,
Obserwuj
Polityka

Nawrocki poczuł się zbyt pewnie? "To może być syndrom boga"

oprac. Marta Zdanowska
3 min. czytania
07.08.2025 18:34
Prezydent Karol Nawrocki nie ukrywa, że chce rządzić Polską, choć zgodnie z prawem w Polsce więcej władzy ma premier. - Myślę, że to może być syndrom boga. Pewnie jest tak, że kiedy wygrywa się wybory prezydenckie w sposób nieoczekiwany, to człowiek ma poczucie, że staje się Supermanem - ocenił w TOK FM prof. Marcin Matczak.
|
|
fot. Andrzej Iwanczuk/REPORTER / ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER

Premier Donald Tusk powiedział w czwartek, że będzie witał z otwartymi ramionami pomoc i gotowość do współpracy ze strony prezydenta Karola Nawrockiego. Jak zastrzegł, "wszędzie tam, gdzie Nawrocki będzie chciał przeszkadzać, zobaczy, na czym polega reguła konstytucyjna, tzn. kto rządzi w kraju".

W wypowiedziach Karola Nawrockiego słychać bowiem konfrontacyjny kurs z rządem. Jak zauważyła Karolina Lewicka, pobrzmiewają nawet sugestie, że jego zwycięstwo w wyborach prezydenckich właściwie unieważniło wynik wyborów parlamentarnych sprzed 1,5 roku.

"To może być syndrom boga"

- Myślę, że to może być syndrom boga. Pewnie jest tak, że kiedy wygrywa się wybory prezydenckie w sposób - trzeba jasno to powiedzieć - nieoczekiwany, to człowiek ma poczucie, że staje się Supermanem. Gdyby prezydent Nawrocki chciał rzeczywiście być strażnikiem konstytucji, to musi być także strażnikiem art. 1., czyli tego, który mówi, że "Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli". Więc także tych, którzy na niego nie głosowali - mówił w "Wywiadzie Politycznym" w TOK FM prof. Marcin Matczak z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.

Jak podkreślił, dla tej części polskiego społeczeństwa nie znalazło się w środowym orędziu Nawrockiego zbyt dużo miejsca. - Moim zdaniem to jest jednoznaczny komunikat tylko dla połowy Polski - ocenił. I dodał, że "to jest bardzo groźna rzecz, że do końca kadencji tego parlamentu będziemy mieli prezydenta, który sabotuje rząd". Prawnik podkreślił przy tym, że "w naszym ustroju prezydent ma pewne funkcje i ma pewne realne kompetencje, ale na pewno nie ma kompetencji do rządzenia".

Prezydent z siłowni. "To tacy ludzie jak Putin lubią się pokazywać toples"

Prof. Matczak zwrócił też uwagę na inne komunikaty Nawrockiego, których nie można lekceważyć, szczególnie w dobie mediów społecznościowych. - On używa do komunikacji także fizyczności. Proszę zobaczyć, jak często pojawia się w sytuacjach wysiłku sportowego, ćwiczeń tężyzny fizycznej. Widziałem obrazek, gdzie pokazuje, że potrafi zrobić więcej pompek niż jakiś młody człowiek - mówił gość Karoliny Lewickiej.

Jak podkreślił prawnik, są to "komunikaty podprogowe, które są niestety charakterystyczne dla systemów autorytarnych". - To tacy ludzie jak Putin lubią się pokazywać toples, pokazać, że potrafią zadziałać siłą. To komunikaty, które moim zdaniem są bardzo jednoznacznie wypracowane i mają pokazać rzecz następującą: "Nie będziemy z wami gadać, będziemy działać skutecznie, w pewnym sensie siłą". I to jest niezwykle groźne dla demokracji - ostrzegał wykładowca UW.

Szykuje się kolejna 'wojna o krzesło'? Tak może wyglądać współpraca rządu z Nawrockim

Bo, jak tłumaczył, "demokracja jest dyskusją i opracowywaniem wspólnego dobra". - Jeżeli ktoś przychodzi i mówi: "Dzień dobry, ja tu przyszedłem z siłowni i chcę grać tę rolę dalej" i chce być silnym facetem, który zrobi porządek, to jest to niestety groźne. Dlatego, że po pierwsze wpisuje się w propagandę przywódców autorytarnych, a po drugie dla ludzi, którzy są zmęczeni złożonością świata, długością trwających dyskusji może dawać takie poczucie fałszywej sprawczości - zaznaczył prof. Matczak.

- Więc słusznie rozmawiamy o słowach prezydenta Nawrockiego, ale bardzo trzeba się też przyglądać temu, co on komunikuje podprogowo. Bo moim zdaniem to zapowiada antydemokratyczność, działanie siłowe, przymusowe, mocne rozwiązywanie pewnych problemów. A to dla demokracji nigdy oczywiście nie jest dobry znak - podsumował gość "Wywiadu politycznego"