Zarobki Glapińskiego. "Nieprzyzwoite pieniądze" i "żadnej odpowiedzialności"
Wynagrodzenie prezesa Narodowego Banku Polskiego, a zwłaszcza wielotysięczne kwartalne premie były tematem wtorkowego magazynu "EKG". Goście Macieja Głogowskiego nie mieli wątpliwości, że mamy do czynienia z sytuacją karygodną.
Nikt im tyle nie zapłaci
- Dlaczego NBP jako instytucja państwowa ma mieć taki system, w którym sami sobie nawzajem przydzielają nagrody na poziomach kompletnie abstrakcyjnych z punktu widzenia przeciętnie zarabiającego Polaka? - pytała dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek z Wydziału Nauk Ekonomicznych UW.
Joanna Solska z tygodnika "Polityka" dodała: - Mnie nie przekonuje tłumaczenie, że oni muszą zarabiać bardzo dużo, żeby ich zarobki były konkurencyjne do zarobków rynkowych. Ponieważ w tym składzie Rady Polityki Pieniężnej nie wyłączając prezesa, nie ma ani jednej osoby, która zarabiała takie potężne pieniądze na rynku - tłumaczyła. Bezsensowność przytoczonego argumentu tłumaczyła w następujący sposób: - Żadnej z tych osób, moim zdaniem, nie grozi to, że jakiś bank prywatny, po zakończeniu jej pracy w RPP sięgnie po nią i gotów będzie płacić takie pieniądze. Więc to jest zwyczajnie nieprzyzwoite, co oni robią.
Doktor Starczewska-Krzysztoszek przypomniała o jakich pieniądzach mowa. - Pensja pana prezesa to jest 47 tys. miesięcznie, a premie (...) ktoś wyliczył, że to jest w granicach średnio miesięcznie gdzieś 107-110 tys.- podała liczby. Naprawdę to są abstrakcyjne pieniądze. - przyznała ekonomistka.
Gratyfikacja za "szczególne zaangażowanie"
- Na świecie są dwa modele wynagradzania prezesów banków centralnych. Jeden to ten, w którym prezesi mają otrzymywać wynagrodzenie porównywalne do sytuacji rynkowej. Dlatego, że są specjalistami, współpracują z sektorem rynkowym, w związku z czym powinni otrzymywać wynagrodzenie porównywalne. - tłumaczył Jakub Wojnarowski, dyrektor zarządzający ACCA Europa Centralna i Zachodnia. Drugim modelem, który wymienił, podając za przykład Stany Zjednoczone, jest sytuacja, w której prezes banku centralnego (Systemu Rezerwy Federalnej) jest po prostu urzędnikiem państwowym.- Szef Fedu wcale nie zarabia gigantycznych pieniędzy. Prezes NBP zarabia więcej niż prezes Rezerwy Federalnej w Stanach Zjednoczonych - stwierdził.
Wojnarowski przyjrzał się także samej uchwale Narodowego Banku Państwowego. - W tej uchwale, dotyczącej wypłacania premii dla pana prezesa Glapińskiego jest takie sformułowanie, że "te premie są wypłacane za szczególne zaangażowanie" - powiedział. Co oznacza, że "one nie są powiązane z wynikami, one są powiązane ze 'szczególnym zaangażowaniem' pana prezesa". - To uzasadnienie wydaje mi się bardzo szerokim pojęciem i mało komercyjnym - zauważył gość audycji.
Obrona Glapińskiego 'na granicy śmieszności'. 'Zróbmy, co się da, zanim się coś cokolwiek wydarzy'
- Oni mówią, że mają bardzo odpowiedzialną pracę, co jest prawdą, tyle że żadnej odpowiedzialności za wyniki swojej pracy nie ponoszą - podsumowała temat Joanna Solska.