Co wydarzyło się na debacie TV Republiki w Końskich? Zaiskrzyło między uczestnikami
- Do wyborów prezydenckich zostały już tylko cztery dni;
- Kandydaci o najwyższy w państwie urząd do północy w piątek mają czas, by przekonać do siebie wyborców;
- W środę w Końskich odbyła się ostatnia przed wyborami debata organizowana przez telewizję Republika;
- Pojawił się na niej tylko popierany przez PiS Karol Nawrocki, bo zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, Rafał Trzaskowski w tym czasie spotykał się z wyborcami w oddalonym od Końskich o ponad 400 km Kaliszu;
- Początek debaty w Końskich był jednak burzliwy, bo doszło do przepychanek między zwolennikami obydwu kandydatów.
Im mniej czasu do wyborów prezydenckich tym większe emocje wokół nich i samych kandydatów. W środowy wieczór na zorganizowanej przez telewizję Republika debacie pojawił się tylko Karol Nawrocki kandydat popierany przez PiS. Dziennikarze prowadzący debatę podgrzewali atmosferę, wzywając do stawiennictwa Rafała Trzaskowskiego. Ten jednak zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami w Końskich się nie pojawił. W środę wieczorem Trzaskowski spotykał się bowiem z wyborcami w Kaliszu, który od Końskich oddalony jest o ponad 400 km. Nie zawiedli jednak zwolennicy Trzaskowskiego, którzy licznie stawili się na rynku w Końskich.
Jeszcze przed rozpoczęciem debaty na miejscu zgromadził się tłum widzów. Początek wystąpienia Nawrockiego był bardzo burzliwy, doszło bowiem do awantury, a nawet rękoczynów. Na miejscu pojawił się nawet policja.
Jak informuje Onet, wśród zgromadzonych na wiecu zwolenników Karola Nawrockiego pojawiła się też "grupa wsparcia" Rafała Trzaskowskiego. Jeszcze przed pojawieniem się na scenie kandydata PiS doszło do słownych przepychanek.
To jednak nie był koniec niespodzianek. Gdy Nawrocki pojawił się już na scenie w Końskich, był zagłuszany przez zwolenników Rafała Trzaskowskiego. Jak informuje reporterka Onetu Monika Waluś, okrzyki były na tyle głośne, że Nawrocki musiał przerwać swoje wystąpienie. Organizatorzy debaty apelowali o spokój, jednak rozemocjonowany tłum nie reagował i doszło do przepychanek i rękoczynów.
Na miejscu pojawiła się także tajemnicza furgonetka, z której dobiegały dźwięki zakłócające debatę. Organizatorzy wezwali policję, która wylegitymowała kierowcę. Tu jednak także doszło do incydentu. Według Onetu tym razem do ostrej wymiany słownej doszło między funkcjonariuszami a pracownikami telewizji Republika. Według relacji reporterki Onetu Moniki Waluś, mundurowi bezskutecznie próbowali wydawać polecenia reporterom Republiki, którzy mieli utrudniać czynności policji.
Wisienką na torcie okazało się przybycie na rynek w Końskich posła Koalicji Obywatelskiej Witolda Zembaczyńskiego, który pokazywał plik kartek. Nie został jednak miło przywitany przez zgromadzony tłum. Europoseł PiS Maciej Wąsik nie omieszkał skomentować pojawienia się wśród tłumu parlamentarzysty KO. Jak napisał: Moja Żona mówi na takich: "niespokojny".
Na szczęście pojawienie się na rynku w Końskich posła Zembaczyńskiego nie skończyło się bijatyką czy interwencją policji. Jednostronna debata w Końskich została zakończona, a dziennikarze TV Republika ogłosili zwycięstwo Nawrockiego. Nieobecność Rafała Trzaskowskiego została skomentowana jako tchórzostwo.
Decydująca tura wyborów prezydenckich odbędzie się pierwszego czerwca. Zwycięzcę poznamy najprawdopodobniej w poniedziałek. Kadencja obecnego prezydenta Andrzeja Dudy dobiega końca 6 sierpnia.
Posłuchaj: