,
Obserwuj
Nauka

Opalenizna bez filtrów. Tiktokowe szaleństwo jest bezpieczne dla ludzi?

3 min. czytania
25.07.2026 09:45

- Nawet jeżeli się stosujemy krem z filtrem i sumienie posmarujemy całą twarz, to np. zostają takie części ciała jak: uszy, powieki, czerwień wargowa, grzbiety rąk, gdzie słońce przeniknie i zsyntetyzuje witaminę D3 - mówiła w TOK FM dermatolog dr Tatsiana Damps. Oceniła też nowy trend popularny w mediach społecznościowych. 

Plaża (zdjęcie ilustracyjne)
Plaża (zdjęcie ilustracyjne)
fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER
  • Nowe trendy np. "tan-maxxing" i "sun-maxxing" nie zawsze są bezpieczne;
  • Opalenizna bez filtrów może prowadzić do poważnych problemów skórnych; 
  • Dermatolog ostrzega i wskazuje, na co jeszcze zwrócić uwagę. 

W mediach społecznościowych pojawiły się nowe trendy: "tan-maxxing", "sun-maxxing", "tan lines". Influencerki chwalą się, jak bardzo się opaliły i pokazują różnice pomiędzy opaloną a nieopaloną częścią ciała (np. ślady po kostiumie kąpielowym). Często całkowicie rezygnują ze stosowania filtrów przeciwsłonecznych, a nawet używają przyspieszaczy opalania i solariów. A wszystko to mimo wielu lat informowania w mediach o tym, jak groźne jest opalanie i czym jest czerniak. Ale trendy to jedno. Inną kwestią są dwa komentarze pod postami, filmikami. Można tam przeczytać np.: "Jak słońce może szkodzić, skoro bez niego nie ma życia". 

- Wszystko zależy od tego, jak długo i gdzie przebywamy na słońcu. Są promienie słoneczne, które nas nie dotyczą np. promieniowanie UVC i są takie, które przechodzą przez skórę powierzchownie, czyli UVB. Opalenie czy oparzenie to promieniowania UVB, które działa powierzchownie. Ale to, czego nie widzimy, to procesy komórkach, które zachodzą przez lata i prowadzą m.in. do fotostarzenia, a także nowotworów skóry - komentowała w TOK FM dermatolog dr Tatsiana Damps z Uniwersytetu Gdańskiego. 

"Każą unikać słońca, bo ludźmi depresji łatwiej rządzić" - czytamy w innym wpisie. Ekspertka w tym kontekście zwróciła uwagę na to, że choć "słońce daje lepszy nastrój", to często pomijany jest inny fakt. - Pracując przed ekranami, mając komórkę. też kumulujemy promienie. To nie jest porównywalne do słońca, ale liczba godzin przed ekranem równa się małej, ale jednak ilości promieni słonecznych, czyli promieniowaniu UV - wskazała w rozmowie z Anną Sobańdą i Rafałem Turowskim. 

Dwa rodzaje filtrów 

W ocenie gościni "Wspólnej soboty" inny popularny mit to np. przekonanie, że smarowanie się kremami z filtrem powoduje, że nie wytwarzamy witaminy D3. Tymczasem - jak zapewniła ekspertka z UG - wystarczy 15 minut ekspozycji na słońce i "już mamy normę wypracowaną". - Nawet jeżeli się stosujemy krem z filtrem i sumienie posmarujemy całą twarz, to np. zostają takie części ciała jak: uszy, powieki, czerwień wargowa, grzbiety rąk, gdzie słońce przeniknie i zsyntetyzuje witaminę D3 - wyjaśniła dr Tatsiana Damps. 

Ekspertka wskazała też w tym kontekście, że warto zwrócić uwagę na to, jaki rodzaj filtra stosujemy. Są dwa najważniejsze: filtry fizyczne i chemiczne. - Fizyczne, czyli mineralne zawierają tlenek cynku i dwutlenek tytanu. Działają na skórze jak tarcza, czyli odbiją promienie. Są bardziej bielące, mogą dawać większy efekt maski, bo są też gęstsze. Najczęściej wybieramy je dla dzieci, dla osób z wrażliwą skórą, także dlatego, że działają od razu po posmarowaniu - tłumaczyła. 

Filtry chemiczne z kolei, mówiła, są lepiej tolerowane i powodują mniej alergii. Ale też mogą zawierać różne substancje. - Preparaty starszego typu zawierają Oxybenzone, Avobenzone i Oxykrylen, czyli substancje, które potencjalnie mogą mieć wpływ endokrynny. Odchodzi się jednak od nich na rzecz innych substancji. To: Tinosorb i Mexoryl - wyjaśniła. 

Quiz: Quiz TOK FM z wydarzeń minionego tygodnia. Sprawdź, czy śledzisz newsy uważnie!

Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!

Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.

Poprawnych odpowiedzi Zniżka
  • 100% -40%
  • 81-99% -30%
  • 61-80% -25%
  • 41-60% -20%
  • 0-40% -10%
  • Promocje nie łączą się.

    Progi nagród Strzałka rozwiń
    1/10 Ile dni kierownictwo PiS dało swoim działaczom na zadeklarowanie rezygnacji z działalności w stowarzyszeniach politycznych?

    A co ze znamionami? Jak wskazała dermatolożka, co do zasady powinno się je badać raz do roku. Częściej, jeżeli coś nas zaniepokoi. 

    - Na przykład nowa zmiana, której nigdy wcześniej nie widzieliśmy. Nie musi być koloru czarnego, może być koloru brązowego lub różowego. Może być krwawiącym strupkiem, który się długo nie goi. Może to być też np. pieprzyk, który już wcześniej się nam nie podobał, a nagle zaczął się powiększać albo zrobił się jaśniejszy lub ciemniejszy. To też znak, że należy się umówić na wizytę u dermatologa - powiedziała gościni TOK FM.

    Źródło: TOK FM 

    Redakcja poleca