Co dalej ze zmianą w sprawie zielonej strzałki? "Niebezpieczny precedens"
Resort infrastruktury pracuje nad zmianą, która zniosłaby obowiązek zatrzymywania się na zielonej strzałce. Zdaniem Krzysztofa Woźniaka to "niebezpieczny precedens". - Jeżeli mówimy: "Słuchajcie, nie jesteśmy w stanie wyegzekwować obecnie obowiązujących przepisów", to przyznajemy, że przegraliśmy - ocenił dziennikarz TOK FM, który od lat zajmuje się bezpieczeństwem ruchu drogowego.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jaką zmianę w przepisach ws. zielonej strzałki szykuje ministerstwo?
- Czy zmiana to dobry pomysł?
- Dlaczego według Krzysztofa Woźniaka pomysł ministerstwa to przyznanie się do porażki?
Wiceminister infrastruktury, Stanisław Bukowiec powiedział w TOK FM, że jego resort pracuje nad rozwiązaniem pozwalającym na zniesienie obowiązku zatrzymywania się przed zieloną strzałką, która umożliwia warunkową jazdę w prawo na czerwonym świetle. Zastrzegł, że byłoby to możliwe tylko pod pewnymi warunkami.
Wiceminister przywołał badania - prowadzono w kilku dużych miastach, które pokazały, że ponad 88 proc. kierujących nie stosowało się do nakazu zatrzymania przed skrętem. Bukowiec przekonywał, że wielu specjalistów wskazuje na to, iż liberalizacja przepisów może pomóc w poprawie bezpieczeństwa i wpłynąć na płynność jazdy.
Co dalej z zieloną strzałką? Krytyka pomysłu ministerstwa
Zdaniem Krzysztofa Woźniaka zmiana przepisów to zły pomysł. - Bardzo bym chciał, żeby ministerstwo przedstawiło bardzo dogłębne analizy w tej sprawie. Bo jeżeli to nie zmieni w dużym stopniu sytuacji na drodze, to bym tego nie ruszał - mówił dziennikarz TOK FM, który zajmuje się bezpieczeństwem ruchu drogowego.
Rozmówca Macieja Głogowskiego zwrócił uwagę na to, że jeśli z badań wynika, iż obecnie większość kierowców nie zatrzymuje się na zielonej strzałce, to wprowadzenie zmiany nie wiele zmieni, jeśli chodzi o płynność ruchu.
- Moim zdaniem nie będzie prawie żadnej zmiany. Więc po co to ruszać, jeżeli to tylko ma być dostosowaniem przepisów do realiów. To będzie niebezpieczny proceder - ocenił w "Poranku TOK FM"
I dodał, że taka zmiana przepisów to przyznanie się do porażki. - Jeżeli mówimy: "Słuchajcie, nie jesteśmy w stanie wyegzekwować obecnie obowiązujących przepisów i dlatego zdejmujemy kaganiec", to jasno mówimy, że przegraliśmy walkę w sprawie tego, że powinniśmy stosować się do przepisów obowiązujących - argumentował Woźniak w "Poranku TOK FM".
Źródło: TOK FM, Fot.ARKADIUSZ ZIOLEK/East News