"Odwrót taktyczny". PiS rezygnuje z projektu "betoniarka plus". "Pomysł wróci, jak nie drzwiami to oknem"

- Panie i panowie z PiS-u nie przewidzieli gniewu ludu. A on jest potężny. Bo w sytuacji, kiedy polskie rodziny mierzą się z drożyzną i coraz chudszymi portfelami, PiS chciało zadbać o swoich krewnych i akolitów - tak Krzysztof Śmiszek, poseł i wiceprzewodniczący Nowej Lewicy komentował w TOK FM wycofanie się PiS-u z propozycji betonowania władz państwowych spółek. Jego zdaniem rządzący nie powiedzieli jednak jeszcze w tej sprawie ostatniego słowa.
Zobacz wideo

Prawo i Sprawiedliwość nagle wycofało się z projektu noweli ustaw: o zasadach zarządzania mieniem państwowym oraz kształtowania wynagrodzeń osób kierujących niektórymi spółkami. Projekt wpłynął do Sejmu w poniedziałek. A już w środę rzecznik PiS Radosław Fogiel poinformował, że "po pogłębionej analizie okazało się, że są wątpliwości natury konstytucyjnej i projekt dotyczący utworzenia rady do spraw bezpieczeństwa strategicznego nie będzie procedowany".

- PiS przestraszył się tego, co sam naważył - ocenił w "Wywiadzie Politycznym" w TOK FM Krzysztof Śmiszek, poseł i wiceprzewodniczący Nowej Lewicy. - Projekt nazywany tu już w Sejmie "betoniarka plus" albo "lex butapren" miał już na wieki wieków zabetonować wszystkich "obajtków" w strategicznych spółkach Skarbu Państwa - mówił. Jak stwierdził, "dzisiaj PiS na 12 miesięcy przed wyborami odkryło więc karty". - Widać już gigantyczny strach, że ten wyrok demokracji się zbliża. I wyskoczyli jak Filip z konopi z tym projektem, ale nie przewidzieli, że wzbudzi on taką krytykę - ocenił poseł. 

"Panie i panowie z PiS-u nie przewidzieli gniewu ludu"

Rozmówca Karoliny Lewickiej nie wierzy w teorię, która, jak mówił, krążyła m.in. na sejmowych korytarzach, że to Zbigniew Ziobro zablokował ten projekt. Lider Solidarnej Polski miał bowiem o nim wcześniej nie wiedzieć. - Nie sądzę, że Ziobro nie chciałby zadbać o swoich w tych strategicznych spółkach Skarbu Państwa. To było zrzucenie winy na Ziobrę - uważa Śmiszek. - Po prostu panie i panowie z PiS-u nie przewidzieli gniewu ludu - podkreślił poseł. A, jak dodał "gniew ludu jest potężny". - Bo w sytuacji, kiedy polskie rodziny mierzą się z inflacją, drożyzną i coraz chudszymi portfelami, PiS, który ma piękne słowa na ustach i mówi, że dba o polskie rodziny, a tak naprawdę chciało zadbać wyłącznie o swoje rodziny i swoich akolitów w spółkach - powiedział rozmówca Karoliny Lewickiej.

Zdaniem współprzewodniczącego Nowej Lewicy pomysł wkurzył także sympatyków obecnej władzy. - Nawet ich wyborcy są zniesmaczeni tym topornym i prymitywnym projektem, który nie zawierał żadnych niuansów, tylko proste przepisy, że jak masz legitymację PiS-owską, to będzie ci się żyło dobrze, a partia będzie zabezpieczona przez najbliższe lata - stwierdził Śmiszek.

W jego ocenie to jednak "tylko odwrót taktyczny", a PiS nie powiedziało w tej sprawie jeszcze ostatniego słowa. - Jak nie drzwiami to oknem i jestem przekonany, że im bliżej do wyborów i im bardziej Prawo i Sprawiedliwość będzie czuło oddech opozycji na plecach, tym częściej będziemy mieli do czynienia z wrzutkami pod tytułem: zainstalowanie swoich i przyklejenie ich do wszystkich synekur, które przez ostatnie siedem lat Prawo i Sprawiedliwość zagarnęło dla siebie - alarmował polityk.

"PiS oddzieliło Polskę od brukselskich pieniędzy grubą kreską"

W poniedziałek i we wtorek reprezentacja Nowej Lewicy wizytowała w Brukseli. Posłanki i posłowie rozmawiali z europejskimi politykami i urzędnikami o pieniądzach dla Polski, m.in. z KPO. Jak relacjonował Krzysztof Śmiszek "unijni komisarze mówili bardzo jednoznacznie: chcemy dać Polsce te fundusze, ale w przeciwieństwie do Węgier, polski rząd nie prowadzi konstruktywnego dialogu". - Orban w ostatnich tygodniach i dniach właściwie zasypuje UE projektami ustaw, które mają naprawiać węgierską praworządność. Dlatego, że widzi, że te miliardy są niezbędne dla Węgier w obliczu kryzysu, inflacji, chaosu i niepewności - mówił poseł. I dodawał, że polski rząd natomiast ciągle upiera się przy swoim.

- PiS tak naprawdę oddzieliło Polskę od brukselskich pieniędzy grubą kreską. Próbuje nas wpuścić w taki kanał: albo Polacy chcecie "praworządność", albo pieniądze. Tak jakby dali nam do wyboru: chcecie być zdrowi czy szczęśliwi, mieć ciepły dom czy pełny garnek. To jest fałszywa propozycja - stwierdził. 

Gość TOK FM wskazał też, że rozmawiano o możliwości ewentualnego przekazania środków samorządom. - Parlament Europejski, jako ciało polityczne widzi, że PiS chce okraść Polaków z pieniędzy. I nie ma w instytucjach europejskich takiego myślenia: ukarzmy Polaków tylko dlatego, że mają rząd PiS-u. PE będzie prowadził naciski na Komisję, żeby te pieniądze uruchomić z pominięciem rządu PiS - mówił. 

- Trzeba być dobrej myśli, natomiast wszystkie karty w tej grze wciąż ma rząd. Polacy nie mogą być karani za to, że PiS chce prowadzić swoją głupią wojenkę z Unią Europejską - podsumował Śmiszek. 

Posłuchaj całej rozmowy:

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM