Rusza pogotowie protestacyjne medyków. "Ministerstwo jest głuche"
Ekonomizacja służby zdrowia jest jej przekleństwem (...). To nie jest przedsiębiorstwo, które produkuje wodę mineralną i wiemy, że latem sprzedaje się jej więcej a zimą mniej - mówiła w TOK FM Maria Ochman, przewodnicząca Sekcji Ochrony Zdrowia mazowieckiej "Solidarności", sprzeciwiając się najnowszym pomysłom ministerstwa zdrowia na ratowanie NFZ-u.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Rusza pogotowie protestacyjne medyków;
- Dlaczego związkowcy protestują?
- Czego domagają się medycy?
Medycy związani z NSZZ "Solidarność" rozpoczynają w poniedziałek pogotowie protestacyjne. Jak przekonują związkowcy, to reakcja na narastający kryzys w ochronie zdrowia i zakusy rządzących, aby przesunąć zaplanowane na lipiec ustawowe podwyżki na przyszły rok, a także obniżyć ich wysokość.
Jak mówiła w "TOK 360" Maria Ochman, na razie akcja ma przede wszystkim uświadomić pracownikom i pacjentom, jakie są pomysły resortu zdrowia na system opieki zdrowotnej.
- Przede wszystkim pacjenci będą mieli bardziej ograniczony dostęp do świadczeń zdrowotnych. To już nie tylko znikające porodówki, ale decyzją minister zdrowia ukazało się rozporządzenie, które daje Narodowemu Funduszowi Zdrowia prawo, żeby płacić szpitalom, jeśli te zlikwidują swoje oddziały. To jest kuriozalne rozporządzenie, ponieważ NFZ powinien płacić za świadczenia, za poprawę dostępności do nich. A tutaj de facto mamy sytuację, kiedy ministerstwo zdrowia wraz z NFZ-em tworzy zachętę dla dyrektorów do likwidacji - zaznaczyła przewodnicząca Sekcji Ochrony Zdrowia mazowieckiej "Solidarności".
"Ekonomizacja służby zdrowia jest jej przekleństwem"
Jak dodała, wygląda na to, że ministerstwo chce zlikwidować tzw. nierentowne oddziały. - Ekonomizacja służby zdrowia jest jej przekleństwem. Bo jak obliczyć sytuację, gdy nie wiemy, ilu pacjentów się zgłosi. Choćby na ortopedii mieliśmy w ostatnich dniach przypadki, gdzie trudno było przewidzieć, że tylu pacjentów ze złamaniami i potłuczeniami znajdzie się na oddziałach. Wstrzymano zabiegi planowe. Mamy takich nieprzewidywalnych sytuacji w ochronie zdrowia bardzo dużo - podkreśliła Ochman.
- Trudno, to nie jest przedsiębiorstwo, które produkuje wodę mineralną i wiemy, że latem sprzedaje się jej więcej a zimą mniej. Do tego określenie, że oddział ma być rentowny. W sytuacji, kiedy zaniża się wycenę tych świadczeń to trudno, żeby on był rentowny - kontynuowała rozmówczyni Filipa Kekusza.
Związkowczyni deklarowała chęć porozumienia z ministerstwem. - Cały czas rozmawiamy z ministerstwem zdrowia, tylko ministerstwo jest głuche i zamiast być kreatorem świadczeń zdrowotnych jest ich likwidatorem. Ministra zdrowia zamiast ratować NFZ, pogrąża go. Dlatego, że każe z NFZ-u płacić szpitalom za świadczenia, których ten nie będzie wykonywał. To jest kuriozalne - wskazała.
Alarmowała też, że “pani ministra próbuje ratować fundusz szukając oszczędności w kieszeniach pracowników”. - Szukajmy oszczędności tam, gdzie one rzeczywiście są, a nie zabierajmy pracownikom - sprzątaczkom, salowym, pielęgniarkom, rehabilitantom - mówiła Ochman.
Związkowczyni domaga się między innymi przeglądu i weryfikacji tak zwanych grup uprzywilejowanych w kontekście składki zdrowotnej. - Ponad 20 grup społecznych, zawodowych jest albo zwolnionych ze składki albo ma składkę zaniżoną. Jeżeli ustawodawca tak zdecydował, to powinien za tę grupy odprowadzić rekompensatę dla NFZ z budżetu państwa. A dzisiaj jest tak, że składki na ubezpieczenie zdrowotne płacą pracownicy zatrudnieni na umowę o pracę, pracodawcy i emeryci. Natomiast osoby pracujące na umowach cywilnoprawnych, ja już nie powiem o KRUS-ach, różnych innych grupach, nie płacą - zaznaczyła gościni TOK FM.
Będzie zaostrzenie protestu? "Pacjent nie może być zakładnikiem"
Do rozmów w ramach zespołu trójstronnego o podwyżkach i finansowaniu systemu opieki zdrowotnej związkowcy, dyrektorzy szpitali, NFZ i resort zdrowia mają wrócić 16 marca. - Wtedy ministerstwo ma przedstawić ostateczny projekt ustawy, który jak pani minister zapowiedziała, ma odebrać prawo do podwyżek dla pracowników naszej branży. Więc jeśli tak się stanie, jeżeli rzeczywiście ministerstwo pójdzie po najniższej linii oporu, czyli po prostu powie: “Jesteśmy silni wobec słabych i zabieramy pracownikom”, wtedy na pewno będziemy podejmowali decyzję o zaostrzeniu protestu - zapowiedziała Ochman.
Zapewniła jednak, że nie będzie odejścia od łóżek pacjentów. - Pacjent nie może być zakładnikiem w sporze pomiędzy związkiem zawodowym a pracodawcą czy państwem czy rządem - podsumowała przewodnicząca Sekcji Ochrony Zdrowia mazowieckiej "Solidarności".
Źródło: TOK FM