,
Obserwuj
Polityka

Nawrocki wetuje, bo nie chce "zadzierać" z administracją Trumpa? "Bardziej mu się to opłaca"

Aleksandra Gruszczyńska
3 min. czytania
09.01.2026 19:30

- Wolność słowa kończy się tam, gdzie zaczyna się krzywda innych - tak o wecie prezydenta ws. ustawy regulującej możliwość blokowania negatywnych treści w sieci, mówiła w TOK FM dziennikarka oko.press. Natalia Sawka. 

Prezydent Karol Nawrocki z rodziną
Prezydent Karol Nawrocki z rodziną
fot. Filip Naumienko/ Reporter/East News
  • Prezydent zawetował ustawę, która miała dawać możliwość wpływania na treści umieszczane w sieci; 
  • Nie pomogły nawet apele do żony prezydenta, by wpłynęła na jego decyzję;
  • Zdaniem dziennikarki Natalii Sawki, Nawrocki postawił na dobre relacje z administracją Trumpa, gdzie giganci technologiczni mają dobre wpływy; 
  • - Tu wcale nie chodziło o cenzurę iternetu - podkreśliła w TOK FM Sawka. 

Prezydent Karol Nawrocki zawetował w piątek trzy ustawy. Jedna z decyzji prezydenta wzbudziła szczególne emocje.  Chodzi o  nowelizacja umożliwiająca blokowanie nielegalnych treści w internecie.  Miała ona umożliwić prezesom Urzędu Komunikacji Elektronicznej i Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji wydawanie wobec platform internetowych nakazów usunięcia nielegalnych treści dotyczących ponad 20 czynów zabronionych

Weto Nawrockiego skomentował na gorąco Donald Tusk, który na konferencji prasowej powiedział, że "nie rozumie" tej decyzji. -  Nie rozumiem, jak można wetować ustawę, która ma uczynić państwo sprawniejszym w walce z pedofilią w sieci, propagandą i dezinformacją rosyjską - stwierdził premier. Dodał, że zapewne jest to ukłon w stronę Konfederacji. Sam prezydent decyzję o zawetowaniu ustawy tłumaczy koniecznością obrony wolności słowa, rownież tej w internecie. 

Eksperci apelowali do Marty Nawrockiej ws. ustawy 

Wcześniej o poparcie ustawy i przekonanie do jej podpisania zaapelowała do pierwszej damy Fundacja Panoptykon. - Ocena przedkładanych prezydentowi aktów prawnych nie jest w zakresie moich kompetencji - stwierdziła Marta Nawrocka w liście do fundacji. 

O weto prezydenta pytana była w TOK FM Natalia Sawka, dziennikarka serwisu oko.press. Jak stwierdziła, z apelem do Marty Nawrockiej zwróciło się w sumie 132 ekspertów, którzy prosili, "by nacisnęła na swojego męża w tej sprawie". Sawka dodała, że Unia Europejska zobowiązuje nas do tego, żeby internetowe platformy brały odpowiedzialność za to, jak działają ich użytkownicy i za ich ochronę.

- Weto prezydenta dzieje się wtedy, kiedy mamy dezinformację, hejt i przemoc na dużą skalę. W internecie dzieje się mnóstwo takich rzeczy, gdzie na przykład bez zgody, a dzięki technologii "rozbierano" kobiety i dzieci, czasem osoby małoletnie, a państwo powinno mieć takie narzędzia, by temu przeciwdziałać - wyjaśniła rozmówczyni Tomasza Setty. 

Dziennikarka podkreśliła, że z opinii ekspertów wynika, że właśnie ta ustawa mogłaby dawać do tego narzędzia. - Obecnie ofiary przemocy w sieci, czy hejtu nie mają się do kogo zwrócić. Mogą niby do technologicznych gigantów, ale powinny być też bezpieczniki w naszym kraju, by móc zwrócić się do konkretnych instytucji, jak chociażby prokuratura, czy sąd - podkreśliła. 

Nawrocki woli "nie zadzierać" z administracją Trumpa 

Gościni "Wywiadu Politycznego" przypomniała, że były apele, ale nie było żadnych konkretnych działań oprócz tego, a same apele, jak widać, nie wystarczyły. Redaktor Setta zwrócił uwagę, że prezydent w uzasadnieniu weta stwierdził, że nie może być tak, że o tym, co jest w sieci będą decydować urzędnicy, a przykłady z nadużyciami wobec małoletnich Nawrocki traktował jako pewnego rodzaju szantaż moralny. Zdaniem dziennikarki oko.press. w tej ustawie "wcale nie chodziło o cenzurę". 

- Wolność słowa kończy się tam, gdzie zaczyna się krzywda ludzka. Jeśli są rozpowszechniane treści, które promują algorytmy, a te często promują złe emocje i dezinformację, to akurat powinien być mechanizm, który może to ukrócić. Tu wydaje mi się, że Karol Nawrocki stwierdził, że bardziej mu się opłaca nie iść w spór z administracją Trumpa i USA, gdzie giganci technologiczni mają bardzo dobre wpływy - podsumowała gościni TOK FM. 

Źródło; TOK FM/ Fot. Filip Naumienko/REPORTER/ East News