Partia Ziobry zmienia nazwę. Suwerenna Polska "to zapowiedź polexitu"
3 maja odbędzie się kongres Solidarnej Polski, podczas którego zostanie zaprezentowana nowa nazwa partii Zbigniewa Ziobry. - Solidarna Polska zmieni nazwę na Suwerenna Polska - potwierdził wiceminister klimatu Jacek Ozdoba w rozmowie z Polską Agencją Prasową PAP. Jak stwierdził, będzie to dla ugrupowania 'nowy etap'.
Zdaniem komentatorów "Poranka Radia TOK FM" zmiana nazwy to sygnał, że ziobryści skupią się teraz głównie na antyunijnym przekazie. - W samej nazwie zawiera się swego rodzaju szantaż. To jest taki haczyk - zaznaczone jest jasno stanowisko, które wydaje się Ziobrze najważniejsze, czyli stawianie na suwerenność. Czyli w domyśle na niezależność, a może nawet nieobecność w Unii Europejskiej - mówiła publicystka "Rzeczpospolitej" Zuzanna Dąbrowska.
- Ziobro widząc, że Konfederacja - pod kierunkiem Sławomira Mentzena - idzie raczej w populizm fiskalny, chce zagarnąć niszę antyeuropejską, która ciągle jest na polskim rynku politycznym - podkreślił Jakub Majmurek z "Krytyki Politycznej".
"To dla PiS-u zarówno kłopot jak i wielkie szczęście"
Zdaniem Dąbrowskiej zaostrzenie kursu przez Solidarną Polskę to wyzwanie i kłopot dla Prawa i Sprawiedliwości. - To jest bardzo niewygodne, bo PiS ciągle podkreśla, że jest partią prounijną i chce tylko, żeby głos Warszawy się liczył. A tutaj, w samej nazwie partii, zawiera się to, co jest sprzeciwem wobec Polski w Unii Europejskiej i zapowiedzią polexitu - oceniła w rozmowie z Karoliną Lewicką.
Majmurek ocenił, że partia Ziobry będzie tą częścią Zjednoczonej Prawicy, która wygłasza najbardziej antyunijne hasła i znajduje się w ciągłym konflikcie z obozem Mateusza Morawieckiego. Według Dąbrowskiej to dla PiS-u "zarówno kłopot jak i wielkie szczęście". - Oczywiście potrzebne jest partii prawicowej zagospodarowywanie eurosceptyków i mruganie do nich okiem. Ale z drugiej strony, przy takiej ostrej retoryce Ziobry może się to skończyć zmienianiem wizerunku obozu władzy. I to dla grupy polityków bardziej umiarkowanych będzie miało w kampanii także bardzo złe konsekwencje. Po prostu będą się musieli za Ziobrę tłumaczyć - argumentowała.
"Sztandarem suwerenności wywija ugrupowanie, które suwerennie nigdy nie wygrało nawet wyborów do sołectwa"
Publicystka "Rz" wskazała także, że zmiana nazwy jest na swój sposób "symboliczna". - Takie mamy czasy, że zamiast Solidarnej Polski teraz politycy prawicowi stawiają na suwerenną Polskę. Tak jakby solidarność już nie była potrzebna - stwierdziła.
Zdaniem Jakuba Majmurka z "Krytyki Politycznej" nazwa Solidarna Polska "już od dawna była myląca". - Solidarna Polska miała jeszcze mniej wspólnego z solidarnością, z solidaryzmem społecznym niż Prawo i Sprawiedliwość z prawem i sprawiedliwością - zaznaczył. Jak mówił, nie wiadomo jednak czy z tą suwerennością będzie lepiej. - To zabawne, że sztandarem suwerenności wywija ugrupowanie, które suwerennie nigdy nie wygrało nawet wyborów do sołectwa - podkreślił dziennikarz.
Kukiz na listach PiS?
Do startu w wyborach z list Prawa i Sprawiedliwości ma przymierzać się także Paweł Kukiz. Po co PiS-owi Kukiz? - Jest mu potrzebny dzisiaj, żeby budować większość. I jeśli trzeba za to zapłacić miejscem na liście wyborczej, to trudno - ocenił Jakub Majmurek.
Według Zuzanny Dąbrowskiej taki deal daje jednak PiS-owi same korzyści. - Bo ma znane nazwisko, weźmie na liście sporo głosów. A jednocześnie nie ma ze sobą już prawie nikogo, więc nie będzie się awanturował o jedno miejsce biorące na każdej z list PiS - mówiła. - Także wyborczo Kukiz też jest bardzo opłacalny. Tak jak każdy ze znanym nazwiskiem i umiejętnością wypowiedzenia zdania, które się zaczyna i kończy - oceniła publicystka "Rzeczpospolitej".