,
Obserwuj
Ludzie

Hałas w mieście. Dlaczego policja tak rzadko używa sonometrów? Znamy liczby

5 min. czytania
21.08.2025 06:40

Niemal 3 tys. dowodów rejestracyjnych zatrzymała w tym roku stołeczna policja. Powód? Zły stan techniczny lub naruszenie wymagań ochrony środowiska. Ale badań sonometrami przeprowadzono jedynie 47. - Głośne przejazdy to dręczenie ludzi. Mamy jednego sprawcę versus tysiące Polaków i Polek - mówi Alan Grinde, społecznik walczący z hałasem w mieście.

Jak policja walczy z hałasem? Znamy liczby
Jak policja walczy z hałasem? Znamy liczby
fot. Marysia Zawada/REPORTER
  • W pierwszym półroczu 2025 roku warszawska policja przeprowadziła 47 badań sonometrami, stwierdzając 27 nieprawidłowości - wynika z informacji, jaką uzyskał Tokfm.pl;
  • Alan Grinde z Instytutu Ekologii Akustycznej ocenia, że to niewiele. Niepokoi go też niewielki odsetek stwierdzonych przy kontroli nieprawidłowości;
  • "Łapanie celowo hałasujących kierowców powinno być normą" - twierdzi Grinde;
  • Nasz rozmówca przekonuje, że system jest nieszczelny, bo nikt nie weryfikuje, czy właściciel samochodu faktycznie pozbył się nielegalnych modyfikacji po kontroli.

Sonometr to urządzenie do pomiaru hałasu. Warszawska policja ma takich 12. Jak często ich używa? Alan Grinde - założyciel Instytutu Ekologii Akustycznej -  alarmował niedawno na naszej antenie, że praktycznie wcale. Powoływał się konkretnie na miesiąc styczeń (bo z niego miał dane), kiedy to sonometr miał być w użyciu ledwie... trzy razy. A jak wyglądały kolejne miesiące? Zapytaliśmy komendę stołeczną. 

Jakub Gontarek z Wydziału Komunikacji Społecznej KSP potwierdził, że stołeczni policjanci mają 12 sonometrów. Posiadają także - jak podał - sześć pojazdów Ekip Techniki Drogowej i Ekologii, które służą do kontroli stanu technicznego aut (są wyposażone m.in. w przyrządy do kontroli spalin i sonometry).

Gontarek nie zaprzeczył, że w styczniu przeprowadzono jedynie trzy kontrole sonometrami. Wskazał, że "decyzja o użyciu sonometru jest indywidualną decyzją funkcjonariusza przeprowadzającego kontrolę". Podkreślił jednak, że w przypadku podejrzenia nieprawidłowości policjant może zatrzymać dowód rejestracyjny pojazdu bez konieczności dokonywania pomiarów sonometrem i skierować pojazd na dodatkowe badania techniczne.

"W okresie od 1 stycznia do 31 czerwca 2025 roku policjanci Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji dokonali 47 badań przy użyciu sonometru, stwierdzając 27 nieprawidłowości. Należy podkreślić, że w tym samym okresie policjanci WRD KSP zatrzymali 4137 dowody rejestracyjne, w tym 2973 za niewłaściwy stan techniczny lub naruszenie wymagań ochrony środowiska" - wyliczył Gontarek.

Redakcja poleca

Nie wiadomo natomiast, ile pieniędzy ubyło z kiesy hałasującym. "W Systemie Elektronicznym Sprawozdawczości w Policji brak jest informacji o ilości i wysokości mandatów karnych [za - red.] omawiane wykroczenia" - napisał policjant.

Normy dotyczące głośności samochodów reguluje załącznik rozporządzenia ministra infrastruktury w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia. Auto osobowe z silnikiem benzynowym może hałasować na 93 decybele, ale motocykle z większymi silnikami już na 96, samochody dostawcze o masie do 3,5 t z silnikiem wysokoprężnym - 102 decybele, a inne samochody z silnikiem wysokoprężnym - 108 decybeli.

Bezprawnik.pl dla porównania podaje, że okolice 100 decybeli to hałas wnętrza wagonu metra, koncertu na żywo albo wyjątkowo głośnego filmu. Ludzkie uszy są zaś wrażliwe już na dźwięki powyżej 85 decybeli.

Jak policja walczy z hałaśliwymi kierowcami?

Spytaliśmy KSP również o to, jak walczy z nadmiernym hałasem, generowanym m.in. przez pojazdy. W odpowiedzi policja podkreśla, że komórki kryminalne analizują informacje z portali i forów, na których umawiają się uczestnicy nielegalnych wyścigów ulicznych.

Redakcja poleca

Gontarek podkreślił, że "czynności te realizują głównie policjanci zespołu 'SPEED', dedykowani do zwalczania nielegalnych wyścigów na ulicach oraz kierowców, których niebezpieczne i agresywne zachowanie godzą w porządek i bezpieczeństwo w ruchu drogowym na ulicach m.st. Warszawy".

Jak przekazała nam KSP, w całym 2024 roku zespół skontrolował niemal 40 tys. pojazdów, w toku czego ujawniono ponad 35 tys. wykroczeń. Gros z nich (ponad 30 tys.) stanowiło przekroczenie dopuszczalnej prędkości. Ujawniono też 218 przestępstw (policja nie precyzuje, o jakie chodziło). Nałożono ponad 31,5 tys. mandatów karnych, skierowano 464 wnioski do sądu. Zatrzymano ponad 1,8 tys. praw jazdy i ponad 2,1 tys. dowodów rejestracyjnych.

Pierwsza połowa tego roku nie odbiega statystycznie od 2024 roku: "SPEED" skontrolował niemal 18 tys. pojazdów, co ujawniło niemal 15,5 tys. wykroczeń - z tego 13,7 tys. przypadków przekroczenia dozwolonej prędkości - oraz 121 przestępstw. Policja w tym czasie wypisała 13,7 tys. mandatów karnych, wysłała 290 wniosków do sądów. Zatrzymano 663 prawa jazdy i 979 dowodów rejestracyjnych.

Dane z Komendy Stołecznej Policji
fot.

KSP

Na początku sierpnia stołeczna policja przeprowadziła kolejną edycję akcji "Ciche miasto" w ramach walki z hałasem i nielegalnymi wyścigami. Wystawiono 113 mandatów na łączną kwotę 24 tys. zł, zatrzymano 27 dowodów rejestracyjnych i pięć praw jazdy. Kontrole objęły 178 pojazdów, w tym 18 z użyciem sonometru. Policja jednak nie zdradziła, za co konkretnie ukarała sprawców wykroczeń.

"Policja lubi się bawić statystykami"

Alan Grinde podchodzi do tych liczb bardzo ostrożnie. - Policja lubi się bawić statystykami, żeby wykazać, że coś robi. Tak naprawdę nikt z obywateli tego nie odczuwa - ocenia założyciel Instytutu Ekologii Akustycznej, który próbuje walczyć z hałasem w mieście.

Jeśli chodzi o używanie sonometru, przyznaje, że "z pewnością te statystyki się [od stycznia] podniosły", choć - jego zdaniem - liczba kontroli jest wciąż "stosunkowo niewielka".

Zauważa też - odnosząc się do policyjnych statystyk - że ledwie co druga kontrola sonometrem wykazała nieprawidłowości. - Albo kierowca w międzyczasie wyłączył wszystkie dodatkowe wydechy, które powodują hałasy, albo normy mamy tak wysokie, że na ucho hałas wydaje się duży, a po sprawdzeniu mieści się w tym, co Ministerstwo Infrastruktury określiło w rozporządzeniu - podkreśla Grinde.

"Głośne przejazdy to forma przemocy psychicznej"

Zdaniem naszego rozmówcy policja wciąż nieodpowiednio ustawia priorytety. - Głośne przejazdy, zwłaszcza nocne, to forma przemocy psychicznej. Dręczenie ludzi, którzy nie mogą spać. Mamy jednego sprawcę versus tysiące Polaków i Polek - podkreśla.

Przekonuje, że w perspektywie długofalowej to większa skala przemocy niż choćby pobicie - w wyniku którego cierpią pojedyncze osoby. - Łapanie celowo hałasujących kierowców powinno być normą - zaznacza Grinde. I dodaje, że przesłanką może być art. 51 Kodeksu wykroczeń, czyli zakłócenie spokoju lub porządku publicznego.

Według naszego rozmówcy fikcyjne bywają zatrzymania (blokady elektroniczne) dowodów rejestracyjnych z zaleceniem usunięcia nielegalnych modyfikacji. - Diagnosta wpisuje elektronicznie, że wszystko usunął i z automatu ten dowód jest odblokowywany. Nikt tego nie sprawdza. Są miejsca, które dają przegląd techniczny samochodom, którym nie powinny tego dać - opisuje dalej Grinde.

Założyciel IEA przypomina, że 25 kwietnia jego instytut wraz z innymi organizacjami (m.in. Miasto jest Nasze, Koalicja Klimatyczna, Akcja Demokracja) wystosował list otwarty do premiera Donalda Tuska z apelem o przeciwdziałanie smogowi akustycznemu. Odpowiedzi jak dotąd nie ma.