Wielka rewolucja ws. zielonej strzałki? Wiceminister infrastruktury tłumaczy, o co chodzi
Ministerstwo Infrastruktury pracuje nad rozwiązaniem pozwalającym na zniesienie obowiązku zatrzymywania się przed zieloną strzałką, która umożliwia warunkową jazdę w prawo na czerwonym świetle. - Mówimy po pierwsze o dobrej widoczności dla wszystkich użytkowników ruchu drogowego na danym skrzyżowaniu. Mówimy o obszarze, na którym jest dopuszczalna prędkość do 50 kilometrów na godzinę - mówił w TOK FM Stanisław Bukowiec.
Co dalej z zieloną strzałką? Kierowców czekają zmiany
Ministerstwo Infrastruktury pracuje nad rozwiązaniem pozwalającym na zniesienie obowiązku zatrzymywania się przed zieloną strzałką, która umożliwia warunkową jazdę w prawo na czerwonym świetle - przyznał w "Poranku TOK FM" wiceminister infrastruktury, Stanisław Bukowiec. Zastrzegł przy tym, że byłoby to możliwe tylko pod pewnymi warunkami.
Jak wyjaśnił, badania, które były prowadzone w kilku dużych miastach między innymi w Warszawie, Toruniu, Bydgoszczy czy Inowrocławiu, pokazały, że ponad 88 proc. kierujących nie stosowało się do nakazu zatrzymania przed skrętem. Dopytywany przez prowadzącego audycję Macieja Głogowskiego, dlaczego ministerstwo chce wprowadzić zmiany, skoro przepisy i tak nie są już przestrzegane, odparł, że według ekspertów brak zatrzymania wcale nie wpłynie na mniejsze bezpieczeństwo, o ile zostaną spełnione konkretne warunki.
- Mówimy po pierwsze o dobrej widoczności dla wszystkich użytkowników ruchu drogowego na danym skrzyżowaniu. Mówimy o obszarze, na którym jest dopuszczalna prędkość do 50 kilometrów na godzinę - wyjaśnił.
- Czy nie uważa pan, że jest to mylące dla kierowców, którzy będą musieli pamiętać, że przed strzałką nie trzeba się zatrzymywać w niektórych miastach czy ulicach? - dopytywał redaktor Głogowski.
- To jest wstępny etap. Na razie mamy analizy i ekspertyzy ekspertów. Teraz będziemy na ten temat rozmawiać. To, że mamy rekomendacje, nie oznacza, że od razu przepis zostanie wprowadzony - odprał wiceminister infrastruktury.
Według Bukowca, zmiany - jeśli wejdą w życie - to najwcześniej w 2028 roku. - Biorę zdanie ekspertow za dobrą monetę. Wielu specjalistów wskazuje, że liberalizacja przepisów może pomóc w poprawie bezpieczeństwa i wpłynąć na płynność jazdy. Ale tak jak wspomniałem, dopiero zaczynamy dyskusję na ten temat - podsumował gość "Poranka TOK FM".
Źródło: TOK FM/ Adam Burakowski/REPORTER