandydatów.

Zdaniem Dominiki Wielowieyskiej "trudno uwierzyć, że TVP nie była organizatorem debaty", skoro zaraz po tym, jak Rafał Trzaskowski zaprosił do udziału w niej Karola Nawrockiego, telewizja publiczna "wysłała pisma do TVN i Polsatu" w sprawie przygotowań. - Trudno uwierzyć w argumenty władz TVP, że nie jest ona organizatorem, skoro była tam dziennikarka telewizji publicznej, która zadawała pytania, przygotowywała debatę. Szymon Hołownia i inni kandydaci są takim układem TVP i sztabu Rafała Trzaskowskiego oburzeni - podkreśliła prowadząca "Poranek Radia TOK FM".

Ale według Krzysztofa Lufta mamy do czynienia z dwiema zupełnie różnymi rzeczami. Jak tłumaczył członek Rady Programowej TVP, czym innym jest "organizacja debaty, zorganizowanie uczestników, wynajęcie miejsca", a czym innym "realizacja audycji własnej nadawcy". Przekonywał, że "nikt nie zabrania Telewizji Polskiej transmitowania wydarzeń związanych z kampanią wyborczą".

- Codziennie w TVP i w innych telewizjach obserwujemy wystąpienia kandydatów, wiece polityczne. To wszystko jest transmitowane przez stacje telewizyjne, które realizują w ten sposób swój własny program - dodał.

 

Co wolno TVP?

 

Wielowieyska zwróciła jednak uwagę, że "czym innym jest transmisja, a czym innym współudział w przygotowywaniu debaty". - Mówi pan o transmisji wiecu. Przecież przy przygotowaniach wiecu Telewizja Polska nie bierze udziału - podkreśliła. I przypomniała, że "TVP ma obowiązki wynikające z ustawy dotyczącej kampanii wyborczej, czyli równego traktowania wszystkich kandydatów".

Według Lufta, jeżeli dwóch kandydatów umawia się, że będą ze sobą debatować, to "nie da się tego zrobić inaczej". - Nikt nie zabrania telewizji transmitowania różnych debat. Telewizja jest zobligowana do tego, aby przynajmniej jedną debatę zorganizować (przed pierwszą turą), a jeśli mamy drugą turę, to także wtedy - odpowiedział Luft.

Burdy przed debatą prezydencką. Polityk PiS wskazał przyczynę

Według byłego członka KRRiT, rozporządzenie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji z 2011 roku, nie zabrania TVP realizowania innych debat niż te, w których uczestniczą wszyscy kandydaci. - Byłem wśród osób, które przygotowywały to rozporządzenie i bynajmniej nie myśleliśmy o tym, żeby nakazać robienie jednej debaty i żadnych innych - podkreślił Luft.

Jego zdaniem "w żaden sposób to rozporządzenie nie zabrania Telewizji Polskiej realizowania programów własnych polegających na tym, że są inne debaty z udziałem innych uczestników" - Nawiasem mówiąc, przecież takie debaty odbywają się codziennie, każdy chce zaprosić któregoś z kandydatów na prezydenta. Telewizja Polska też chce zaprosić do rozmowy kandydatów na prezydenta - zaznaczył.

- Zaproszenie do rozmowy, to jest jednak troszeczkę coś innego, niż debata w takiej formule - zauważyła prowadząca "Poranek Radia TOK FM".

Rzecznik KBW Marcin Chmielnicki powiedział w poniedziałek, że Państwowa Komisja Wyborcza odniesie się do kwestii finansowania piątkowej debaty w Końskich po zbadaniu sprawozdań komitetów wyborczych. Jak mówił, tego typu ocen "nie można dokonać na podstawie wyrywkowych informacji medialnych".