To ostatnie pikiety antyaborcyjne pod szpitalami? "To byłby krok naprzód"
- To realnie wpływa na prace szpitala, bo to nie jest po prostu demonstracja. To protest, który ma na celu sparaliżowanie działania placówki - tak o kolejnej antyaborcyjnej manifestacji w Gdańsku mówił w TOK FM Mateusz Bieżuński, koordynator rzecznictwa międzynarodowego FEDERY.
- Kolejny protest antyaborcyjny w Gdańsku;
- "To realnie wpływa na prace szpitala, bo to nie jest po prostu demonstracja. To protest, który ma na celu sparaliżowanie działania placówki" - mówił W TOK FM Mateusz Bieżuński.
- Jak dodał koordynator rzecznictwa międzynarodowego FEDERY rozwiązaniem mogłoby być np. wprowadzenie stref bezpiecznych pod szpitalami - tak, jak na zachodzie;
Fundacja Kai Godek zapowiedziała na niedzielę kolejny protest antyaborcyjny pod szpitalem św. Wojciecha w Gdańsku.
- To realnie wpływa na prace szpitala, bo to nie jest po prostu demonstracja. To protest, który ma na celu sparaliżowanie działania placówki. A jako, że Kaja Godek wie, że ciężej byłoby jej zmienić prawo to zmieniła taktykę w ostatnich miesiącach. Teraz wzięła na cel konkretne placówki. (...) Próbuje głośnym płaczem, drastycznymi zdjęciami czy prowokacyjnymi zachowaniami zmusić je do wycofania się ze świadczeń opieki medycznej - skomentował w TOK FM Mateusz Bieżuński, koordynator rzecznictwa międzynarodowego FEDERY.
"Prawo nie jest doskonałe"
Poprzednia demonstracja przed gdańskim szpitalem odbyła się w styczniu i została rozwiązana po blisko półtorej godzinie przez przedstawiciela prezydenta Gdańska. Jak ocenił rozmówca Anny Piekutowskiej, "Gdańsk stanął jasno po stronie lekarzy". - Otrzymał informację ze szpitala, od dwóch niezależnych lekarzy, którzy potwierdzili, że nie są w stanie wykonywać swoich obowiązków. Rozwiązano to zgromadzenie jako zagrażające bezpośrednio życiu czy zdrowiu pacjentów na oddziale - dopowiedział Bieżuński.
Sprawdź, czy wiesz, co ważnego wydarzyło się w ostatnich dniach. Tylko najbardziej zorientowani udzielą więcej niż 8 dobrych odpowiedzi...
Quiz: Dużo się działo - sprawdź swoją wiedzę o wydarzeniach z ostatniego tygodnia!
Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!
Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.
Promocje nie łączą się.
- Ale czy to dobra sytuacja, że wszystko tak naprawdę zależy od dobrej woli odwagi urzędników? - dopytywała prowadząca.
- Nie, ten problem powinien zostać rozwiązany na poziomie centralnym. Dlatego od pewnego czasu organizację prawnoczłowiecze, w tym FEDERA, zaczęły podrzucać temat do dyskusji publicznej o wprowadzeniu stref bezpiecznych - odpowiedział.
Wyjaśniał od razu, że chodzi o wyłączenia pewnego obszaru wokół placówek medycznych od protestów, jak na zachodzie. Tak, by każdy, tłumaczył, miał prawo do demonstrowania i bezpośrednio nie paraliżował funkcjonowania danej placówki. Jak dokładnie miałby to wyglądać w praktyce? - To może być 100 m, to może być 200 metrów. To są szczegóły na etapie prac planetarnych. W liście do pana ministra (Marcina Kierwińskiego) zaapelowaliśmy o rozpoczęcie takiego takiego procesu, o zainicjowanie zmiany legislacyjnej - wskazał koordynator rzecznictwa międzynarodowego FEDERY.
Zastrzegł, że nie kolidowałoby to z konstytucyjną wolnością zgromadzeń. Jak wskazał, strefa bezpieczna nie podważa istoty prawa, bo nie wprowadza kategorii protestu, który jest zakazany z mocy prawa, nie zabrania komukolwiek organizować protesty w jakiekolwiek sprawie. - Tu zachodzi pewne ważenie dóbr: wolność zgromadzeń a prawo do opieki medycznej - to równorzędne prawa na mocy konstytucji. Stąd tego typu ograniczenia byłyby zgodne z polską konstytucją i Europejską Konwencją Praw Człowieka - podkreślił.
Bieżuński wskazał też, że takie prawo obowiązuje już w Anglii, Holandii czy np. w Kanadzie.
- Nasze prawo nie jest doskonałe. Ono z definicji pozwala na zgromadzenie i dopiero kiedy następuje zagrożenie to zgromadzenie można rozwiązać. Ale to nie zmienia faktu, że to zgromadzenia już trwa, dlatego strefa bezpieczna byłaby krokiem naprzód. Ona by mówiła: "Nie możecie tu zrobić protestu, zróbcie go dalej", a nie tak jak obecnie: "Możecie tu zrobić, chyba że będziecie źle się zachowywać, to wtedy je rozwiążemy" - skwitował w TOK FM.
Źródło: TOK FM, PAP