,
Obserwuj
Polityka

Nawrocki umieścił wpis i się zaczęło. "Dla rodziców i uczniów to zbędny balast"

Aleksandra Gruszczyńska
3 min. czytania
22.09.2025 17:22

- Mogę zrozumieć lęki osób, dla których prezydent jest autorytet, dlatego tym bardziej politycy powinni brać odpowiedzialność za swoje słowa - stwierdziła w TOK FM posłanka Dorota Łoboda, komentując wpis Karola Nawrockiego o edukacji zdrowotnej. 

fot. Przemek Swiderski/REPORTER/ EAST NEWS
  • Do czwartku rodzice mogą decydować, czy ich dzieci będą uczęszczały na dodatkowy przedmiot, czyli edukację zdrowotną;
  • Do wypisywania swoich pociech zachęcają politycy konserwatywni oraz Kościół. W poniedziałek w tej sprawie wypowiedział się także prezydent Karol Nawrocki;
  • Posłanka KO Dorota Łoboda mówiła w TOK FM, że może zrozumieć lęki rodziców, ale nie propaganda PiS jest głównym powodem, dla którego przedmiot nie cieszy się dużym zainteresowaniem;
  • - Pozostaje nam tylko apelować do rodziców - dodała Łoboda w Wywiadzie Politycznym. 

Do czwartku 25 września rodzice mają czas na podjęcie decyzji, czy ich pociechy będą uczęszczać na edukację zdrowotną. Do bojkotowania tego przedmiotu nawołuje Kościół oraz prawicowi politycy. Teraz do tej akcji włączył się także prezydent. W poniedziałek Karol Nawrocki umieścił wpis w mediach społecznościowych, w którym jasno stwierdził, że nie pośle syna na edukację zdrowotną, bo na tym przedmiocie "przemycane są polityka i ideologia, a szkoła powinna być przestrzenią do budowania szacunku dla kultury i wartości chrześcijańskich, z których wyrasta nasza cywilizacja".

O wpis Nawrockiego pytana była w TOK FM posłanka Koalicji Obywatelskiej Dorota Łoboda. Jej zdaniem, prezydent nie ma powodów do dumy. - W żadnym z tych wpisów i w żadnej z tych wypowiedzi nie usłyszałam, przed czym konkretnie oni bronią swoich dzieci. Nie dowiedziałam się też, który element z treści, które będą przekazywane na tych lekcjach, budzi ich zaniepokojenie. Zdrowie fizyczne, może odżywiani, może profilaktyka uzależnień, może zdrowie społeczne. Nie wiem tego - stwierdziła Łoboda w "Wywiadzie politycznym". 

W ocenie posłanki politycy prawicy oraz księża specjalnie skupiają całą swoją uwagę na jednym drobnym elemencie edukacji zdrowotnej, jakim jest dojrzewanie i seksualność. - Politycy konserwatywni udają, że seksualność nie jest elementem naszego życia i zdrowia, a nawet jeśli, to jest to tak bardzo strefa tabu, że tylko można o tym rozmawiać w domu, a najlepiej to pewnie w ogóle nie rozmawiać, bo też wiemy, że w bardzo wielu domach, po prostu na temat ludzkiej seksualności się nie rozmawia, nie rozmawia się nawet na temat procesu dojrzewania, a ten nie jest ani lewicowy, ani prawicowy i nie jest żadną ideologią - podkreśliła. Polityczka dodała, że nastolatki powinny wiedzieć, co się dzieje z ich ciałem, żeby się nie denerwowały i niepokoiły, a także, by mogły zdobywać wiedzę w sposób rzetelny od pedagogów i nauczycieli, a nie ze stron i serwisów pornograficznych. 

Rozmówczyni Karoliny Lewickiej zwróciła uwagę na jeszcze jeden istotny element, dlaczego edukacja zdrowotna nie cieszy się dużym zainteresowaniem wśród uczniów i ich rodziców. - Od początku uważałam, że edukacja zdrowotna powinna być obowiązkowa, bo każdy przedmiot, który nie jest obowiązkowy, jest balastem dla uczniów i ich rodziców. I taki balast wszyscy chętnie z siebie zrzucają - wyjaśniła posłanka. Gościni TOK FM zaznaczyła, że nie wiadomo jeszcze ostatecznie, ile uczniów zapisze się na te lekcje, bo czas na podjęcie decyzji mija w czwartek. 

- Jeśli liczba uczestników nie będzie wielka, w dużej mierze nie będzie to wynikało z propagandy Prawa i Sprawiedliwości czy Episkopatu, a z tego, że rodzice będą chcieli, by ich dzieci miały jak najmniej zajęć obowiązkowych. Czasem to same nastolatki proszą, żeby ich z tych zajęć wypisać - stwierdziła Łoboda. 

Zapytana, co zatem pozostało politykom w tej sytuacji, odparła, że jedyne, co można zrobić, to apelować do rodziców. - Apelujemy, by rodzice podjęli świadomą decyzję, bo ja mogę zrozumieć lęki osób, które, poddają się propagandzie, które nie wiedzą, co jest rzeczywiście na tych lekcjach i które mogą się czuć trochę zaniepokojone i oszołomione, i tych osób, które wierzą panu prezydentowi, bo jest dla nich autorytetem, i mówią to bez ironii. Po prostu tak jest. I dlatego tym bardziej każdy polityk powinien brać odpowiedzialność za swoje słowa - podsumowała gościni TOK FM. 

Źródło: TOK FM