,
Obserwuj
Polityka

To ostatnie pikiety antyaborcyjne pod szpitalami? "To byłby krok naprzód"

3 min. czytania
15.02.2026 10:41

- To realnie wpływa na prace szpitala, bo to nie jest po prostu demonstracja. To protest, który ma na celu sparaliżowanie działania placówki - tak o kolejnej antyaborcyjnej manifestacji w Gdańsku mówił w TOK FM Mateusz Bieżuński, koordynator rzecznictwa międzynarodowego FEDERY. 

Antyaborcyjny protest przed szpitalem na Zaspie w Gdańsku
Antyaborcyjny protest przed szpitalem na Zaspie w Gdańsku
fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER
  • Kolejny protest antyaborcyjny w Gdańsku; 
  • "To realnie wpływa na prace szpitala, bo to nie jest po prostu demonstracja. To protest, który ma na celu sparaliżowanie działania placówki" - mówił W TOK FM Mateusz Bieżuński.
  • Jak dodał koordynator rzecznictwa międzynarodowego FEDERY rozwiązaniem mogłoby być np. wprowadzenie stref bezpiecznych pod szpitalami - tak, jak na zachodzie; 

Fundacja Kai Godek zapowiedziała na niedzielę kolejny protest antyaborcyjny pod szpitalem św. Wojciecha w Gdańsku. 

- To realnie wpływa na prace szpitala, bo to nie jest po prostu demonstracja. To protest, który ma na celu sparaliżowanie działania placówki. A jako, że Kaja Godek wie, że ciężej byłoby jej zmienić prawo to zmieniła taktykę w ostatnich miesiącach. Teraz wzięła na cel konkretne placówki.  (...) Próbuje głośnym płaczem, drastycznymi zdjęciami czy prowokacyjnymi zachowaniami zmusić je do wycofania się ze świadczeń opieki medycznej - skomentował w TOK FM Mateusz Bieżuński, koordynator rzecznictwa międzynarodowego FEDERY. 

"Prawo nie jest doskonałe"

Poprzednia demonstracja przed gdańskim szpitalem odbyła się w styczniu i została rozwiązana po blisko półtorej godzinie przez przedstawiciela prezydenta Gdańska. Jak ocenił rozmówca Anny Piekutowskiej, "Gdańsk stanął jasno po stronie lekarzy".  - Otrzymał informację ze szpitala, od dwóch niezależnych lekarzy, którzy potwierdzili, że nie są w stanie wykonywać swoich obowiązków.  Rozwiązano to zgromadzenie jako zagrażające bezpośrednio życiu czy zdrowiu pacjentów na oddziale - dopowiedział Bieżuński. 

Sprawdź, czy wiesz, co ważnego wydarzyło się w ostatnich dniach. Tylko najbardziej zorientowani udzielą więcej niż 8 dobrych odpowiedzi...

Quiz: Dużo się działo - sprawdź swoją wiedzę o wydarzeniach z ostatniego tygodnia!

Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!

Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.

Poprawnych odpowiedzi Zniżka
  • 100% -40%
  • 81-99% -30%
  • 61-80% -25%
  • 41-60% -20%
  • 0-40% -10%
  • Promocje nie łączą się.

    Progi nagród Strzałka rozwiń
    1/10 W której części Polski siedzibę ma przedsiębiorstwo, od którego firma Jeffreya Epsteina LSJE LLC kupiła łódź motorową?

    - Ale czy to  dobra sytuacja, że wszystko tak naprawdę zależy od dobrej woli odwagi urzędników? - dopytywała prowadząca. 

    - Nie, ten problem powinien zostać rozwiązany na poziomie centralnym. Dlatego od pewnego czasu organizację prawnoczłowiecze, w tym FEDERA, zaczęły podrzucać temat do dyskusji publicznej o wprowadzeniu stref bezpiecznych - odpowiedział. 

    Wyjaśniał od razu, że chodzi o wyłączenia pewnego obszaru wokół placówek medycznych od protestów, jak na zachodzie. Tak, by każdy, tłumaczył, miał prawo do demonstrowania i bezpośrednio nie paraliżował funkcjonowania danej placówki. Jak dokładnie miałby to wyglądać w praktyce? - To może być 100 m, to może być 200 metrów. To są szczegóły na etapie prac planetarnych. W liście do pana ministra (Marcina Kierwińskiego) zaapelowaliśmy o rozpoczęcie takiego takiego procesu, o zainicjowanie zmiany legislacyjnej - wskazał  koordynator rzecznictwa międzynarodowego FEDERY. 

    Zastrzegł, że nie kolidowałoby to z konstytucyjną wolnością zgromadzeń. Jak wskazał, strefa bezpieczna nie podważa istoty prawa, bo nie wprowadza kategorii protestu, który jest zakazany z mocy prawa, nie zabrania komukolwiek organizować protesty w jakiekolwiek sprawie. - Tu zachodzi pewne ważenie dóbr: wolność zgromadzeń a prawo do opieki medycznej - to równorzędne prawa na mocy konstytucji. Stąd tego typu ograniczenia byłyby zgodne z polską konstytucją i Europejską Konwencją Praw Człowieka - podkreślił. 

    Bieżuński wskazał też, że takie prawo obowiązuje już w Anglii, Holandii czy np. w Kanadzie. 

    - Nasze prawo nie jest doskonałe. Ono z definicji pozwala na zgromadzenie i dopiero kiedy następuje zagrożenie to zgromadzenie można rozwiązać. Ale to nie zmienia faktu, że to zgromadzenia już trwa, dlatego strefa bezpieczna byłaby krokiem naprzód. Ona by mówiła: "Nie możecie tu zrobić protestu, zróbcie go dalej", a nie tak jak obecnie: "Możecie tu zrobić, chyba że będziecie źle się zachowywać, to wtedy je rozwiążemy" - skwitował w TOK FM. 

    Źródło: TOK FM, PAP 

    Redakcja poleca