,
Obserwuj
Polityka

Misja ostatniej szansy? Wiceministrowie obrony lecą do USA. "Wszystkie ręce na pokład"

3 min. czytania
18.05.2026 13:29

Rządzący - kolejny raz - uspokajają, że wojska amerykańskie nie zostaną zredukowane w Polsce. Potwierdzić miał to między innymi amerykański generał Alexus Grynkewich, dowódca sił amerykańskich i NATO w Europie. Tyle że polskie władze chcą też kolejnych zapewnień ze strony Stanów Zjednoczonych.

Cezary Tomczyk, Paweł Zalewski
Cezary Tomczyk, Paweł Zalewski
fot. Filip Naumienko/REPORTER

Co z wojskami amerykańskimi w Polsce? Wiceministrowie obrony lecą do USA. "Wszystkie ręce na pokład"

Agencja Reutera informowała, powołując się na dwóch amerykańskich urzędników, wypowiadających się anonimowo, że Pentagon anulował plany rotacyjnego przemieszczenia 4 tys. amerykańskich żołnierzy do Polski. Z kolei CNN podał, powołując się na źródła w resorcie wojny USA, że decyzja szefa Pentagonu Pete'a Hegsetha o wstrzymaniu planowanej rotacji amerykańskiej brygady pancernej była częścią serii ruchów mających zredukować liczbę sił USA w Europie. Z kolei portal NOTUS informował, że Pentagon planuje obniżenie rangi dowództwa sił lądowych w Europie i Afryce. 1 maja Pentagon zapowiedział wycofanie 5 tys. żołnierzy z Niemiec.

W tej sytuacji polskie władze chcą kolejnych zapewnień ze strony Stanów Zjednoczonych. Dlatego dziś do Waszyngtonu lecą dwaj wiceministrowie obrony Paweł Zalewski i Cezary Tomczyk. Z kolei w środę szef MON wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz będzie w Warszawie na ten temat rozmawiał z najważniejszym amerykańskim generałem, przewodniczącym Kolegium Połączonych Szefów Sztabów wojsk USA.

Wiceminister Cezary Tomczyk mówi wprost o informacyjnej burzy i chaosie, jaka wybuchła w związku z decyzją prezydenta Donalda Trumpa dotyczącą zmian w rozmieszczeniu sił USA. Ale dodał od razu, że liczy na to, że uzyska w Waszyngtonie od przedstawicieli departamentów stanu i wojny oraz Kongresu ostateczne zapewnienie, co do obecności żołnierzy amerykańskich w naszym kraju. Tym bardziej - jak podkreślił, że o to powinni obecnie zabiegać wszyscy polscy politycy. 

- Apelowałbym przede wszystkim do polityków związanych z prezydentem Karolem Nawrocki, może i do samego prezydenta, a na pewno do polityków PiS, że w sprawie bezpieczeństwa państwa wszystkie ręce na pokład. Sam jadę do Stanów Zjednoczonych z wiadomością od premiera Tuska i ministra obrony Władysława Kosiniaka-Kamysza, że Polska jest gotowa na zwiększenie obecności amerykańskiej w Polsce. I jest to oficjalne stanowisko rządu. I chciałbym, żeby każdy, niezależnie od poglądów politycznych  - szczególnie, jeżeli jest bliski prezydentowi Nawrockiemu - wspierał to stanowisko. Stanowisko Polski musi być jednolite, bo Polska jest jedna i politykę zagraniczną ma jedną - zastrzegł w rozmowie z Wawrzyńcem Zakrzewskim. 

Znaki zapytania ws. amerykańskich żołnierzy w Polsce

Tymczasem kandydat Prawa i Sprawiedliwości na premiera Przemysław Czarnek, choć popiera zwiększanie liczby żołnierzy amerykańskich w Polsce, to jednak stawia pewne warunki.

- Im więcej żołnierzy amerykańskich w Polsce, a najlepiej stała baza żołnierzy amerykańskich w Polsce, tym większe bezpieczeństwo Polaków dzisiaj i na przyszłość. Dlatego apeluję do Tuska i do Kosiniaka-Kamysza bądźcie razem z nami w polityce propolskiej, a nie antyamerykańskiej. Bądźcie razem z nami w decyzjach, które sprzyjają naszemu sojuszowi z NATO i sojuszowi przede wszystkim z najważniejszym członkiem NATO, czyli Stanami Zjednoczonymi. Nie róbcie tego, co wam, nakazując ci, którzy prowadzą antyamerykańską politykę w Europie - przekonywał. 

W ocenia Czarnka ucieleśnieniem tego jest unijny program SAFE, z którego Polska otrzyma blisko 44 mld euro nisko oprocentowanej pożyczki na zakup uzbrojenia i inwestycje w przemysł obronny.

Źródło: TOK FM, PAP 

Redakcja poleca