,
Obserwuj
Polityka

Dla Polaków Ukraińcy gorsi od Rosjan? Właśnie w to "celuje Putin". "I mu się udaje"

3 min. czytania
19.11.2025 15:21

Wiadomo, że aktów dywersji na kolei dokonali Ukraińcy działający na zlecenie rosyjskich służb - przekazał premier Donald Tusk. Jak zauważył w TOK FM korespondent wojenny i dziennikarz Onetu Marcin Wyrwał, Rosji "zależy na tym, żeby odbiór Ukraińców w polskim społeczeństwie był jak najgorszy". Ocenił, że realizują to "z jak największym powodzeniem".

fot. Dariusz Borowicz / Agencja Wyborcza.pl
  • Donald Tusk ogłosił, że za incydenty na trasie kolejowej Warszawa-Lublin odpowiedzialne są dwie osoby z Ukrainy, współpracujące z rosyjskimi służbami;
  • Rosja celuje w pogarszanie wizerunku Ukraińców w Polsce, co się im udaje - komentował w TOK FM Marcin Wyrwał;
  • Korespondent wojenny zwracał uwagę na rosyjską propagandę w mediach społecznościowych i brak zorganizowanej odpowiedzi ze strony polskiego rządu przeciwko Rosji.

Premier Donald Tusk poinformował we wtorek, że służby ustaliły osoby odpowiedzialne za incydenty, do których doszło w weekend na trasie kolejowej Warszawa-Lublin. Jak przekazał, to dwóch obywateli Ukrainy, który działali i współpracowali od dłuższego czasu ze służbami rosyjskimi.

Korespondent wojenny Marcin Wyrwał zwrócił uwagę w TOK FM, jak dużym problemem w tej sprawie jest odbiór społeczny. Zaznaczył, że "w to celowali Rosjanie". - Znając ich sposób działania w wojnie informacyjnej, zamontowanie ładunków na torach to była jedna część planu, ale druga, nie mniej ważna, to to, że wynajęto do tego Ukraińców - uważa dziennikarz Onetu.

- Rosjanom zależy na tym, żeby odbiór Ukraińców w polskim społeczeństwie był jak najgorszy i można powiedzieć, że ten plan realizują z jak największym powodzeniem - ocenił. Podkreślił, że to wynika z sondaży. - Jeszcze w 2022 roku wskaźnik sympatii Polaków do Ukraińców wynosił 64 procent. Dzisiaj to tąpnęło do zaledwie 30 procent - zauważył.

Polacy "poddają się propagandzie"

Jak wskazał Wrywał, "w mediach społecznościowych trwa zmasowana akcja zohydzania nam Ukraińców". - Wiele wpisów to oczywiście rosyjska robota, natomiast niestety coraz więcej to komentarze Polaków, którzy poddają się propagandzie - powiedział. - Niestety "wiozą się" też na tym niektórzy - dodał. Wspomniał przy tym wpis polityka Konfederacji Korony Polskiej (partia Grzegorza Brauna - red.) Jacka Wilka, który "nie przepuści żadnej okazji, żeby zaprezentować swoje antyukraińskie, czytaj tak naprawdę prorosyjskie podejście".

Wilk na portalu X podawał w wątpliwość ustalenia polskich służb na temat ostatnich aktów dywersji. "A skąd właściwie wiadomo, że działali na zlecenie Rosjan - skoro zwiali i się nie przyznali?" - to fragment jednego z wpisów.

- Mamy klimat, jaki mamy i Rosjanie jedynie zwiększą ten nacisk w mediach społecznościowych, bo to jest najprostsze - ocenił gość TOK FM. Zauważył również, że "nie widzi żądnych zorganizowanych akcji wobec Rosji po stronie polskiego rządu". - Dlaczego na przykład na rosyjskim Telegramie nie pojawiają się konta, które choćby Rosjanom tłumaczyły, co się dzieje? - pytał. My jesteśmy bardzo bierni. Rosjanie świetnie nas usypiają - powiedział Wyrwał.

"Nie jest trudno wynająć takiego 'cyngla'"

Mówiąc o tym, po jakie osoby sięga Rosja w celu wykonywania aktów dywersji i gdzie ich szuka, dziennikarz Onetu stwierdził, że "generalnie na szeroko rozumianym terenie byłego Związku Radzieckiego takich osób nie brakuje". - Nie jest trudno wynająć takiego "cyngla" - dodał. - W przypadku jednej z osób (odpowiedzialnych za dywersję na kolei) pojawia się informacja, że był mieszkańcem Donbasu. To jasne, że tam łatwiej rekrutować takich ludzi. To społeczeństwo jest bardzo zsowietyzowane, niektórzy nie mają żadnych sympatii narodowościowych, inni są wprost prorosyjscy - zaznaczał korespondent wojenny.

Podkreślił również, że to nie przypadek, że dywersanci uciekli na Białoruś. - Ukraińcom bardzo by zależało, żeby ich wychwycić i pokazać, że ich złapali - powiedział w TOK FM.

Źródło: TOK FM