Kulisy zatrzymania żołnierza WOT. "To wywraca wszystkie nasze wyobrażenia o szpiegach"
- On nie ukrywał się, z tym że uważa np., że Rosja walczy w Ukrainie z nazistami, a Unia Europejska dławi Polskę. I to dla mnie szokujące, jak ktoś taki dostał się do Wojsk Obrony Terytorialnej i jak w tych wojskach mógł funkcjonować przez dwa lata - tak o sprawie zatrzymania podejrzanego o szpiegostwo żołnierza WOT mówił w TOK FM Piotr Żytnicki z "Gazety Wyborczej".
- Żołnierz Wojsk Obrony Terytorialnej z Poznania został zatrzymany pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji;
- Przez dwa lata łączył służbę wojskową z jawną aktywnością w prorosyjskich grupach i publikowaniem antyukraińskich treści w mediach społecznościowych;
- Jakie są kulisy tej sprawy?
Funkcjonariusze ABW zatrzymali pod zarzutem szpiegostwa żołnierza WOT - poinformowała w czwartek poznańska prokuratura. Sąd nie zgodził się na aresztowanie podejrzanego. Mężczyzna został zwolniony ze służby.
O sprawie jako pierwsza napisała w czwartek "Gazeta Wyborcza". Jak podała, 30 marca 2026 roku funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymali w Poznaniu Jarosława K., żołnierza 12. Wielkopolskiej Brygady Obrony Terytorialnej. "Dziewięć dni przed zatrzymaniem Jarosław K. uczestniczył w wiecu prorosyjskiego i antyzachodniego ruchu Rodacy Kamraci w Warszawie" - napisano w artykule.
"To wywraca wszystkie nasze wyobrażenia o szpiegach"
- To, co jest dla mnie wielkim zaskoczeniem, bo ja najpierw dowiedziałem się, że po prostu została zatrzymana jakaś osoba za szpiegostwo, potem, że to był żołnierz WOT, potem ustaliłem jego dane i jak zacząłem research od analizy na aktywności w serwisach społecznościowych, byłem zaskoczony, że to jest osoba, która jawnie, wręcz ostentacyjnie prezentuje poglądy prorosyjskie i antyukraińskie - mówił w "TOK360" Piotr Żytnicki z "Gazety Wyborczej".
Jak dodał, rozmawiał też z osobami, które go poznały. - Te osoby mi opowiadały, że on nie ukrywał się, z tym że uważa np., że Rosja walczy w Ukrainie z nazistami, a Unia Europejska dławi Polskę. I to dla mnie szokujące, jak ktoś taki dostał się do Wojsk Obrony Terytorialnej i jak w tych wojskach mógł funkcjonować przez dwa lata - wskazał rozmówca Filipa Kekusza.
Żytnicki relacjonował, że na wiecu Braci Kamratów podejrzany o szpiegostwo występował w roli swoistej ochrony lidera grupy tego ruchu Wojciecha Olszańskiego. - Więc rzeczywiście to wywraca wszystkie nasze wyobrażenia o szpiegach - podkreślił.
Sąd, póki co, zastosował wobec podejrzanego dozór policyjny.
- Nie mam pretensji do kontrwywiadu czy do prokuratury, że dowody mogą być skąpe, bo niestety sprawy szpiegowskie z zasady są bardzo trudne. Obce wywiady działają na dużym stopniu konspiracji i te sprawy często opierają się na poszlakach, rzadko udaje się zdobyć takie twarde, mocne stuprocentowe dowody. Więc na pewno musimy poczekać, jak sprawa się rozwinie - mówił dziennikarz "GW".
W ocenie gościa TOK FM "najbardziej niepokojące jest to, że osoba tak jawnie prezentująca poglądy niezgodne z polską racją stanu, jest w ogóle żołnierzem WOT".
- I jeden z moich informatorów tłumaczy to w taki banalny sposób - po prostu liczba żołnierzy musi się zgadzać, więc przyjmowany jest w zasadzie każdy, kto spełnia podstawowe kryteria, przejdzie testy psychologiczne, jest wystarczająco sprawny fizycznie i on się dostaje - powiedział Żytnicki.
- Niestety ta historia pokazuje, że ta ochrona kontrwywiadowcza Wojska Obrony Terytorialnej nie jest na najwyższym poziomie. Z drugiej strony zwracam uwagę na specyfikę tej służby, czyli w większości żołnierze WOT-u to są tzw. żołnierze weekendowi, którzy po prostu pojawiają się raz miesiącu w jednostce, a potem znikają z radarów swoich dowódców i pewnie też z radaru kontrwywiadu - alarmował gość TOK FM.
Źródło: TOK FM/PAP