"PiS każdą spółkę i radę nadzorczą zrobi w swoich barwach". Będzie gorąca linia między Nowogrodzką a prezydentem?
Prawo i Sprawiedliwość nagle wycofało się z projektu noweli ustaw: o zasadach zarządzania mieniem państwowym oraz kształtowania wynagrodzeń osób kierujących niektórymi spółkami. Zwany był on potocznie m.in. 'lex butapren', 'lex koryto plus', 'lex beton', 'betoniarka plus'.
Projekt wpłynął do Sejmu w poniedziałek. Zakładał, że odwołanie członków organów zarządzających spółek o strategicznym znaczeniu dla bezpieczeństwa państwa i regionu (PERN, Orlen, PSE, Gaz-System, Polfa Tarchomin), mogłoby nastąpić wyłącznie po uzyskaniu pozytywnej opinii Rady do spraw bezpieczeństwa strategicznego. Kadencja Rady miałby być sześcioletnia.
'Między Warszawą a Budapesztem jest bardzo dynamiczna łącze'
Jak zauważyła w TOK FM prowadząca 'Wywiad Polityczny' w samym pomyśle widać wzorowanie się na praktykach węgierskich. Przypomniała, że szlaki przetarł Fidesz, po tym jak w kwietniu przyjęto projekt uchwały i następnie powołano funkcje, które przejęły największe państwowe spółki. - Fundacje kontrolują rady powiernicze, których członkowie są nieodwoływalni. Zasiadają w nich dożywotnio ludzie nominowani przez rząd - wskazała Karolina Lewicka. Oceniła przy tym, że PiS szybko się uczy, skoro już pięć miesięcy później próbowano ten manewr przeprowadzić nad Wisłą.
- Nie jest tajemnicą, że między Warszawą a Budapesztem jest bardzo dynamiczna łącze i PiS bardzo chętnie korzysta z rozwiązań, które Wiktor Orban i jego koledzy wprowadzili - skomentował Jan Strzeżek, rzecznik koła parlamentarnego Porozumienie Jarosława Gowina i radny dzielnicy Bielany m.st. Warszawy. Podkreślił jednak, że dużo istotniejsze jest dla niego to, dlaczego w ogóle PiS to zrobił. - To pierwszy publiczny sygnał, jaki wysłał PiS, że może przegrać wybory. Że jego wygrana wcale nie jest pewna i musi się zabezpieczać - dodał.
W jego ocenie, podobna panika była widoczna już wcześniej, np. przy wyborze Adama Glapińskiego na prezesa NPB. Jak tłumaczył, głównie dlatego, że już sam Narodowy Bank Polski jest w stanie zatrudnić w ten sposób kilkuset działaczy - po ewentualnych przegranych wyborach. - Gigantyczna centrala to raz, delegatury w każdym województwie to dwa. A NBP to duża instytucja. Co więcej Adam Glapiński ma (kolejną) kadencję, wiec nikt go teraz raczej nie odwoła - dopowiedział w TOK FM.
'PiS będzie każdą radę i spółkę robił w swoich barwach'
Jan Strzeżek zwrócił przy tym uwagę, że PiS musiał zrezygnować z 'betoniarki plus', bo dla elektoratu Prawa i Sprawiedliwości projekt okazał się nie do zaakceptowania.
- Cały czas musimy przecież pamiętać, że mitem założycielskim PiS była pokara, praca, umiar. Tym Beata Szydło zjednała sobie Polaków - podkreślił.
Inna rzecz, jak dodał, to fakt, że elektorat PiS widzi też, że wszystko drożeje. Poza tym, jak wskazał, węgla może nie być. A nawet jak będzie, to szalenie drogi.
- Dlatego program 'koryto plus' będzie także istotny pod kątem przyszłorocznych wyborów - mówił też gość Karoliny Lewickiej. I stąd, jak wskazał, decyzja jego ugrupowania, by stworzyć stronę Radanadzorczapis.pl, na której codziennie mają być publikowane informacje o tym, kto jest rekomendowany przez Radę ds. spółek.
- By być członkiem rady nadzorczej albo zarządu spółki Skarbu Państwa tajemna rada w KPRM musi zaakceptować każdego zainteresowanego. I codziennie się okazuje, że takie osoby są nominowane. I tak np. dziś to Tomasz Szczegielniak, były wiceminister aktywów państwowych. Jakąś instytucje dostanie - jeszcze nie wiadomo jaką. Dwa dni temu były trzy osoby; wszystkie trzy związane z PiS, w tym były wiceminister i samorządowiec - wskazał konkretne przykłady.
Lista ma być stale uzupełniania. - To teraz pokaże, jaka jest skala tego, że PiS będzie każdą radę nadzorczą i każdą spółkę robił w swoich barwach i za pośrednictwem swoich ludzi - dodał od razu.
Gorąca linia między Nowogrodzką a prezydentem?
Szef gabinetu prezydenta Pawła Szrot mówił w "GW" że Andrzej Duda jest jednak za tym, by "strategicznym spółkom Skarbu Państwa, które odpowiadają za dostarczenie surowców energetycznych zapewnić stabilizację długoterminową". - Kwestia, jak to zrobić jest do dyskusji. Trzeba to zrobić z poszanowaniem zasad prawa, demokracji. Temat może wrócić. Ale nie chcę uprzedzać działań rządu i narzucać mu żadnych rozwiązań - podkreślił.
- "Lex butapren" może mieć ciąg dalszy? Będzie jednak gorąca linia między Nowogrodzką a prezydentem? - dopytywała prowadząca.
Zdaniem rzecznika koła parlamentarnego Porozumienie Jarosława Gowina, tak. - Stanie się to z bardzo prostej przyczyny. Andrzej Duda ma jeszcze trzy lata kadencji, a ludzie z jego kancelarii zdają sobie sprawę, że nie będą mieli, co robić po 2025 r. - mówił Jan Strzeżek, zastrzegając, że to już powoli się dzieje.
- Dlatego, jeżeli taki projekt, by się pojawił, a Andrzej Duda byłby jednym z inicjatorów, wziąłby na siebie ciężar tego projektu, to z pewnością dostałby procent w takich spółkach i byłby w stanie swoich współpracowników tam ulokować - skwitował w rozmowie z Karoliną Lewicką.