Aktywistka z granicy oskarżona o przemyt ludzi. Prawnik mówi o zagrywce ze strony służb
Aktywistce, która działała na granicy polsko-białoruskiej, postawiono zarzuty przemytu 15 osób na terytorium Niemiec. - Poinformowanie opinii publicznej o tej sprawie może być celową zagrywką strategiczną ze strony służb - mówił w TOK FM mecenas Jarosław Jagura z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, która wspiera aktywistkę pomagającą migrantom.
- Polskiej aktywistce grozi osiem lat pozbawienia wolności w związku z oskarżeniami o przemycenie 15 osób na terytorium Niemiec;
- Wolontariuszka usłyszała zarzuty już w grudniu ubiegłego roku, a o sprawie zrobiło się głośno dopiero teraz;
- To - według mecenasa Jarosława Jagury z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka - może świadczyć o tym, że służby próbują wywrzeć na podejrzaną pozaprocesowy nacisk;
- To kolejne oskarżenie wobec osób prowadzących działalność humanitarną na granicy polsko-białoruskiej.
Jak zauważył mecenas Jarosław Jagura z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, która wspiera aktywistkę pomagającą migrantom, wolontariuszka usłyszała zarzuty już w grudniu ubiegłego roku, a o sprawie zrobiło się głośno dopiero teraz. - Obawiamy się, że być może jest to próba wywarcia poza procesowego nacisku. Może służby liczą, że wobec tego ta osoba zechce składać wyjaśnienia, zechce się do czegoś przyznać - stwierdził Jagura w TOK FM. - Poinformowanie opinii publicznej o tej sprawie może być celową zagrywką strategiczną ze strony służb - ocenił.
Prokuratura postawiła kobiecie zarzuty dotyczą zorganizowania przemytu kilkunastu osób z Białorusi, przez Polskę do Niemiec, za co grozi jej do 8 lat więzienia. Zarówno podejrzana, jak i jej obrońca, nie dostali dotąd zgody na zapoznanie się z aktami sprawy. Helsińska Fundacja Praw Człowieka zapewnia oskarżonej aktywistce wsparcie prawne. Działaczka humanitarna nie przyznała się do postawionych jej zarzutów.
Źródło: TOK FM/ Wojciech Olkusnik/East News