Giertych wygrał w sądzie. Dostanie maksymalne odszkodowanie
Roman Giertych ma dostać 35 tysięcy złotych zadośćuczynienia za akcję CBA sprzed pięciu lat, którą sąd uznał za niezasadną - poinformowała "Gazeta Wyborcza". To maksymalne odszkodowanie, jakie można przyznać osobie pokrzywdzonej w tego rodzaju sprawie.
Wyrok przyznający posłowi KO Romanowi Giertychowi zadośćuczynienie jest prawomocny, dodała "Gazeta Wyborcza". 35 tys. zł to maksymalna kwota, którą może otrzymać osoba pokrzywdzona niesłusznym zatrzymaniem. Decyzja warszawskiego Sądu Apelacyjnego zapadła w środę. Do zatrzymania adwokata doszło pięć lat wcześniej.
Giertych żądał pół miliona złotych zadośćuczynienia. W wyroku pierwszej instancji, wydanym dwa lata temu, sąd przyznał mu 20 tys. zł. Jego zatrzymanie określono wtedy jako "nielegalne", "niezasadne" i "niewątpliwie niesłuszne".
Zatrzymanie Giertycha przez CBA
15 października 2020 roku, tuż po wyjściu z warszawskiego sądu, Romana Giertycha zatrzymali agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego działający po cywilnemu. Polityk został skuty kajdankami i przewieziony do swojego domu, gdzie funkcjonariusze zaczęli przeszukanie. Równolegle trwała rewizja w jego kancelarii adwokackiej.
Według prokuratury w Poznaniu zatrzymanie miało związek z zarzutami planowanymi wobec Giertycha w postępowaniu dotyczącym wyprowadzenia około 92 milionów złotych ze spółki deweloperskiej Polnord, dla której Giertych w przeszłości pełnił funkcję pełnomocnika. Śledztwo to sięgało początków lat 2000. i wcześniej było dwukrotnie umarzane przez różne prokuratury. Sprawę wznowiono po objęciu nadzoru nad prokuraturą przez Zbigniewa Ziobrę i jego pierwszego zastępcę Bogdana Święczkowskiego.
W dniu zatrzymania Roman Giertych stracił przytomność i trafił do szpitala, gdzie - mimo sprzeciwu obrońców - prokuratura próbowała postawić mu zarzuty. Ostatecznie prokuratura zrezygnowała z wniosku o tymczasowe aresztowanie. Zamiast tego nałożyła na niego zakaz wykonywania zawodu adwokata oraz zobowiązała do wpłacenia kaucji. Giertych zaskarżył te decyzje i w kolejnych instancjach sądy przyznawały mu rację. Nie musiał wpłacać poręczenia majątkowego, a zakaz wykonywania zawodu został uchylony, co umożliwiło mu powrót do pracy.
Źródło: "Gazeta Wyborcza", tokfm.pl