"Kuriozalna decyzja". Burmistrz Nysy o powodzi. "Wszyscy czujemy się oszukani"
W Nysie trwa sprzątanie po powodzi, które dotknęła miasto. Straty w samym tamtejszym szpitalu szacowane są, według burmistrza miasta Krystiana Kolbiarza, na kilkadziesiąt milionów złotych. Zdaniem samorządowca, informacje przekazywane miastu przez Wody Polskie były najpierw aż nadto uspokajające, a później - o zrzutach wody z Jeziora Nyskiego - chaotyczne i niespójne. - Jestem przekonany, że Nysa mogła nie być zalana. Miałem twardą informację ze strony Wód Polskich ze sztabu, że Nysę czeka rzut na poziomie 600 m3, co nie zagraża miastu. Potem przekazałem to mieszkańcom. Po czym po kilku godzinach, kompletnie bez żadnej informacji, ten zrzut został podniesiony do 1000 m3. Co stanowiło katastrofalne zagrożenie dla Nysy - opowiadał w rozmowie z Anną Piekutowską burmistrz miasta.
'Zaskoczyła mnie ewakuacja szpitala w Nysie'. Ekspert o błędach przy powodzi
Według Kordiana Kolbiarza zawiodło zarządzanie kryzysowe i komunikacja z państwowym przedsiębiorstwem Wody Polskie, a w sprawie zrzutów wody miał interweniować szef resortu spraw wewnętrznych, Tomasz Siemoniak. O czym pisała chociażby W irtualna Polska i lokalne media.
"Kuriozalna decyzja"
Kolbiarz podkreślał, że nie ma żalu do mieszkańców, którzy obwiniali go za sytuację w mieście. - Ja sam te sekwencje zdarzeń analizowałem niejednokrotnie. Natomiast na pewno trzeba z tego wyciągnąć wnioski, bo wszyscy czujemy się w jakiś sposób oszukani. Mamy też chyba żal, bo moim zdaniem można było uniknąć powodzi w Nysie - powtarzał burmistrz.
- Nasz zbiornik jest po remoncie. On miał cały czas ogromny zapas do przyjęcia wody. Tam nie było nigdy rezerwy niższej niż 30 procent zbiornika. Koryto rzeki było wyremontowane. Byliśmy gotowi na na ogromną wodę, natomiast ona do nas nie dotarła, a mimo wszystko Nysa została zalana. - wskazał gość TOK FM.
W jego opinii Wody Polskie podjęły "kuriozalną decyzję". Burmistrz Nysy chce, by samorządy mogły w przyszłości współdecydować o wysokości zrzutów wody.
Wody Polskie odpierają te zarzuty
Jeszcze w środę o opróżnianiu zbiorników retencyjnych na rzece Nysie mówiła prezeska Wód Polski. Joanna Kopczyńska oświadczyła, że wcześniejsze zrzuty mogłyby zaszkodzić ich konstrukcji. - Pewnie ten zarzut dotyczy, że za późno spuszczaliśmy (chodzi o zrzut wody - red.). To nie jest prawda, myśmy spuszczali, natomiast my musimy spuszczać w odpowiedni sposób, dbając o to, żeby ten spust nie zaszkodził miastu, a po drugie dbając o to, żeby nie uszkodził infrastruktury - przekonywała dziennikarzy.
Posłuchaj podcastu!