"Jesteśmy w momencie absolutnie dramatycznym". Spektakl o sytuacji młodych osób LGBT w Polsce

- Jesteśmy w sytuacji, w której samobójstwa osób niepełnoletnich to pierwsza przyczyna zgonu tej grupy wiekowej w Polsce: przed wypadkami komunikacyjnymi, nowotworami - mówił w TOK FM Jakub Skrzywanek dyrektor artystyczny Teatru Współczesnego w Szczecinie i reżyser spektaklu "Spartakus. Miłość w czasach zarazy". Sztuka opowiada o sytuacji młodzieży LGBT oraz tragicznym stanie polskiej psychiatrii dziecięcej.
Zobacz wideo

"Spartakus. Miłość w czasach zarazy" to najnowszy spektakl Teatru Współczesnego w Szczecinie. Powstał na podstawie głośnych reportaży dziennikarza Onetu Janusza Schwertnera, materiałów dokumentalnych, wywiadów z pacjentami, rodzicami i medykami oddziałów psychiatrii dziecięcej. W Polsce ta specjalizacja medyczna jest w opłakanym stanie. Dramatycznie brakuje miejsc dla pacjentów, bardzo mało jest lekarzy.

Sztuka opowiada też o sytuacji polskiej młodzieży LGBT. Znamienne, że premiera przedstawienia odbyła się ledwie kilka dni po publikacji najnowszego rankingu ILGA Europe, w którym Polska po raz trzeci z rzędu znalazła się na ostatnim miejscu wśród krajów Unii Europejskiej

Jak podkreśliła dziennikarka TOK FM Marta Perchuć-Burzyńska, kolejny raz teatr mówi o sprawach najistotniejszych, nagłaśnia ważne społecznie problemy i wyręcza w tym masę ludzi i instytucji. - Mam nadzieję, że to nie jest tak, że będziemy kogoś wyręczać - mówił Jakub Skrzywanek dyrektor artystyczny Teatru Współczesnego w Szczecinie, a także reżyser spektaklu. Jak ocenił, "teatr jest w gruncie rzeczy bezpieczną przestrzenią, żeby mówić o rzeczach trudnych, ale ważnych". 

"Jesteśmy w momencie absolutnie dramatycznym"

- Dzisiaj jesteśmy w sytuacji, w której samobójstwa osób niepełnoletnich to pierwsza przyczyna zgonu tej grupy wiekowej w Polsce: przed wypadkami komunikacyjnymi, przed nowotworami. Rocznie tracimy setki polskich obywateli i obywatelek, bo nie radzą sobie z rzeczywistością. Jesteśmy w momencie absolutnie dramatycznym - alarmował reżyser.

Gość "Kultury Osobistej" uważa, że czas powiedzieć: "stop". - Zrobił to Janusz Schwertner swoimi reportażami, dziś robimy to teatrem. Teatrem mówimy stop. Dzisiaj być może nie ma spraw ważniejszych niż to, aby zatrzymać falę tracenia ważnych dla nas osób - podkreślił.

Spektakl szczecińskiego Teatru Współczesnego składa się z trzech części. Pierwsza to rekonstrukcja sytuacji trzech ważnych oddziałów psychiatrycznych, które okryły się złą sławą. - Tu pokazujemy ten moment najtrudniejszy, kiedy rodzic nie ma wyboru, musi umieść na oddziale swoje dziecko, aby je ratować. Ale nim się to wydarzy, szukamy powodów, dlaczego skala prób samobójczych wśród młodzieży od 2015 rośnie w takim tempie -  opowiadał Jakub Skrzywanek.

Jak dodał reżyser, obecnie Polska jest na drugim miejscu w Europie, jeśli chodzi o próby samobójcze nastolatków. Twórca zwrócił też uwagę na to, że zjawisko jest "bardzo mocno powiązane z niesamowitą przestrzenią dyskryminacji osób LGBT w Polsce".

Dyrektor artystyczny Teatru Współczesnego w Szczecinie alarmował, że stan psychiatrii dziecięcej w Polsce jest "absolutnie porażający". - To problem systemowy. Mamy tylko kilkuset psychiatrów dziecięcych w Polsce na niemal 40 milionowe państwo. Na wizytę czeka się miesiącami, a w grę wchodzi zagrożenie życia - wyliczał.

Druga część to spotkanie z matkami.  - Chciałem pokazać widzom i spotkać bardzo odważne i silne osoby, które jako matki osób wykluczonych walczą z systemem i z tym co dzieje się w Polsce - wskazał rozmówca Marty Perchuć-Burzyńskiej. 

- Trzeba pokazać, że to nie jest pożywka medialna, cyniczna gra panów Dudy, Czarnka, Jędraszewskiego, którzy nic nie robią sobie z tego, że wobec pełnej nienawiści kampanii dużo ludzi sobie nie radzi w Polsce - mówił. I przypomniał, że Władimir Putin też zaczynał od prześladowania społeczności LGBT.

"Polska jest gotowa, aby akceptować równość i prawo do miłości dla każdego"

Skrzywanek dodał, że czuje, że w dzisiejszej rzeczywistości potrzebna nam jest nadzieja. - Nie możemy tego spektaklu zakończyć śmiercią. To jest coś, co jako społeczeństwo zaakceptujemy poprzez milczenie - zaznaczył i dodał, że spektakl kończą inscenizowane świeckie ceremonie ślubne par LGBT. - W publicznym teatrze będziemy robić to, do czego w Polsce osoby LGBT nie mają prawa: damy przestrzeń do zaakceptowania miłości, orientacji wobec wszystkich - stwierdził.

Na scenie pojawiać się będę nie tylko aktorzy. Twórcy spektaklu chcą zapraszać do udziału w tej części spektaklu osoby LGBT. To one będą składać przysięgę ślubną w końcowych scenach przedstawienia. - To dla mnie coś absolutnie fundamentalnego. Pokazuje to, że nie ma nic niemożliwego. O to musimy walczyć - ocenił.

Reżyser dodał też, że - jego zdaniem - jest społeczne przyzwolenie na takie zmiany, bo we współpracy przy spektaklu zaangażowało się np. jedno z Kół Gospodyń Wiejskich z województwa zachodniopomorskiego. - To jest nasze zwycięstwo. Polska jest gotowa, aby akceptować równość i prawo do miłości dla każdego. Sceną, teatrem będziemy zmieniać rzeczywistość - podsumował dyrektor artystyczny Teatru Współczesnego w Szczecinie i reżyser spektaklu "Spartakus. Miłość w czasach zarazy".

DOSTĘP PREMIUM