Polscy olimpijczycy mają problem. "Mam nadzieję, że prezes PKOl wypłaci im pieniądze z własnej kieszeni"
Kłamstwo i manipulację zarzucają szefowi Polskiego Komitetu Olimpijskiego minister koordynator służb specjalnych i jego rzecznik. Chodzi o współpracę z Zondacrypto. - W całej sprawie największym skandalem jest to, że poszkodowani są polscy sportowcy - oceniła w TOK FM Katarzyna Kotula, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, wiceprzewodnicząca Nowej Lewicy.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Kogo dotykają problemy wokół Zondacrypto?
- Jak sprawę tłumaczy prezes PKOl?
- Dlaczego Katarzyna Kotula krytykuje działania prezesa PKOl?
Narastają problemy wokół Zondacrypto. Od piątku w śląskiej prokuraturze toczy się śledztwo. Poszkodowanych jest kilkaset osób, które nie mogą wypłacić środków zdeponowanych w ramach kryptowalut. Wśród nich są reprezentanci Polski na igrzyskach olimpijskich.
Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz broni się i przekonuje, że gdy podpisywana była umowa z Zondacrypto, PKOl nie wiedział o kłopotach i powiązaniach tej firmy. Na poniedziałkowej konferencji twierdził, że przed zawarciem kontraktu wysłane zostało pismo do ABW z prośbą o informację w tej sprawie i przeprowadzenie szkoleń z zakresu ewentualnych ryzyk.
Rzecznik służb specjalnych Jacek Dobrzyński odpowiedział z kolei, że w piśmie nie było zapytania konkretnie o Zondacrypto ani o żadną inną związaną z kryptowalutą. Potwierdził to też sam minister Tomasz Siemoniak, który stwierdził również na platformie X: "Manipulacje prezesa PKOl. Nigdy nie zapytał ABW o firmę Zondacrypto".
"Zachowanie prezesa PKOl jest niepoważne"
O sprawę była pytana w "Poranku TOK FM" Katarzyna Kotula, sekretarz stanu w KPRM. - Zachowanie prezesa PKOl jest niepoważne - powiedziała bez ogródek. Stwierdziła, że jeśli nawet Piesiewicz poprosił ABW o pomoc, to powinien dać służbom czas na odpowiedź. Tymczasem - jak mówiła - już kilka dni później podpisano umowę w tej sprawie.
- Myślę, że to była [pismo do ABW - red.] podkładka, żeby potem móc się wytłumaczyć i powiedzieć, że "przecież zwróciliśmy się do służb" - oceniła rozmówczyni Macieja Kluczki. - To, co martwi najbardziej, co jest przykre, smutne i trochę skandaliczne to to, że dziś najbardziej poszkodowani są polscy sportowcy, którzy zdobywają dla Polski medale. To ich interes i dobro powinno być dziś najważniejsze - mówiła dalej Kotula.
- Mam nadzieję, że prezes PKOl z własnej kieszeni wypłaci te pieniądze, do których dzisiaj nie mają dostępu sportowcy. Bo jeśli to jego decyzje i działania doprowadziły do tego, że ktoś miał obiecany dostęp do dużych pieniędzy (...), to tak naprawdę na nim dzisiaj ciąży ta odpowiedzialność - podsumowała ten wątek ministra.
Piesiewicz nie rozwiąże umowy z Zondacrypto
O braku możliwości wypłacenia środków publicznie poinformował np. panczenista Damian Żurek, któremu należy się łącznie 100 tys. zł w tokenach za zajęcie czwartych miejsc na 500 i 1000 m podczas igrzysk Mediolan-Cortina d'Ampezzo. Później TVN24 ustalił, że takie same problemy ma potrójny medalista w skokach narciarskich Kacper Tomasiak, który miał obiecane 550 tys. zł w tokenach.
Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego informował, że nie zamierza na razie rozwiązywać umowy sponsorskiej z Zondacrypto. Giełda wciąż pozostaje sponsorem innych zespołów piłkarskiej ekstraklasy: Lechii Gdańsk i Pogoni Szczecin. Wspiera również m.in. włoskie kluby piłkarskie jak Atalanta Bergamo czy Juventus Turyn. Jest ponadto zaangażowana w inne dyscypliny sportu, m.in. sponsoruje polską reprezentację w kolarstwie, zespół zawodowy, w którym jeździ m.in. Katarzyna Niewiadoma oraz konkretne wyścigi.
Źródło: TOK FM, PAP