"Zaginione" protesty wyborcze. "Jestem bardzo zaniepokojona"
- Sąd Najwyższy przyjął uchwałę o ważności wyborów prezydenckich;
- Bez dalszego biegu pozostawiono znaczną większość protestów wyborczych;
- "Konia z rzędem temu, kto stwierdzi, że czy dostał jakiekolwiek powiadomienie, że jego sprawa była rozpoznawana, że wie pod jaką sygnaturą się ona znajduje" - powiedziała w TOK FM adwokatka dr hab. Monika Haczkowska.
Sąd Najwyższy w składzie kwestionowanej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych stwierdził we wtorek ważność wyboru Karola Nawrockiego na prezydenta. Jej prezes wskazał w uzasadnieniu, że duża liczba wniesionych protestów wyborczych nie zwiększyła wagi podniesionych w nich zarzutów, zaś żadne z ustalonych uchybień nie miało wpływu na ogólny wynik wyborów. Do uchwały zgłoszono trzy zdania odrębne.
Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, która orzekła o ważności wyborów, nie uznaje Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej i obóz rządzący Polską. Sędziowie do tej izby zostali powołani za rządów PiS w wadliwy sposób.
Protesty z 'brakami formalnymi'
Jak poinformowała podczas posiedzenia Maria Szczepaniec, która jest sprawozdawcą tej sprawy, do SN wpłynęło ponad 54 tysiące protestów wyborczych, z czego za zasadne uznano 21, a siedem za niezasadne. Przekazała, że 54 tys. 25 protestów pozostawiono bez dalszego biegu. - Znaczna liczba protestów obciążona była nieusuwalnymi brakami formalnymi - powiedziała Szczepaniec. W komunikacie opublikowanym w nocy z soboty na niedzielę wyjaśniono, że postanowienia w ich sprawie wydano w dwóch przypadkach składających się z protestów o identycznej treści połączonych do wspólnego rozpoznania.
'Każdy powinien dostać informację'
- Jestem bardzo zaniepokojona, że doszło do takiej sytuacji, że właściwie nie wiemy co się stało z większością protestów - komentowała w "Pierwszym Programie" adwokatka dr hab. Monika Haczkowska. - Konia z rzędem temu, kto stwierdzi, że tam było jakiekolwiek powiadomienie że jego sprawa była rozpoznawana, że wie pod jaką sygnaturą się ona znajduje - dodała gościni TOK FM..
Jej zdaniem 'nie ma wytłumaczenia' dla takiej sytuacji. - Każdy powinien dostać informację, że nadano bieg lub nie nadano i dlaczego, jakie są wady formalne i tak dalej - zaznaczyła ekspertka z Instytutu Legislacji i Prac Parlamentarnych Naczelnej Rady Adwokackiej.
Jak mówiła, "jeżeli popatrzymy na przepisy Kodeksu wyborczego, to tam wyraźnie jest napisane, że uczestnikiem postępowania sprawdzającego protesty (wyborcze) jest prokurator generalny, przewodniczący Komisji wyborczej albo jego zastępca, ale przede wszystkim wnoszący protest".
- Proszę sobie wyobrazić, że wnoszą państwo sprawę do sądu. Oczekują państwo, że zostanie zarejestrowana, zostanie jej nadana sygnatura, zostaną państwo poinformowani, że wtedy i wtedy będzie rozpatrywana i tak dalej - wskazywała adwokatka.