,
Obserwuj
Polityka

"Kamiński dolał benzyny do ogniska, które płonie na Kremlu". Dziewulski rozlicza władze po eksplozji w KGP

2 min. czytania
16.12.2022 19:36
Wyniki śledztwa zdecydują o ewentualnym wyciąganiu konsekwencji - tak rzecznik rządu Piotr Müller odpowiada na pytania o możliwe reakcje po eksplozji w Komendzie Głównej Policji. Jednak Jerzy Dziewulski, ekspert ds. terroryzmu i były antyterrorysta, już teraz ostro krytykuje postawę władz. - To jest kuglowanie. (...) Cała sytuacja zapewne zostanie metodycznie wykorzystana przez Rosję - stwierdził w TOK FM.
|
|
fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.pl

Nie milkną echa środowej eksplozji w Komendzie Głównej Policji, przez którą generał Jarosław Szymczyk, szef policji, trafił do szpitala. 'Eksplodował jeden z prezentów, które Komendant otrzymał podczas swojej roboczej wizyty na Ukrainie w dniach 11-12 grudnia bieżącego roku, gdzie spotkał się z kierownictwami ukraińskiej Policji i Służby ds. sytuacji nadzwyczajnych. Prezent był podarunkiem od jednego z szefów ukraińskich służb (?).

Strona polska zwróciła się do strony ukraińskiej o złożenie stosownych wyjaśnień. Sprawą od początku zajmuje się prokuratura i odpowiednie służby' - podał w komunikacie w czwartek po południu resort spraw wewnętrznych. Według doniesień medialnych to sam Szymczyk miał uruchomić 'prezent', czyli granatnik.

Jerzy Dziewulski, były polityk i antyterrorysta, nazwał w TOK FM wyjaśnienia służb 'kuglowaniem'. - Oni na początku nawet nie wiedzieli, co mają powiedzieć. Długo zwlekali z tym komunikatem (ponad dobę od zdarzenia - red.). A gdy już ujrzał on światło dzienne, to kompromituje MSWiA. Używanie zwrotów, że 'wybuchł prezent od Ukraińców' i 'zwrócono się o wyjaśnienia do tamtejszych służb', to jasne wskazywanie, że najpewniej doszło do jakieś formy zamachu. Tak to ludzie odebrali - stwierdził gość 'Wywiadu Politycznego'.

Dziewulski ostro skrytykował też Mariusza Kamińskiego, szefa MSWiA, który w piątek odniósł się do sprawy. - Komendant był z wizytą roboczą u służb partnerskich na Ukrainie. Otrzymał oficjalny prezent, który nie okazał się tym, co gospodarze powiedzieli - powiedział Kamiński telewizji Polsat News i powtarzał, że generał Szymczyk ma w śledztwie status pokrzywdzonego.

'Czy ktoś tam, do licha, rządzi?'

- Czy można dołożyć bardziej do pieca? Kamiński tylko dolał benzyny do ogniska, które już płonie na Kremlu. Bo jeśli komendant przywiózł do kraju nie ten prezent, który otrzymał, to należy postawić dramatyczne pytanie: czy ktoś tam, do licha, rządzi? - irytował się gość TOK FM.

Dodawał, że dla niego kompletną abstrakcją jest sytuacja, w której nikt nie sprawdza takiego 'prezentu'. - Dlatego takie słowa kompromitują komendanta Szymczaka i ludzi, którzy mu wtedy towarzyszyli - wskazał Dziewulski.

Gość Karoliny Lewickiej dodawał, że cała sytuacja zapewne zostanie 'metodycznie wykorzystana przez Rosję'. - Nie ma co do tego cienia wątpliwości. MSWiA wskazało, że oto 'Ukraińcy wykręcili jakiś numer'. Tworzy się już polityczna otoczka. Z niedowierzaniem czytałem, że Rosjanie już jasno mówią o dokonaniu zamachu na szefa policji i jednocześnie wskazali, że nastąpiło pogorszenie relacji między Polską a Ukrainą - podkreślił ekspert.

Zdaniem Dziewulskiego wina komendanta Szymczyka w całym zdarzeniu jest bezdyskusyjna. - Widząc śmieszność tej sytuacji, to mu współczuję, ale byłoby dobrze, żeby sam złożył dymisję. Byłby święty spokój - podsumował gość TOK FM.

Posłuchaj podcastu!