,
Obserwuj
Polityka

Nowa ustawa o związkach partnerskich. "Atak już się zaczął, i to bardzo ostro"

3 min. czytania
16.10.2025 19:52

- Nie chodzi o to, żeby łamać moralne zasady, tylko jak ktoś się zdecydował na taką formułę życia, to dobrze byłoby mu podać rękę - tak o projekcie ustawy, która ma ułatwić życie osobom w związkach nieformalnych mówił w TOK FM Jakub Stefaniak, zastępca szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.  

fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER
  • Liderzy Lewicy i PSL przedstawią w piątek w Sejmie szczegóły projektu ustawy o związkach nieformalnych;
  • Projekt ma być rozwiązaniem kompromisowym; 
  • "Atak na Polskie Stronnictwo Ludowe już się zaczął, i to bardzo ostro" - mówił w TOK FM Jakub Stefaniak, zastępca szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. 

W piątek o godzinie 11 w Sejmie liderzy Lewicy i Polskiego Stronnictwa Ludowego przedstawią szczegóły projektu ustawy o związkach nieformalnych - powiedziała w czwartek w Polskim Radiu 24 sekretarz stanu w KPRM, posłanka Lewicy Katarzyna Kotula. Podkreśliła, że musi być to projekt, który podpisze prezydent Karol Nawrocki. Zapytana, czy rozmawiała na ten temat z prezydentem powiedziała, że spotkała się z nim po raz pierwszy w środę podczas jej odwołania z Rady Dialogu Społecznego.

Projekt regulujący kwestię związków partnerskich ma być rozwiązaniem kompromisowym, wypracowanym wspólnie przez PSL i Lewicę. Posłanka PSL Urszula Pasławska zapewniła w czwartek, że projekt nie będzie miał charakteru światopoglądowego i że zawierana umowa między partnerami będzie podlegać pod prawo cywilne, a nie - jak w poprzednich propozycjach minister Katarzyny Kotuli i Lewicy - prawo administracyjne.

Jakub Stefaniak z PSL, zastępca szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, był pytany w TOK FM czy jego zdaniem ludowcy poniosą jakiś koszt sondażowy w związku z tym kompromisem, na który się zgodzili. - Atak na Polskie Stronnictwo Ludowe już się zaczął, i to bardzo ostro - odparł. Jak dodał, dokonuje go głównie Prawo i Sprawiedliwość. - My to ustoimy, bo od wielu lat nas atakują - zastrzegł. 

Jak stwierdził też, PSL "stara się jednak pójść do przodu z tym tematem w trudnym otoczeniu, bo wie doskonale, że prezydent jest, jaki jest". - Jeżeli mamy faktycznie nie gonić króliczka, tylko coś ruszyć w temacie osoby najbliższej, to róbmy coś w tym kierunku - przekonywał. 

"To nie wielki skok cywilizacyjny, tylko naturalna sprawa"

Gość "Wywiadu politycznego" przekazał, że "absolutnie nie zgadza się z teorią, którą lansują PiS-owcy, szczególnie ta obłudna część PiS, czyli większość". Jak wyjaśnił, chodzi o twierdzenie, że "szeroko rozumiany elektorat PSL, polska wieś, to są ludzie zacofani, którzy nie zrozumieją, o co chodzi w takiej ustawie". - Na litość boską, mamy XXI wiek. Wiem, że niektórzy z PiS zatrzymali się w XVI albo XVII - stwierdził poseł.

Jak zaznaczył, "dzisiaj lwia część związków partnerskich to nie tylko osoby homoseksualne, którymi PiS straszy swoich wyborców, ale także heteroseksualne". - Sam mam mnóstwo znajomych, którzy w takich nieformalnych związkach, z różnych powodów, żyli albo żyją - dopowiedział rozmówca Karoliny Lewickiej. 

Przekonywał przy tym, że "nie chodzi o to, żeby łamać moralne zasady, tylko jak ktoś się zdecydował na taką formułę życia, to dobrze byłoby mu podać rękę". - Na przykład, żeby mógł mieć chociaż dostęp do dokumentacji medycznej, jeżeli osoba, z którą żyje w związku, a nie jest z nią w małżeństwie, trafia do szpitala - mówił i podkreślił, że "to naprawdę już dzisiaj nie jest wielki skok cywilizacyjny, tylko naturalna sprawa". 

Co z nazwą ustawy?

Nadal nie wiadomo, jak będzie nazywać się ustawa.. Katarzyna Kotula dopytywana o to w czwartek, stwierdziła, że według niej jest to kwestia "drugorzędna". - Kołacze mi w głowie od wielu dni taki cytat z mojego ukochanego Williama Shakespeare'a, z Romea i z Julii: czym jest nazwa? "To, co zwiemy różą, pod inną nazwą równie by pachniało" - powiedziała.

- Dlaczego jest taki wielki problem z nazwą "związki partnerskie" i kogo je bolą w nazwie ustawy? - chciała wiedzieć Karolina Lewicka. 

- Nie wiem. Szczerze powiedziawszy mało mnie to interesuje. Ale są pewne ustawy, których nazwy powodują, że one idą gorzej - odpowiedział w TOK FM Jakub Stefaniak. 

Jak dodał, "w tym momencie chyba nie ma kruszyć kopii o to, jak będzie się nazywała ustawa". - Jeżeli ma się nazywać ustawą o statusie osoby najbliższej, bo wtedy będzie łatwiej przełknąć Pałacowi Prezydenckiemu złożenie pod nią podpisu, to niech się tak nazywa - podsumował.

Redakcja poleca

Według informacji PAP, projekt ustawy regulujący sytuację związków tej samej płci, a także par heteroseksualnych, które nie chcą zawierać małżeństwa, ma zawierać około 20 uprawnień dla takich związków, m.in. wspólne rozliczenie podatkowe, dziedziczenie, dostęp do informacji medycznej partnera. Umowa ma być zawierana u notariusza, a następnie rejestrowana w urzędzie stanu cywilnego.

Źródło: TOK FM, PAP