Rosyjskie drony leciały w kierunku bazy NATO? "Wiele da nam zbadanie wraków"
Pięć rosyjskich dronów, które w nocy z wtorku na środę naruszyły polską przestrzeń powietrzną, znajdowało się na bezpośredniej trasie lotu do bazy NATO, za pośrednictwem której Ukrainie dostarczany jest sprzęt wojskowy - napisał "Die Welt" powołując się na źródła w służbach polskich i Sojuszu. - Jeżeli potwierdzą się informacje, że celem był na przykład Rzeszów, to świadczy o pełnej celowości - powiedział w TOK FM generał Tomasz Drewniak, były inspektor Sił Powietrznych.
- Dziennik "Die Welt" podał, że pięć rosyjskich dronów zostało celowo wystrzelonych w kierunku bazy NATO w Polsce;
- "Myślę, że wiele da nam zbadanie wraków (dronów), bo tam są urządzenia elektroniczne, w których zapisała się ich trasa, docelowe miejsca" - powiedział w TOK FM gen. Tomasz Drewniak;
- Były Inspektor Sił Powietrznych wyjaśniał też, czemu służy ograniczenie ruchu lotniczego we wschodniej części naszego kraju.
Według niemieckiego dziennika "Die Welt", w środę późnym popołudniem odbyło się wewnętrzne spotkanie NATO poświęcone bezpieczeństwu. Gazeta, która powołuje się na wstępne ustalenia polskich śledczych, twierdzi, że w nocy z wtorku na środę pięć rosyjskich dronów, które naruszyły polską przestrzeń powietrzną, znajdowało się na bezpośredniej trajektorii lotu do bazy NATO. Za jej pośrednictwem Ukrainie dostarczany jest sprzęt wojskowy - dodano. Dziennik napisał, że ostatecznie trzy drony zostały zestrzelone przez holenderskie myśliwce F-35, a dwa kolejne rozbiły się w niejasny sposób.
"Chciano zrobić trochę więcej"
Jak mówił w "TOK360" gen. Tomasz Drewniak, były inspektor Sił Powietrznych, "jeżeliby się potwierdziły informacje, że celem był na przykład Rzeszów czy inne ważne polskie czy NATO-owskie obiekty na terenie Polski, to świadczy o pełnej celowości i nie tylko o tym, że chciano pobudzić system (obrony powietrznej) do działania, ale też zrobić trochę więcej".
Znajdujące się pod Rzeszowem lotnisko Rzeszów-Jasionka działa jako hub logistyczny dla USA i NATO, zwłaszcza w kontekście wsparcia Ukrainy po napaści na nią przez Rosję. Port lotniczy wyposażony jest w systemy obrony przeciwlotniczej Sojuszu.
- Myślę, że wiele da nam zbadanie wraków (dronów), bo tam są urządzenia elektroniczne, w których zapisała się trasa, docelowe miejsca, gdzie one miały dolecieć - powiedział Drewniak. - Mam nadzieję, że trochę elektronicznych wnętrzności tych bezzałogowców się zachowało i będzie można odtworzyć dużo informacji. Wtedy naprawdę będziemy mgli mówić z duża dozą pewności, jaki był cel - zaznaczył ekspert.
"Etap weryfikacji zostanie skrócony"
Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że od 10 września do 9 grudnia zostało wprowadzone ograniczenie ruchu lotniczego we wschodniej części Polski. Całkowity zakaz na loty przy wschodniej granicy mają drony.
Jak tłumaczył gość TOK FM, decyzja ta ma służyć temu, "żeby w sytuacji, w jakiej znaleźliśmy się ostatnio, ktoś nie wziął lecącego motolotniarza czy lekkiego statku powietrznego za drona, bo one na radarze samolotu myśliwskiego czy na radarze naziemnym one mogą wyglądać podobnie".
Były inspektor Sił Powietrznych zaznaczył, że jeżeli jakiś obiekt powietrzny znajdzie się w tym obszarze przygranicznym, to z dużym prawdopodobieństwem będzie można stwierdzić, iż jest to wrogi statek. - Pewien etap weryfikacji zostanie skrócony - powiedział.
Źródło: TOK FM, PAP