Branża filmowa walczy z inflacją. Oglądanie seriali na kanapie jest coraz droższe
Koszty produkcji seriali wystrzeliły, dlatego ekipy studyjne zaczęły produkować... scenografie wielokrotnego użytku. Wszystko, co nadaje się do powtórnego użycia, jest używane ponownie. Te same schody grają więc w filmie familijnym i horrorze. To, co dzieje się w tej części rozrywki ma już nawet swoją nazwę!
Rozrywka jest coraz droższa
Ten artykuł będzie o podwyżkach. O rozrywce, która przebojem wzięła świat w czasach pandemii. Zmieniła ludzkie zwyczaje i na zawsze pozostanie w stałym repertuarze na spędzanie wolnego czasu. Serwisy streamingowe zastąpiły w pandemii wyjścia do kina i wszelkie inne formy rozrywki towarzyskiej. Zarabiały gigantyczne pieniądze, liczba subskrypcji rosła w postępie geometrycznym. Oferta domowej rozrywki była coraz bardziej atrakcyjna. Na czym zyskiwał świat filmu. Bo im więcej płacących klientów, tym więcej pieniędzy na produkcję nowych tytułów. Aż do teraz. Bo teraz domową rozrywką zaczyna rządzić nowe zjawisko, którego nazwa nie powinna nikogo dziwić. Jak ma na imię ta władczyni filmów i seriali?
Kwartalne raporty firm oferujących rozrywkę należą do najpilniej śledzonych na światowych rynkach. Opowiadają nie tylko o kondycji firm, które tę rozrywkę proponują, ale też o nastrojach konsumentów. Za co w kryzysie kosztów życia są skłonni płacić więcej. Z czego decydują się zrezygnować w ogóle ze względu na stan portfela. Czy regularne wydatki na przykład na serwisy streamingowe zaliczają do kategorii "niezbędne", czy też do kategorii "mogę się obejść". O tym, że konsumenci biorą na rozrywce odwet za lata zamknięcia w domach - przekonały się gwiazdy muzyki. W czasach postcovidowych wystartowała największa w historii muzyki rozrywkowej trasa koncertowa. Era's Tour Taylor Swift ma szansę zarobić miliard dolarów, bo fani hojną ręką wydają na bilety setki dolarów. Czy ta sama chęć odegrania się na świecie dotyczy także rozrywki dostarczanej bezpośrednio na kanapę w salonie. I czy widownia jest gotowa płacić więcej i więcej?
Nieuchronne podwyżki
Serwisy streamingowe uważają, że tak. I mają na to dowody. Netflix właśnie zakończył globalną akcję blokowania nie całkiem legalnego "pożyczania sobie" haseł. Było niebezpieczeństwo, że obrażeni subskrybenci odpłyną w siną dal. Ale nic z tych rzeczy. Większość karnie wykupiła dla siebie nowy abonament. Liczba płacących wzrosła dzięki temu o prawie 9 mln w ciągu jednego kwartału. Firma cieszy się też z wprowadzania płatnych dostępów bez reklam. Taką opcję wybiera teraz 70 proc. więcej płacących niż na wiosnę. Nic więc dziwnego, że Netflix postanowił pójść dalej. I wprowadzić podwyżki cen. Na razie za pakiet premium oraz za pakiet podstawowy w Ameryce. Oraz za niektóre rodzaje pakietów w Wielkiej Brytanii i Francji. Teraz za wersję bez reklam amerykańscy klienci Netflixa będą płacić 25 dolarów, czyli ponad 100 złotych miesięcznie. To około 13 złotych więcej niż wcześniej. Podobne podwyżki wprowadziła w tym roku już cała konkurencja streamingowego potentata.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć >>
Disney+ podniósł ceny w sierpniu, po raz drugi w tym roku. Z kolei HBO Max, należący do Warner Bros. Discovery, zrobił to samo w styczniu. Tutaj ranking największych serwisów streamingowych od najtańszego do najdroższego. Pierwsze miejsce Netlix z serwisem podstawowym, numer dwa Disney+, na trzecim Hulu, a potem AmazonPrime, HBO Max, AppleTVPlus oraz Paramount. W sumie pakiet największych serwisów kosztuje w Polsce miesięcznie około 430 złotych. I jego cena stale rośnie. Bo koszty produkcji filmowej rosną, producenci i pośrednicy w rozrywce filmowej chcą zarabiać. No i mają na głowie strajk scenarzystów i aktorów. Oraz inflację. I właśnie o tym teraz.
'Superinflacja' zagraża branży
Z powodu astronomicznych kosztów produkcji brytyjskie BBC zakończyło produkcję jednego ze swoich flagowych tytułów. 'Lekarze' schodzą z anteny po 23 latach. Powodem jest "superinflacja kosztów produkcji seriali fabularnych", której nie potrafią udźwignąć budżety na scenografię. Podrożała sklejka drewniana, stal, szkło, farby oraz tworzywa sztuczne. W największym zagłębiu filmowym ceny rosły nieprzerwanie od ponad dwóch lat. Powodem był... boom budowalny. Pandemicznie niskie stopy procentowe i tani kredyt wywołał na amerykańskim rynku rekordowy ruch. Wszystko, co potrzebne było do budowy domów, schodziło na pniu i kosztowało krocie. Tak się składa, że z tych samych materiałów buduje się fizyczne scenografie. Sytuacja jeszcze pogorszyła się po COVID-19. Bo jednocześnie ruszyły wielkie produkcje zaparkowane na czas obostrzeń. Efekt? Koszty produkcji filmowej z prawdziwą scenografią przebiły sufit. A ekipy studyjne zaczęły produkować scenografie wielokrotnego użytku. Wszystko, co nadaje się do powtórnego użycia, jest używane ponownie. Te same schody grają więc w filmie familijnym i horrorze. Byleby wciąż były "wyględne".
Problemy w filmowy zagłębiu
I na koniec strajk aktorów i scenarzystów w światowym zagłębiu filmowym, czyli Hollywood. Strajk związkowy i masowy, który wstrzymał pracę na wielu planach. Stanęły seriale dla serwisów streamingowych i wielkie produkcje kinowe. Związki zawodowe domagały się większych pieniędzy dla twórców. Bo sezon serialu streamingowego składa się zwykle z 8-10 odcinków. W tradycyjnej telewizji to aż 22 odcinki. Co znaczy, że w serwisach VOD przerwy pomiędzy sezonami są dłuższe. A aktorzy i scenarzyści w tym czasie nie pracują, a więc nie zarabiają. W rezultacie ich wynagrodzenie spada średnio o połowę.
Scenarzyści już wymogli dla siebie lepsze warunki, aktorzy strajkują dalej. Domagają się od platform video części wpływów z abonamentów. Te odpowiadają krótko: mowy nie ma. Bo oznaczałoby to nałożenie na widzów nowego branżowego podatku. Na razie więc na rynku rozrywki filmowej mamy pat. Oraz liczenie strat, które według potentatów produkcyjnych już przekraczały pół miliarda dolarów.
Mimo podwyżek chętnych nie brakuje
Czas na wnioski na przyszłość. Czy ceny abonamentów domowej rozrywki filmowej będą rosnąć? Tak. Czy jest gdzieś kres tych podwyżek? Zapewne tak, ale szefowie serwisów mają na razie dowody na to, że wciąż do niego daleko. Liczba abonentów stale rośnie, mimo kryzysu kosztów życia i możliwości korzystania z innych form spędzania czasu niż na kanapie przed ekranem. Eksperci zajmujący się rozrywką on-line już wiedzą jak to zjawisko się nazywa. Szanowni Państwo, nadeszła streamflacja.