,
Obserwuj
Polityka

"Gorąco" między Nową Lewicą i Razem. "W Sejmie coraz rzadziej podają sobie ręce"

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
4 min. czytania
11.05.2026 08:34

Prawie trzy lata po wyjściu Razem z Lewicy, partiom Zandberga i Czarzastego przyjdzie rywalizować w wyborach do Sejmu w 2027 r. Bo nic nie wskazuje na to, że miałoby dojść do połączenia sił. - Nienawiść pomiędzy obiema partiami bardzo urosła, jest tam wyjątkowo gorąco - mówił Michał Piedziuk w podcaście "Nasłuch" Polityki Insight.

Adrian Zandberg i Włodzimierz Czarzasty
Adrian Zandberg i Włodzimierz Czarzasty
fot. Filip Naumienko/REPORTER
  • Czy Nowa Lewica i Razem połączą znów siły przed wyborami do Sejmu w 2027 r.? "Politycy obu formacji coraz rzadziej podają sobie ręce w Sejmie" - mówił w podcaście Polityki Insight "Nasłuch" Michał Piedziuk;
  • Analityk wskazał na wyraźne różnice pomiędzy elektoratami obu partii. "Ludzie w wieku 18-29 lat są totalnie kupieni przez Razem" - mówił Piedziuk, podkreślając że wizerunek Nowej Lewicy do nich "nie przemawia";
  • Jak wskazał Andrzej Bobiński, elektorat lewicowy w Polsce jest na tyle niewielki, że przekroczenie 5 proc. progu wyborczego może okazać się dla Nowej Lewicy i Razem problemem.

W październiku 2024 r. partia Razem zdecydowała się opuścić klub parlamentarny Lewicy i utworzyć samodzielne koło poselskie. - Nowa Lewica - wbrew ustaleniom - chciała narzucić dyscyplinę ws. głosowania. Byliśmy umówieni na koalicję, a nie relację wasalną. (...) Razem nie dopuści do sytuacji, w której jedyną reprezentacją dla ludzi zawiedzionych tym rządem jest Konfederacja i PiS. Będzie prospołeczny, racjonalny, opozycyjny głos w parlamencie. Tym głosem będzie partia Razem - uzasadniał wówczas jeden z założycieli ugrupowania Adrian Zandberg.

Nie ma szans na wspólny start?

Relacje między Nową Lewicą i Razem pozostają chłodne do dziś i nic nie wskazuje na to, by partie miały znów połączyć siły przed wyborami do Sejmu w 2027 r. - Prawdopodobieństwo tego scenariusza zbliża się już do zera. Głównie za sprawą podejścia polityków partii Razem, którzy do takiego sojuszu nie chcą dopuścić. Nienawiść pomiędzy obiema partiami bardzo urosła, jest tam wyjątkowo gorąco. Dochodzą mnie słuchy, że politycy obu formacji coraz rzadziej podają sobie ręce w Sejmie - ujawnił w podcaście "Nasłuch" Michał Piedziuk, analityk ds. politycznych Polityki Insight.

Jak wystartowanie osobno może wpłynąć na dalsze polityczne losy obu zwaśnionych stron? By odpowiedzieć na to pytanie, Piedziuk przywołał przykład Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna, która opuściła Konfederację w marcu 2025 r.

- Rozwód Konfederacji i KKP uważam za całkiem dobrą analogię, bo tamten rozwód pomógł i jednym, i drugim. Dziś Konfederacja ma (w sondażach - red.) około 14 proc., a KPP - 8 proc. To są naprawdę bardzo dobre notowania obu skrajnie prawicowych formacji. I tam coraz częściej Konfederacja i KKP mówią do innych grup społecznych, do innych elektoratów. Ten podział widzimy też w strukturze wiekowej, gdzie wyborca Konfederacji jest zdecydowanie młodszy od wyborcy KKP - zauważył

Podobnie - zdaniem Michała Piedzuka - jest z Nową Lewicą i Partią Razem. - Młodzi dorośli, ludzie w wieku 18-29 lat, są totalnie kupieni przez Razem, przez Adriana Zandberga i z tego, co słyszę z Nowej Lewicy, formacja Włodzimierza Czarzastego już chyba nawet nie będzie próbować szukać wśród nich wyborców, bo widzą, że wizerunek stabilnej prorządowej, liberalno-lewicowej partii raczej nie przemawia do często rozgorączkowanych, aktywnych młodych - wskazał analityk w podcaście "Nasłuch".

Redakcja poleca

12 proc. elektoratu do podziału. "Robi się nieprzyjemnie"

W jego ocenie "rozwód" Nowej Lewicy z Razem to dla obu partii okazja do określenia swojej politycznej tożsamości. - To potencjał do nowego opowiedzenia się, do określenia siebie jasno po tej stronie sceny politycznej. Adrian Zandberg i Marcelina Zawisza (przewodnicząca koła poselskiego Razem - red.) dostali w końcu moment, w którym mogą jasno powiedzieć: "My jesteśmy zdecydowaną opozycją wobec rządu, ale tak naprawdę jedyną opozycją nieprawicową". Opowieść o lewicowej alternatywie, demokratycznej alternatywie dla rządu Donalda Tuska jest tą historią, z którą partia Razem będzie szła do wyborów w 2027 roku - mówił Piedziuk.

Choć - jak wspomniano wyżej - politycy Nowej Lewicy i Razem nie pałają do siebie sympatią, to - zdaniem analityka - w kampanii wyborczej nie będą wchodzić sobie w drogę. - Nie wydaje mi się, żeby rywalizacja pomiędzy jednymi a drugimi jakoś bardzo nas gorączkowała, żeby dochodziło tam do wielkich publicznych sporów. W kampanii prezydenckiej widzieliśmy, że Magdalena Biejat (która odeszła z Razem do Nowej Lewicy - red.) starła się z Zandbergiem bezpośrednio może raz. I tak też będzie wyglądała kampania parlamentarna, ponieważ liderzy obu ugrupowań są coraz bardziej świadomi, że elektoratu, do którego mogą uderzać i jedni i drudzy, jest coraz mniej - prognozował.

Czy jednak rozstanie partii Zanberga i Czarzastego "pomoże i jednym i drugim" tak jak pomogło Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej? Nowa Lewica notuje w sondażach średnio około 6-8 proc. poparcia w sondażach, a partia Razem oscyluje wokół 4-5 proc. Jak stwierdził Andrzej Bobiński, obie partie mają podstawy do obaw o to, że nie dostaną się do Sejmu. - Ten rozwód poszerzył pole i zwiększył ofertę dla wyborcy lewicowego, tylko jeżeli zakładamy, że tych wyborców jest 11-12 proc., a próg wyborczy to 5 proc., to robi się nieprzyjemnie i tworzy się napięcie - podsumował dyrektor zarządzający i prezes Polityki Insight w podcaście "Nasłuch".

Źródło: Polityka Insight, PAP