"Nie wiem, czy Putin mógł sobie wymyślić weselszy dla niego scenariusz". Kowal "zdruzgotany" decyzją ws. zboża
Zakaz wwozu do Polski z Ukrainy produktów rolnych wprowadzono w minioną sobotę, zaraz po deklaracjach Jarosława Kaczyńskiego, który obiecał rozwiązania mające poprawić sytuację rolników. Ci od miesięcy protestowali ws. ukraińskiego zboża.
Po decyzji Polski również Węgry tymczasowo zablokowały import ukraińskiego zboża. - Poprosiliśmy władze obu krajów o informacje w tej sprawie. Należy podkreślić, że polityka handlowa należy do wyłącznych kompetencji UE, a zatem działania jednostronne są niedopuszczalne. W tak trudnych czasach kluczowe znaczenie ma koordynacja i uzgodnienie wszystkich decyzji w UE - poinformowała w niedzielę - w rozmowie z PAP - rzeczniczka Komisji Europejskiej ds. gospodarczych Arianna Podesta.
Zdaniem prof. Pawła Kowala Polska miała okazję, by pokazać się jako sprawne państwo. Ale rząd Prawa i Sprawiedliwości w sprawie ukraińskiego zboża "popełnił błąd za błędem". - Czuję się zdruzgotany tym, co oni zrobili - stwierdził poseł Koalicji Obywatelskiej w "Poranku Radia TOK FM".
Polityk przypomniał, że rządzący od początku nie potrafili działać. Brak rozwiązań doprowadził do tego, że zboże, zamiast przejeżdżać przez Polskę, zalało rynek. - Firmy powiązane - wszystko na to wskazuje - z obozem władzy na tym zarobiły. A teraz oni będą jeszcze odkupowali to zboże, za nasze publiczne pieniądze. To jest po prostu tragedia - ocenił.
Kowala nie przekonują deklaracje polityków obozu rządzącego, że nie dało się inaczej zorganizować sprawy ukraińskiego zboża. Jak stwierdził, polskie władze nie zgłaszały żadnych rozwiązań problemu, nie proponowały, nie rozmawiały np. z Unią Europejską o wsparciu. - Nie rozumiem tego. W XVI, XVII wieku można było dokładnie z tych samych terenów przewieźć zboże. Polska słynęła wtedy z tego, że mogła sobie poradzić z tranzytem zboża. A w XXI wieku przez rok nie może? - pytał.
Polska i Węgry blokują ukraińskie produkty rolne
- Kiedy Ukraina jest w stanie wojny i przed kolejną ofensywą, kiedy Ruscy robią sobie wielkie nadzieje, że będą rządzić w Europie Środkowej, to PiS organizuje - wspólnie z Węgrami - de facto blokadę handlową Ukrainy. Nie wiem, czy Putin mógł sobie wymyślić jakiś weselszy dla niego scenariusz. Tego się nie da obronić - podkreślił polityk Koalicji Obywatelskiej.
Rozmówca Dominiki Wielowieyskiej uważa, że decyzja rządu w sprawie ukraińskich produktów rolnych pokazała, iż Polska nie jest skutecznym państwem i zamyka granice. - To jest absolutne szaleństwo, jeżeli chodzi o budowanie pozycji polskiej gospodarki w kontekście wydarzeń wojennych. Ale też absolutne szaleństwo polityczne. Polacy przez ponad rok wysiłkiem całego społeczeństwa pomagają, liczą na to, że z Ukraińcami można zbudować jakąś przyszłość, a rząd lekkim ruchem - po to, żeby zatrzeć ślady swoich błędów - robi jakieś niepojęte rzeczy, jeśli chodzi o nasze relacje z partnerami - stwierdził poseł.
A może nowa komisja zajmie się 'tymi, którzy tak nabroili w aferze zbożowej'?
W piątek 14 kwietnia Sejm - głosami Zjednoczonej Prawicy - przegłosował ustawę o powołaniu Państwowej Komisji ds. badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne RP w latach 2007-2022.
- Jedyne, co widzę, to żeby ta komisja zajęła się tymi, którzy tak nabroili w aferze zbożowej i teraz ogłosili - z Węgrami - blokadę Ukrainy. A mówiąc na poważnie, sam pomysł powołania tej komisji mnie przeraża, bo on jest sygnałem, że Polska staje się krajem o cechach autorytarnych. Bo nagle powstają instytucje, które działają poza kontrola sądów, de facto poza kontrolą parlamentu i których celem jest eliminowanie jednych polityków przez drugich - komentował Paweł Kowal.
Gość TOK FM podkreślił, że parlament ma dość możliwości, by powoływać komisje do zbadania spraw, które budzą emocje, wątpliwości. A PiS postawił na inne rozwiązanie. I zamiast np. komisji śledczej (jakich w Sejmie było już dużo), pojawiła się możliwość powołania komisji o wielkich kompetencjach.
- Jeżeli pisowcy uważają, że to jest takie fajne, to niech najpierw wyobrażą sobie, że to oni są przedmiotem działania jednej, drugiej czy trzeciej takiej komisji - radził Kowal.
Losy komisji zależą do prezydenta Dudy, bo to on będzie miał ostatnie słowo w sprawie. Czy zdecyduje się zawetować kontrowersyjne przepisy? - Mam nadzieję, że to jest oczywiste. Nie wyobrażam sobie, żeby Polska - moja ojczyzna - wyglądała w taki sposób, że jak władzy się nie będzie podobał ktoś z opozycji, to sobie wymyśli komisję i postawi go przed tą komisją. I poza sądem i parlamentem skaże go na polityczną banicję - powiedział rozmówca Dominiki Wielowieyskiej.
'Andrzej Duda może zrobić psikusa'. PiS z komisji chce zrobić show, ale to nie musi się udać