Co z cenami prądu? Decyzja w rękach prezydenta. "Jesteśmy gotowi na różne scenariusze"
- Losy niższych rachunków za prąd zależą od podpisu prezydenta;
- Jak mówił w TOK FM minister energii Miłosz Motyka, "prezydent powinien podpisać ustawę odległościową", w której znajdują się zapisy dotyczące cen prądu;
- Zastrzegł, że jeżeli tak się nie stanie, to "są gotowi na różne scenariusze";
- A co z budową drugiej elektrowni atomowej w Polsce?
Ministerstwo Klimatu i Środowiska przyjęło Krajowy Plan na rzecz Energii i Klimatu (KPEiK), który w ambitnym scenariuszu przewiduje spadek cen prądu dla odbiorców o 20 procent do 2035 roku. Z przedstawionych założeń wynika, że koszty wytwarzania energii elektrycznej mają spaść głównie dzięki taniejącym technologiom OZE i spadkowi emisji o prawie 54 proc., co ma się przełożyć na mniejsze obciążenie kosztami. Tymczasem już teraz gotowa jest ustawa odległościowa, zwana też jako "ustawa wiatrakowa".
- Pan prezydent powinien podpisać ustawę odległościową, bo to jest też ustawa, w ramach której wprowadzono zamrożenie cen energii elektrycznej. Przy czym poziom maksymalny to 500 zł za MWh do końca 2025 roku - mówił w "Poranku TOK FM" minister energii Miłosz Motyka.
"Jesteśmy gotowi na różne scenariusze"
Tymczasem prezydent Andrzeja Dudy przekonywał, że premier Donald Tusk, wprowadzając poprawkę dotyczącą mrożenia cen energii, chce wymusić podpis prezydenta pod ustawą. Z kolei Karol Nawrocki, jeszcze kampanii prezydenckiej przekonywał, że "rządzący po raz kolejny lekceważą protesty Polaków i wybierają interesy niemieckich koncernów produkujących wiatraki, dla których staniemy się eldorado. Kosztem naszego komfortu życia i zniszczonego krajobrazu".
W ocenie gościa TOK FM "to nie dotyczy tej ustawy". - Jest jasno zapisane, że każda lokalizacja będzie oceniana pod kątem środowiskowym i np. pod kątem odległości. A jeżeli chodzi o decyzyjność, to nikt nikomu tutaj nie będzie niczego wskazywał ani do niczego przymuszał, bo decydująca jest decyzja uchwały rady gminy, wspólnoty lokalnej. Do tej pory tego nie było - zastrzegł w rozmowie z Karoliną Lewicką.
W tym kontekście wskazał także na Fundusz partycypacyjny, który mówi o 20 tys. zł od 1 MW. - Przy czym średnia moc turbiny to 5 mega, co z kolei da 100 000 zł dla mieszkańców w okolicy kilometra od wiatraka. To jest odpowiedź na ewentualne ryzyka związane z tym, co też podnosił pan Nawrocki, że spada wartość gruntu - dopowiedział.
- Rozumiem, że jeżeli będzie weto, to będzie pan musiał naprędce przygotować projekt ustawy, zamrażający ceny energii? - dopytywała Karolina Lewicka.
- Jesteśmy gotowi na różne scenariusze także, jeżeli chodzi o odblokowanie potencjału odnawialnych źródła energii, które są w Polsce absolutnie konieczne - odpowiedział. Minister zastrzegł przy tym, że "będą szykowali takie rozwiązania w ustawie, które nie będą budziły żadnych kontrowersji".
Druga elektrownia atomowa w Polsce. Resort po konsultacjach
Gość TOK FM poinformował także, że resort przemysłu jest już po konsultacjach programu jądrowego. - Jeżeli chodzi o lokalizację ewentualnej drugiej elektrowni, to w ramach obecnie niezaktualizowanego jeszcze programu polskiej energetyki jądrowej data jej wskazania to 2029 rok. W okolicy tego terminu będzie też przedstawiali tzw. mapę drogową w sprawie małych modułowych reaktorów - stwierdził minister.
Dopytywany o konkretne lokalizacje elektrowni jądrowych wskazał na dwie. - To na pewno Bełchatów i Konin, te lokalizacje są brane pod uwagę - wyliczał. Wiadomo też, że Kozienice oraz Połaniec to lokalizacje zapasowe.
'Chocholi taniec' Tuska. Co z górnictwem po rekonstrukcji?
Minister zastrzegł przy tym, że Polska jest teraz na etapie uzyskiwania notyfikacji w Komisji Europejskiej, a "proces ten przebiega sprawnie". - Nie widzimy tutaj żadnych ryzyk. Jesteśmy na etapie podpisywania konkretnych umów w zakresie wykonawstwa, trwają prace geologiczne, mamy wydane decyzje. Wszystko zgodnie z harmonogramem - skwitował w TOK FM.