Obywatelskie zatrzymanie pijanego kierowcy na A1. Prawnik o decyzji prokuratury: Co się wielkiego stało?
- Temu człowiekowi zostaną później postawione zarzuty, nie uniknie odpowiedzialności (...), czyli z punktu widzenia interesu postępowania karnego, nic się negatywnego nie wydarzyło - tak dr hab. Szymon Tarapata z UJ ocenił decyzję prokuratury ws. pijanego kierowcy, który został w sobotę zatrzymany na autostradzie A1.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jaką decyzję podjęła prokuratorka z Lublińca ws. 37-latka, który miał blisko 3 promile i został zatrzymany na A1;
- Dlaczego doszło do przeniesienia postępowania do prokuratury w Częstochowie i odwołania zastępcy Prokuratora Rejonowego w Lublińcu;
- Jak prawnik komentował w TOK FM sprawę, która wywołała lawinę komentarzy.
Wypuszczenie przez prokuratora z Lublińca pijanego kierowcy, którego zatrzymano w sobotę. Do obywatelskiego zatrzymania doszło na autostradzie A1, 37-latek miał 2,7 promila alkoholu w wydychanym powietrzu, a na koncie dwa sądowe zakazy prowadzenia pojazdów.
Decyzja prokuratury wywołała oburzenie m.in. na platformach społecznościowych. Sprawą zainteresował się sam min. Waldemar Żurek, który - jako prokurator generalny - polecił prokuratorowi krajowemu Dariuszowi Kornelukowi interwencję w tej sprawie. Zapadła decyzja o odwołaniu zastępcy Prokuratora Rejonowego w Lublińcu. Sprawą pijanego 37-latka będzie zajmowała się Prokuratura Okręgowa w Częstochowie.
Jak ocenił w TOK FM adwokat dr hab. Szymon Tarapata z Katedry Prawa Karnego UJ, oburzenie decyzją o zwolnieniu kierowcy było "niesłuszne". - Tego typu postępowania zdarzają się w podobnych sprawach. Generalnie - jak popatrzy się na stan faktyczny, o którym wiemy z mediów, to najprawdopodobniej nie było tu w ogóle podstaw do kierowania wniosku o tymczasowe aresztowanie. Co więcej, nie było też pewnie podstaw do stosowania innych środków zapobiegawczych - mówił rozmówca Adama Ozgi.
Prawnik wyjaśnił, że jeśli kierowca ma stałe miejsce zamieszkania i "nie było obawy ucieczki, ukrycia się, to nie było spełnionych przesłanek do stosowania środków zapobiegawczych". - W takiej sytuacji należy zwolnić zatrzymanego. W toku dalszego postępowania zapewne dojdzie do postawienia mu zarzutów. Naprawdę znanych mi jest wiele spraw, w których kierowca prowadził w stanie nietrzeźwości - czasami były to 2-3 promile - i podobny sposób postępowania był stosowany - powiedział gość "TOK 360".
- Co tutaj się wielkiego stało? Stało się tyle, że temu człowiekowi zostaną później postawione zarzuty, nie uniknie odpowiedzialności (...), czyli z punktu widzenia interesu postępowania karnego, nic się negatywnego nie wydarzyło - przekonywał dr hab. Szymon Tarapata z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Źródło: TOK FM