PiS próbuje zrobić antyrządowy wiec. "Wieś w tym momencie płonie"
PiS w sobotę w Warszawie organizuje demonstrację. Dziennikarze w podcaście "Dzieje się" zwracali uwagę, że nie do końca wiadomo, przeciwko czemu ma być ta manifestacja i która sprawa może podnieść frekwencję. - Wszystkie tematy, które są powtarzane, nie są nowe i specjalnie ciekawe - mówił Andrzej Bobiński z Polityki Insight.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie przyczyny demonstracji wskazuje prezes PiS Jarosław Kaczyński;
- Dlaczego umowa UE-Mercosur budzi obawy wśród rolników;
- Co sądzą dziennikarze o obecnej narracji Prawa i Sprawiedliwości.
W sobotę na warszawskim Placu Zamkowym odbędzie się demonstracja organizowana przez Prawo i Sprawiedliwość. Jeszcze w lipcu Jarosław Kaczyński wskazywał, że "chodzi o nielegalną migrację, chodzi o to, co zakłóciło spokój milionów ludzi, co doprowadziło do tego, że normalne funkcjonowanie niejednego zachodniego miasta już w tej chwili jest niemożliwe, że są strefy, gdzie w gruncie rzeczy policja nie ma wstępu".
W tym tygodniu prezes PiS przypomniał o manifestacji przekonując, że rząd Donalda Tuska "szkodzi Polsce każdego dnia". Wyliczał przy tym, że "pakt migracyjny to realne niebezpieczeństwo, umowa z krajami Mercosur to zniszczenie rolnictwa, a ręczne sterowanie składami sędziowskimi przez polityków obecnej koalicji to bezkarność dla swoich i represje wobec opozycji".
"Być może oni stawią się na tej demonstracji"
- Jarosław Kaczyński prawdopodobnie chciałby zrobić wiec antyrządowy, ale żeby przyciągnąć ludzi i zwrócić uwagę, to szuka jakichś haseł, ale ich w tym momencie nie znajduje. To chyba mówi trochę o kondycji Prawa i Sprawiedliwości - oceniał Andrzej Bobiński w najnowszym odcinku "Dzieje się", podcastu TOK FM, Radia ZET, Polityki Insight i "Gazety Wyborczej". - Wydaje mi się, że w tym momencie PiS nie jest w uderzeniu narracyjnym. Wszystkie tematy, które są powtarzane, nie są nowe i specjalnie ciekawe - dodawał.
Zdaniem Dominiki Wielowieyskiej na frekwencję pozytywnie dla PiS może zadziałać kwestia Mercosuru. Chodzi o umowę z Argentyną, Brazylią, Paragwajem i Urugwajem dotyczącą otwarcia europejskiego rynku na żywność z tych państw Ameryki Południowej. Polska jest jednym z krajów Unii Europejskiej, które wyrażają w związku z tym obawy o swoją konkurencyjność i bezpieczeństwo żywnościowe. Bruksela chce, by ostateczne porozumienie w tej sprawie zostało podpisane do końca roku.
- Rolnicy rzeczywiście się tego boją. To może budzić wśród nich lęk i być może oni stawią się na tej demonstracji - stwierdziła dziennikarka TOK FM i "Gazety Wyborczej". - Rząd Tuska ma dość trudne zadanie, aby przekonać rolników, że zrobi wszystko, aby zabezpieczyć ich interesy i uspokoić emocje - zwróciła uwagę.
- Wieś w tym momencie, użyje dużego słowa płonie, a my tego kompletnie nie widzimy - dodał Andrzej Bobiński. - PiS to widzi, ale PiS tam nie wygrywa, ponieważ ma swoje różne przewiny - wskazał.
Jak oceniała Wielowieyska, "sprawa migrantów w tej chwili aż tak bardzo nie porusza opinii publicznej". - Sytuacja względnie jest opanowana, trochę się uspokoiło przy granicy polsko-białoruskiej. Rząd Tuska realizuje dokładnie te postulaty, które PiS w tej sprawie zgłasza. Jeżeli chodzi o granicę polsko-niemiecką, to nawet Bąkiewiczowi się już znudziło siedzenie tam - powiedziała.
- Prawo i Sprawiedliwość musi przypomnieć, że czuwa, trzyma rękę na pulsie, dba o interesy rolników, nie chce wpuścić "hordy imigrantów" - mówiła Beata Lubecka z Radia ZET. Według niej PiS wychodzi z tego założenia, że "lepiej cokolwiek zrobić, żeby wokół tego był chociaż minimalny szum, żeby pokazać, że jesteśmy".
"Groźny list" prezydenta
Dziennikarze dyskutowali też o liście, który w tym tygodniu prezydent Karol Nawrocki wystosował do przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. W piśmie czytamy: "Szanowna Pani Przewodnicząca, przed Komisją Europejską stoją w najbliższym czasie istotne decyzje, uprzejmie informuję więc, że Polska nie zgodzi się na jakiekolwiek działania instytucji europejskich, które zmierzałyby do rozlokowywania w Polsce nielegalnych migrantów i liczę, że w swoich działaniach uwzględni Pani ten fakt".
- To jest bardzo zabawne. Uważam, że Nowogrodzka i otoczenie prezydenta tak to wymyślili, że Karol Nawrocki uderza pięścią w stół, po czym skończy się na przykład tak, że rząd Tuska przekona Komisję Europejską, że Polska nie będzie żadnych imigrantów przyjmować ze względu na to, że przyjęła bardzo wielu uchodźców z Ukrainy i boryka się z presją migracyjną na granicy polsko-białoruskiej. A potem Nawrocki wyjdzie cały na biało i ogłosi, że on to załatwił, bo on napisał taki groźny list - zastanawiała się Dominika Wielowieyska.
Źródło: TOK FM