Nawrocki traci z każdą debatą. "Wygląda, jakby mu nauka szkodziła"
- W poniedziałek w TV Republice odbyła się kolejna debata przed wyborami prezydenckimi, wzięło w niej udział dziesięcioro kandydatów;
- Zdaniem Mirosława Oczkosia Szymon Hołownia był zwycięzcą, wykorzystującym nieobecność Rafała Trzaskowskiego;
- Nie popisał się, mimo przyjaznego środowiska, Karol Nawrocki, choć nie było 'tragedii';
- Ekspert twierdzi jednak, że na debatach nikt nic nie ugra.
Za nami debata prezydencka w TV Republika. Wzięło w nim udział dziesięcioro kandydatów (nie było Rafała Trzaskowskiego, Magdaleny Biejat i Macieja Maciaka). Odpowiadali na pytania prowadzącej Katarzyny Gójskiej, internautów oraz wzajemnie na swoje. - Wydaje się, że najwięcej znowu zapunktował Szymon Hołownia. Poradził sobie, mimo że był atakowany. To syndrom, którego nie wykorzystał w piątek w Końskich Rafał Trzaskowski - stwierdza w rozmowie z Tokfm.pl dr Mirosław Oczkoś, specjalista ds. wizerunku i marketingu politycznego.
Kto zyskał, kto stracił?
Jeśli chodzi o pozostałych kandydatów, dr Oczkoś jest dość surowy w swych ocenach. O Karolu Nawrockim mówi, że "nie potrafi przeskoczyć samego siebie". - Jest coraz gorzej. On się miał uczyć, a wygląda, jakby nauka mu szkodziła. A był przecież w "cieplarnianych" warunkach - podkreśla nasz rozmówca, zwracając uwagę, że TV Republika to telewizja bliska PiS-owi.
Sławomir Mentzen w poniedziałek miał swój debiut, jeśli chodzi o debaty, bo nie było go wcześniej w Końskich. Zdaniem eksperta "wypadł blado" i "poza wyuczonym tekstem nie dał ani kroku do przodu". - Jest cieniutki straszliwie, nie wytrzymywał ciśnienia. Na jego tle Nawrocki mógłby zostać jednookim królem ślepców - ocenia Oczkoś.
Kto wygra wybory prezydenckie? Tak chcą głosować wyborcy [SONDAŻ]
Mijanka kandydata Konfederacji z pomazańcem PiS była wobec tego jedynie "życzeniówką". - Wystarczył jeden wywiad by poszybować w dół. Jak zawsze mówimy: wizerunek buduje się czasami latami, a można go stracić z poniedziałku na wtorek - podkreśla. Jego zdaniem Mentzen po występie w Kanale Zero, gdzie padły słynne już słowa o gwałcie, walczy teraz o mocne ostatnie miejsce na podium.
Na pochwałę od Oczkosia zasłużył za to… Grzegorz Braun. - Jest wyjadaczem, to pozadyskusyjne. Jeżeli chodzi o język i inteligencję, ma je ponaprzeciętne. A pani Senyszyn po raz kolejny pokazała, że za wcześnie poszła na emeryturę czy Czarzasty ją tam wysłał - dodaje.
Na podobne komplementy nie może jednak liczyć Marek Jakubiak. - Pokazuje, że jest backupem (kopią zapasową - red.) PiS-u. Nic nowego tam nie ma, ile można słuchać o tym węglu? - pyta Oczkoś.
'Sezon na Tuska został rozpoczęty'
Debata w ocenie naszego rozmówcy była wręcz "przeciwskuteczna". - Oglądali to prawdopodobnie wyznawcy Republiki, którzy przeszli z dawnej telewizji Kurskiego. Może ktoś z ciekawości włączył, ale debata trzy dni po? Mocny strzał w silny ból, antyreklama. Polacy aż tak nie siedzą w polityce. A tu jedna trwa trzy godziny i kolejna trzy godziny. A szału nie ma - stwierdza. I przekonuje, że w debatach Republiki chodzi o jedno: Sezon na Tuska został rozpoczęty. Pytanie tylko, czy Tusk wyjdzie z lasu?
Kto wygrał debatę w Końskich? Są wyniki nowego sondażu
- To była debata dziesięciu osób, które biją w Trzaskowskiego. Ludzie już piętnasty raz słyszą, że stchórzył, ale nic z tego nie wynika. Nie było ognia. Nie dowiedzieliśmy się niczego nowego. To nawet nie była debata, tylko prezentacja kandydatów - podkreśla nasz rozmówca.
Czy Rafał Trzaskowski i Magdalena Biejat popełnili błąd, nie stawiając się w stacji Tomasza Sakiewicza? - To, że Trzaskowskiego nie było wczoraj, było oczywiste, to konsekwencja jego nieobecności w piątek. To, że nie było Biejat, to pół biedy. Gorzej, że zrobiła sobie pod górkę, idąc do prezydenta - odpowiada Oczkoś.
Wicemarszałkini Senatu udała się bowiem w poniedziałek do Andrzeja Dudy, żeby namawiać go do zawetowania ustawy, która obniży składkę zdrowotną dla przedsiębiorców. - Jej zwolennicy dostają rozwolnienia politycznego, bo nie wiadomo, czy jest za, czy przeciw. To jakby robiła dwa kroki do przodu i trzy do tyłu - ocenia nasz rozmówca. I dodaje, że kandydatka Nowej Lewicy, choć jest ciekawą polityczką, ma dwa główne problemy: brak rozpoznawalności i brak ciężkości politycznej. - I trzeci, który nie zależy od niej. To rola kobiet w polityce. W Polsce nie można wybrać kobiety na zwierzchnika sił zbrojnych - mówi.
Nadpodaż debat
TV Republika organizuje kolejną debatę 9 maja. Trzy dni później następna odbędzie się w TVP, która ma obowiązek zorganizować jeszcze jedno takie wydarzenie już po pierwszej turze wyborów (jeśli dojdzie do drugiej). Czy mamy obecnie nadpodaż debat?
Oczkoś przypomina, że nigdy w historii III RP ich tyle nie było. A znaczenie miały pojedyncze, jak Kwaśniewskiego z Wałęsą, która przeważyła o zwycięstwie tego pierwszego w 1995 roku czy Kaczyńskiego z Tuskiem przed wyborami parlamentarnymi w 2007 roku. - Jesteśmy słabi w debaty, u nas nie ma tradycji uczenia się do wystąpień publicznych. I tak jest lepiej niż było - mówi ekspert.
I jeżeli ktokolwiek ma zyskać na tego typu wydarzeniach, to może stacja Sakiewicza. - Republika wyczuwa koniunkturę, bo ludzie chcą się czegoś dowiedzieć. Dla nich taki 'Jeden z dziesięciu' jest interesujący. Ale Sznuk to robi bardziej ekscytująco - ironizuje Oczkoś.
Czy jednak któremukolwiek z kandydatów debatowanie coś da? - Stanowski promuje Kanał Zero. Wiadomo, o co mu chodzi, robi happening. A reszta jest w gorszej sytuacji. Wydaje im się, że nie robią happeningu, a również go robią. I robią to gorzej niż polski Beppe Grillo (włoski komik i aktor, który wprowadził do parlamentu własne ugrupowanie Ruch Pięciu Gwiazd - red.). Czasem wypowiedzi na niektóre tematy są kuriozalne. Trącą szkołą podstawową między klasą szóstą a ósmą - dodaje.
- Nie wiem, co musiałoby się wydarzyć, żeby debata przeważyła na czyjąś korzyść. Mogą być drobne ruchy, robaczkowe. Na naszym poziomie konsumpcji mediów debata nie przeważy. Musiałoby się wydarzyć trzęsienie ziemi, ktoś komuś dałby z piąstki, ktoś przewróciłby się pod wpływem alkoholu albo zza mównicy wypadły puste butelki. Nie wydaje mi się, żeby dziś debata cokolwiek zmieniła - kwituje Oczkoś.