Czy zwierzęta popełniają samobójstwa? "Po kilku tygodniach zrezygnował z łapania oddechu i utopił się"

Jak przekonywał w TOK FM prof. Marcin Urbaniak, media dość często nadinterpretują zachowanie zwierząt jako samobójstwo. Kognitywista i zoopsycholog z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie wskazał, które z nich i dlaczego są w stanie dokonać tego aktu.
Zobacz wideo

Czy zwierzęta popełniają samobójstwo? Na ten temat Małgorzata Wołczyńska rozmawiała z prof. Marcinem Urbaniakiem, kognitywistą i zoopsychologiem z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie.

Przypadki samobójstw zwierząt można odnaleźć w popkulturze i mediach. Dziennikarka TOK FM przypomniała, że w 1958 r. ukazał się - nagrodzony potem Oscarem - film dokumentalny pt. "Białe pustkowie". Znalazła się w nim scena przedstawiająca lemingi, które biegną do morza i skaczą z wysokiego klifu, co kończy się ich śmiercią.

Prof. Urbaniak wyjaśnił, że coś takiego nie mogło wydarzyć się w rzeczywistości. - Nie miało to miejsca w stanie naturalnym. Wszystko było wyprodukowane sztucznie. Cel reżysera i producentów filmu, był dosyć prosty - wzmocnić pewien mit, który już funkcjonował, przynajmniej w krajach skandynawskich. Mit mówiący o tym, że gatunek tamtejszego leminga norweskiego dokonuje samobójstwa poprzez skoki z wysokich klifów do morza - wyjaśnił. Żeby zrealizować pomysł, kupiono stado lemingów. Zwierzęta potem wypuszczono w środkowej Kanadzie, która miała imitować Norwegię.

- W rzeczywistości lemingi były zmuszone czy też zepchnięte z urwiska dlatego, że nie miały innej drogi. I w panice biegły, bo urwisko było jedyną drogą, którą mogły uciec - mówił naukowiec. Jak podkreślił, film przyczynił się do wzmocnienia mitu, że lemingi to zwierzęta, które dokonują samobójstwa. A to nie jest prawda. - Rzeczywistość jest taka, że lemingi giną w czasie migracji, co kilka lat - z powodu przegęszczenia terytorium, na którym żerują. Wówczas starają się przedostać na inne terytorium, przekraczając jeziora, rzeki. Czasami w Skandynawii rzeczywiście trafiają na klify, po których próbują nieudolnie się przedostać i faktycznie niektóre jednostki spadają - tłumaczył prof. Urbaniak.

Jak ocenił zoopsycholog, w mediach często mamy do czynienia z nadinterpretacją zachowania zwierząt jako samobójstwa. - Media wskazują, że dokonują ich różne grupy zwierząt: delfiny, wieloryby, psy, skorpiony, pająki, pszczoły, mrówki, wyraki, zwierzęta hodowane w przemysłowej hodowli - wyliczał.

Tymczasem - jak przekonywał gość TOK FM - do tego, żeby móc dokonać samobójstwa, zwierzę "musi mieć świadomość, przynajmniej szczątkową zdolność autorefleksji, bardzo dobrą pamięć długotrwałą, która umożliwia wybieganie w przyszłość. - Musiałoby mieć również umiejętność spojrzenia na własną sytuację z perspektywy zewnętrznej. A takimi zdolnościami - poza homo sapiens - cechują się jedynie inne hominidy, czyli szympanse, goryle, orangutany oraz delfiny. Być może też: szczury, świnie, niedźwiedzie i psy - mówił prof. Urbaniak.

Co sprawia, że zwierzęta popełniają samobójstwo?

Co może być przyczyną tego, że zwierzę decyduje się celowo zakończyć swoje życie? - Samobójstwa mogą popełnić zwierzęta w głębokim akcie rozpaczy, depresji i apatii, który spowodował u nich rezygnację z tych podstawowych odruchów fizjologicznych, jakim jest chociażby odmowa przyjmowania jedzenia - wyjaśnił ekspert z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie.

Jak dodał, słynnym przykładem takiego zachowania był delfin o imieniu Peter, który brał udział w eksperymencie dotyczącym możliwości komunikacji międzygatunkowej. Przez kilka miesięcy żył w wypełnionym wodą domu, z ludzką nauczycielką, której zadaniem było nauczyć go mówić po angielsku. - Margaret Lovatt spędzała z nim w zasadzie 6 dni w tygodniu, 24 godziny na dobę. Delfin zawiązał bardzo głęboką więź emocjonalną ze swoją ludzką partnerką, którą zaczął traktować w zasadzie częściowo jako partnerkę seksualną. Ponieważ to był młody delfin, miał bardzo silny popęd seksualny i był też cieleśnie zainteresowany tą kobietą. Co zresztą wywołało w 1965 r. skandal obyczajowy, wykorzystany przez brukowce, które chciały zdyskredytować cały eksperyment - opowiadał gość TOK FM.

Po kilku miesiącach eksperyment został przerwany z powodu braku dofinansowania rządowego. - Delfina umieszczono w bardzo obskurnych warunkach, w odosobnieniu w delfinarium w Miami. Przeżywał silną depresję i niezrozumienie w sytuacji rozłąki ze swoją ukochaną partnerką. Po kilku tygodniach zrezygnował z łapania oddechu i utopił się - przypomniał w TOK FM prof. Marcin Urbaniak. 

DOSTĘP PREMIUM