,
Obserwuj
Polityka

Wizyta Bidena w Warszawie już nie taka ważna? Ekspertka: Nie ma co zazdrościć Ukraińcom

2 min. czytania
21.02.2023 06:27
To podkreślenie, że wschodnia flanka NATO i UE to bardzo ważne miejsce. Polska odgrywa tutaj istotną rolę, nie tylko jako hub transportowy, ale swoisty łącznik Zachodu z Ukrainą - tak o wizycie Joe Bidena w Polsce mówiła w TOK FM Monika Bonikowska, politolożka z Centrum Stosunków Międzynarodowych.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

W poniedziałek Joe Biden zaskoczył cały świat i odwiedził Kijów. Media do ostatniej chwili nie wiedziały, że dzień przed planowaną wizytą w Polsce, prezydent USA pojawi się w stolicy Ukrainy. Czy przystanek w Kijowie sprawi, że obecność Joe Bidena w Warszawie będzie miała mniejsze znaczenie dla polityki międzynarodowej? - Nie ma co zazdrościć Ukraińcom, że mieli honor przyjęcia prezydenta USA. Raczej trzeba się cieszyć ze współpracy Polski i Ukrainy - mówiła w TOK FM Monika Bonikowska, politolożka z Centrum Stosunków Międzynarodowych.

'Sleepy Joe' w Kijowie zaskoczył cały świat. 'Putin popełnił okropny błąd'

Ekspertka przypomniała, że Joe Biden do Kijowa udał się z Polski i po wizycie tutaj powrócił. - To tylko podkreślenie, że wschodnia flanka NATO i UE to bardzo ważne miejsce. Polska odgrywa tutaj bardzo istotną rolę, nie tylko jako hub transportowy, ale swoisty łącznik Zachodu z Ukrainą - wskazała gościni TOK FM.

Zdaniem Bonikowskiej, przesłanie Joe Bidena jest jednoznaczne. - Prezydent USA odwiedza oba kraje. Te wszystkie przemówienia i spotkania służą temu, żeby podkreślić, iż Ukraińcy - a za nimi Zachód - walczą w słusznej sprawie. USA nie mają co do tego żadnych wątpliwości. Natomiast w Europie te wątpliwości dotyczące skali zaangażowania w konflikt, a także sposobu traktowania Rosji i Putina, cały czas są podnoszone - wyjaśniała politolożka.

Według gościni TOK FM, wizyta Joe Bidena w Warszawie będzie jeszcze większym sygnałem do mobilizacji sojuszników. - Ameryka nie chce, żeby ta wojna trwała wiecznie, o czym świadczy skala pomocy militarnej i finansowej. Ukraińcy mają dostać taką pomoc, żeby odepchnąć armię rosyjską. Według Stanów Zjednoczonych im silniejsza Europa, tym lepiej. To sygnał dla Starego Kontynentu, żeby brać sprawy w swoje ręce - podsumowała ekspertka z Centrum Stosunków Międzynarodowych.