Jeden budzik czy wiele drzemek? Jak skutecznie wstawać rano?
Wielokrotne przestawianie budzika na kolejne drzemki nie sprzyja skutecznemu wstawaniu. - Nasz mózg "uczy się", że po pierwszym budziku wcale nie musi się do końca obudzić. Wydaje się, że część ośrodków w płatach czołowych nie staje się wystarczająco aktywna. Stąd te osoby z czasem mogą mieć poczucie, że rano są w gorszej kondycji intelektualnej, że trudniej jest im się koncentrować, że potrzebują nawet godziny, żeby się rozkręcić - tłumaczył w podcaście "Jak we śnie" dr Piotr Krawczyk, psychiatra zajmujący się zaburzeniami snu.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Czy warto przestawiać poranny budzik na kolejne drzemki?
- Co zrobić, gdy obudzimy się przed budzikiem?
- A co, jeśli wybudzimy się w środku nocy i nie możemy ponownie zasnąć?
Zaczyna się nowy rok szkolny, a to oznacza, że w wielu domach powraca temat porannego wstawania, spóźnień i rozbrzmiewających budzików. Czy istnieje skuteczny sposób na poranne wstawanie? O to Dorota Wardecka pytała w specjalnym odcinku podcastu "Jak we śnie".
- Zasada jest taka, że lepiej jest wstawać po pierwszym budziku i nie używać drzemek - mówił wprost dr Piotr Krawczyk, psychiatra zajmujący się zaburzeniami snu. Wyjaśniał, że półgodzinna seria krótkich drzemek, np. pięciominutowych nie pozwala zapaść w głęboki sen. - Ale te budziki to jest nieprzyjemny bodziec, który wywołuje wyrzut adrenaliny, przyspieszenie tętna, wzrost ciśnienia itd. I to powoduje, że łóżko jako miejsce do spania zaczyna nam się kojarzyć niezbyt przyjemnie - dodawał.
Ale jest też inna strategia - czyli dłuższe drzemki. Tu jednak mamy do czynienia z nieco innym ryzykiem. - Pojawia się zjawisko inercji snu. Nasz mózg "uczy się", że po pierwszym budziku wcale nie musi się do końca obudzić. Wydaje się, że część ośrodków w płatach czołowych nie staje się wystarczająco aktywna. Stąd te osoby z czasem mogą mieć poczucie, że rano są w gorszej kondycji intelektualnej, że trudniej jest im się koncentrować, że potrzebują nawet godziny, żeby się rozkręcić - wyjaśniał.
Co, gdy budzisz się w nocy, bo boisz się, że zaśpisz?
Gość Doroty Wardeckiej miał też konkretne podpowiedzi dla tych, którym zdarza się budzić przed budzikiem - gdy już o 5 rano spodziewają się dźwięku dzwonka nastawionego na godzinę 6. To skraca czas snu, przerywa go. - Jeśli obudzimy się pół godziny czy godzinę przed budzikiem, to chyba warto powiedzieć sobie: ok, zaczynam dzień i wstaję - stwierdził dr Piotr Krawczyk. Jak mówił, można dzięki temu uniknąć konfrontacji z nieprzyjemnym dźwiękiem budzika albo wykorzystać ten czas na spokojne zjedzenie śniadania. Dodawał, że jeśli po takim wczesnym początku dnia uda nam się wytrzymać w ciągu dnia bez drzemki, jest duża szansa, że kolejnej nocy będziemy spali dłużej i bez wybudzania.
A co zrobić, jeśli obudzimy się w środku nocy i nie możemy ponownie zasnąć? Gość Doroty Wardeckiej wyjaśniał, że jeśli przez mniej więcej kwadrans nie uda nam się ponownie zapaść w sen, najlepiej jest wstać z łóżka i zająć się czymś "przyjemnym i interesującym". - To nie musi być coś, czego intencją jest zaśnięcie, ten sen i tak przyjdzie. Chodzi o to, żeby nie dopuszczać do sytuacji, kiedy leżymy w łóżku, jesteśmy zdenerwowani, bo wiemy, że jest 3 godzina, a o 6 mamy wstać. I jedyna myśl, jaką mamy, to że będziemy niewyspani i w złej formie. Bo to powoduje, że i tak nie zaśniemy - wyjaśniał ekspert.