Referendum ws. prezydenta Krakowa niemal pewne. Dlaczego chcą odwołać Miszalskiego? [WYJAŚNIAMY]
Scenariusz, w którym w czerwcu krakowianie zagłosują "za" lub "przeciw" odwołaniu prezydenta miasta Aleksandra Miszalskiego, staje się coraz bardziej prawdopodobny. Liczba podpisów pod wnioskiem o referendum naprawdę robi wrażenie. Co właściwie zarzuca się Miszalskiemu i dlaczego prezydent Krakowa wzbudza tak wielkie kontrowersje? Wyjaśniamy.
Z tego artykułu dowiesz się:
- na jakim etapie są przygotowania do ewentualnego referendum ws. odwołania prezydenta Krakowa;
- ile podpisów zebrano;
- co zarzucają mu jego oponenci;
- kim jest Aleksander Miszalski;
- kiedy może odbyć się referendum ws. jego odwołania.
We wtorek zakończyła się zbiórka podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania z urzędu prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego (Koalicja Obywatelska). W środę (11 marca) listy trafią do Komisarza Wyborczego w Krakowie, który zweryfikuje ich ważność. Proces trwa zwykle 2-4 tygodnie. Do organizacji referendum potrzeba podpisów ok. 58 tys. mieszkańców, a dotychczas, według organizatorów, zebrano ich ponad 130 tys. i to w około 45 dni.
Zbiórkę podpisów zorganizowała grupa 21 obywateli, a twarzą inicjatywy jest Jan Hoffman, przewodniczący Rady Dzielnicy I Stare Miasto. Do zbiórki szybko dołączyli polityczni przeciwnicy Miszalskiego, w tym m.in. Stowarzyszenie i klub Kraków dla Mieszkańców Łukasza Gibały, a także PiS i Konfederacja.
Za co chcą odwołać Aleksandra Miszalskiego?
- wzrost zadłużenia miasta - dług miasta Krakowa od momentu zaprzysiężenia Miszalskiego (7 maja 2024 r.) wzrósł z ok. 6,0 mld do 7,85 mld zł - tyle, według danych magistratu, wynosiło zadłużenie miasta na koniec 2025 roku. - Jacek Majchrowski przez 21 lat zadłużył Kraków na 6 mld zł. Prezydent Miszalski już ma połowę tego wyniku w dwa lata - podnosił radny Kraków dla Mieszkańców Michał Starobrat podczas grudniowej sesji rady miasta;
- kolesiostwo - jak wskazują przeciwnicy prezydenta, po objęciu urzędu Miszalski usunął z ratusza pracujących tam od lat urzędników lojalnych wobec poprzedniego włodarza Jacka Majchrowskiego, zastępując ich działaczami PO np. w ZIKiT, MPO, MPK i Wydziale Mieszkalnictwa. Pod koniec stycznia br. głośno było o łącznie blisko trzech milionach złotych brutto premii, które wypłacono w 2025 roku członkom zarządów dziewięciu miejskich spółek w Krakowie za pracę w 2024 roku. Rekordowe premie - blisko 115 tys. zł - trafiły do prezesów Wodociągów, MPEC i MPO, a ponad 100 tys. zł otrzymał także prezes MPK;
- nieodpowiednio przeprowadzony audyt w ratuszu - zaprezentowany w lipcu 2024 roku raport z audytu w krakowskim magistracie przeprowadzony po ponad dwóch dekadach rządów Jacka Majchrowskiego liczył zaledwie sześć stron i był bardzo ogólny. Stowarzyszenie "Inicjatywa Obywatelska Kraków" zwróciło się w trybie dostępu do informacji publicznej z prośbą o udostępnienie raportu końcowego zawierającego wyniki przeprowadzonych działań oraz zarządzenia prezydenta miasta dotyczące przeprowadzenia audytu. Organizacja zapytała także, kto realizował te działania i w jaki sposób zostały one zlecone. Z odpowiedzi przekazanej przez urząd miasta wynika, że audytu nie wykonywała zewnętrzna firma, a wewnętrzni audytorzy z urzędu, wspierani przez kierowników poszczególnych pionów odpowiedzialnych za nadzór nad zadaniami gminy. Działania te były realizowane na podstawie ustnego polecenia Miszalskiego;
- niespełnione obietnice wyborcze - m.in. te dotyczące budowy metra, programu bezpłatnych żłobków czy poprawy finansów miasta;
- "sprawowanie urzędu w sposób niegodny" - chodzi m.in. o taniec na dachu magistratu do piosenki, w której padają wulgaryzmy.
Miszalskiemu nie pomogły również zamieszanie wokół działającej od początku 2026 roku w Krakowie Strefy Czystego Transportu, która wywołała protesty, akty wandalizmu i spory z samorządem województwa oraz podwyżka cen biletów komunikacji miejskiej.
Zdaniem Miszalskiego próba jego odwołania jest dla jego przeciwników rodzajem "dogrywki" do ostatnich wyborów samorządowych, które wygrał. - Jeżeli jakieś środowiska przegrały, to powinno się poczekać do normalnych, kolejnych wyborów. Krakowa nie da się kupić. Referendum pod hasłem "Kupmy sobie Kraków" nie wyjdzie - komentował.
Kim jest Aleksander Miszalski?
Aleksander Jan Miszalski (ur. w 1980 r. w Krakowie) jest absolwentem II Liceum Ogólnokształcącego im. Króla Jana III Sobieskiego w Krakowie, a także trzech krakowskich uczelni: Uniwersytetu Ekonomicznego (kierunek stosunki międzynarodowe), Uniwersytetu Jagiellońskiego (kierunek socjologia) oraz Akademii Wychowania Fizycznego im. Bronisława Czecha (kierunek turystyka i rekreacja). Członkiem Koalicji Obywatelskiej jest od 2009 roku. W 2010 roku wszedł w skład zarządu partii w Krakowie, w 2016 roku został przewodniczącym PO w Krakowie, a rok później szefem struktur w Małopolsce.
W 2006 oraz 2010 roku bezskutecznie ubiegał się o mandat radnego miejskiego. W 2011 roku został członkiem rady Dzielnicy I Stare Miasto. W 2014 roku po raz pierwszy zdobył mandat radnego miasta Krakowa, uzyskując 2268 głosów. W wyborach samorządowych w 2018 roku ponownie został wybrany do rady - startował z komitetu wyborczego ówczesnego prezydenta miasta Jacka Majchrowskiego i otrzymał 9021 głosów, co było najlepszym wynikiem w jego okręgu.
W latach 2019-2024 był posłem, jednak zrezygnował z mandatu, gdy zdecydował się kandydować na prezydenta Krakowa. Uzyskał poparcie Nowej Lewicy. W pierwszej turze wyborów zdobył 37,21 proc. głosów, w II turze pokonał Łukasza Gibałę, uzyskując 51,04 proc. głosów.
Referendum ws. odwołania Miszalskiego. Jak przebiegała zbiórka podpisów?
Zbiórka podpisów ws. referendum odwołania z urzędu prezydenta Krakowa rozpoczęła się 27 stycznia 2026 r. po formalnym powiadomieniu Krajowego Biura Wyborczego (KBW). W ciągu 14 dni zebrano ponad 40 tys. podpisów, co było tempem szybszym niż w poprzednich kampaniach referendalnych w Polsce. Organizatorzy celowo zebrali nadwyżkę (docelowo min. 100 tys.), by zniwelować ewentualne unieważnienia z powodu błędów formalnych.
Nie obyło się bez kontrowersji. Pod koniec lutego oburzenie części Krakowian wywołała informacja o możliwości złożenia podpisu w pracowni RTG. Ponadto radny PiS w Krakowie Michał Drewnicki poinformował o ataku podczas zbiórki podpisów przy Placu Bieńczyckim.
Po zakończeniu zbiórki podpisów, 11 marca listy z deklaracjami mieszkańców Krakowa trafią do Delegatury Krajowego Biura Wyborczego (KBW) w Krakowie, gdzie Komisarz Wyborczy w Krakowie rozpocznie szczegółową weryfikację ich autentyczności i ważności.
Co będzie dalej?
Do ogłoszenia referendum potrzeba co najmniej 10 proc. liczby uprawnionych do głosowania w wyborach prezydenta miasta, co oznacza próg minimum 58 355 ważnych podpisów. Jak wspomnieliśmy, organizatorzy zebrali znaczną nadwyżkę. Jeśli weryfikacja potwierdzi wymagany próg (co jest bardzo prawdopodobne), Państwowa Komisja Wyborcza (PKW) zarządzi referendum w terminie nie krótszym niż 50 dni od daty ogłoszenia wyników weryfikacji, czyli ok. 1 czerwca 2026 r. By wyniki referendum były ważne, wymagana jest frekwencja min. 3/5 z wyborów prezydenckich 2024 (ok. 30-35 proc. uprawnionych, czyli 175-205 tys. głosujących).
Jeżeli liczba podpisów pod wnioskiem okaże się niewystarczająca, zostanie od odrzucony, bez możliwości ponowienia w tej kadencji. Miszalski w takiej sytuacji pozostanie prezydentem Krakowa do końca kadencji, która upływa w 2028 roku.
Posłuchaj:
W obronie Miszalskiego na antenie TOK FM stanął prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. - Widać, że wszystkie siły, które chcą pokazać, że KO ma silną opozycję nie tylko w Krakowie, ale w całym kraju, będzie się jednoczyć i z lewa i z prawa i atakować prezydenta Krakowa. Myślę, że (Miszalski - red.) się wybroni - ocenił Trzaskowski w "Poranku TOK FM". Jego zdaniem Kraków niechlubne miano najbardziej zadłużonego miasta w Polsce zawdzięcza Jackowi Majchrowskiemu.
W akcję referendalną przeciw Aleksandrowi Miszalskiemu włączyły się środowiska polityczne o bardzo różnym profilu: partia Razem, Konfederacja, Ruch Narodowy, Młodzież Wszechpolska, Korona Grzegorza Brauna, a nawet tzw. "kamraci". Ile w tej inicjatywie jest autentycznych sporów lokalnych, a ile elementu ogólnopolskiej walki politycznej? Odpowiedzi na to pytanie w audycji "Mam temat!" szukali dziennikarz i publicysta Andrzej Andrysiak oraz ekonomista Karol Wałachowski.
Źródło: TOK FM, PAP, "Gazeta Wyborcza", KR24.pl, Kraków dla Mieszkańców, x.com, Wikipedia