Dino pozywa szefa związku zawodowego. "Zarzuty są kuriozalne"
Dino pozwało związkowca Wojciecha Jendrusiaka. - Traktuję to jako typowe działanie SLAPP-owe, czyli wytoczenie procesu, żeby mnie wyciszyć, zastraszyć, uwikłać w kolejnych sprawach. Żebym nie miał czasu na działalność związkową, był zakopany w tych sprawach. Zarzuty są kuriozalne - mówił w TOK FM.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Dino pozwało szefa działającego w firmie związku zawodowego?
- Jak Wojciech Jendrusiak komentował sprawę w TOK FM?
Dino pozywa Wojciecha Jendrusiaka, przewodniczącego OPZZ Konfederacja Pracy w firmie. żąda od niego 50 tys. zł odszkodowania, publikacji przeprosin oraz zakazu rozpowszechniania treści dotyczących spółki. Chodzi o jego wypowiedzi dotyczące warunków pracy u polskiego handlowego giganta. Jendrusiak wielokrotnie alarmował o łamaniu praw pracowniczych, mrożeniu pracowników, zwalnianiu sygnalistów.
- Nie jestem w ogóle zaskoczony, bo podobne sprawy mam z ramienia Kauflandu - powiedział Jendrusiak w "TOK 360". Jak opowiadał, ta firma wytoczyła mu pięć pozwów o naruszenie dóbr osobistych - w jednej sprawie został już uniewinniony (obecnie jest w apelacji).
- Te sieci obsługuje jedna firma, to jest strategiczna działalność. Spodziewałem się, że taki pozew otrzymam. Prawdopodobnie dostaniemy też pozew jako związek zawodowy, poszczególni działacze. Kancelaria działa w taki sposób, że przedstawiciele oraz firma pozywa działaczy i związek krzyżowo, żeby zrobić jak najwięcej spraw - opowiadał gość Adama Ozgi.
Jendrusiak relacjonował, że w pozwie znalazły się jego wypowiedzi - m.in. dla TOK FM. - Traktuję jako typowe działanie SLAPP-owe, czyli wytoczenie procesu, żeby mnie wyciszyć, zastraszyć, uwikłać w kolejnych sprawach. Żebym nie miał czasu na działalność związkową, był zakopany w tych sprawach. Zarzuty są kuriozalne - ocenił.
Chodzi o naruszenie dóbr osobistych - spółka zarzuca mężczyźnie, że mówi m.in. o przeciążaniu pracowników pracą przez Dino. - To jest prawda, część nie jest wyrobić obowiązków, które są narzucone przez przełożonych - podkreślił w rozmowie z Adamem Ozgą.
"Poinformowaliśmy ministerstwo"
- W firmie dzieje się bardzo źle, są łamane przepisy prawa, głośna jest sprawa o zwolnienia osób, które wzięły udział w strajku ostrzegawczym. Procedura zwolnień nie działa w spółce Dino. We wszystkich zwolnieniach, które trwają od listopada 2025 roku, spółka narusza przepisy prawa. Nie konsultuje zamiaru rozwiązania umów o pracę. To rażące złamanie przepisów prawa. Poinformowaliśmy już Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej - dodał związkowiec.
- To jest kuriozalne, że ja czy inni członkowie zarządu związku, działamy w imieniu związku, a jesteśmy pozywani indywidualnie. Ja jako osoba prywatna nic nie mam do Dino - mówił Jendrusiak.
Związkowiec podkreślił, że zarząd w dalszym ciągu ignoruje prośby o spotkanie. - Teraz jesteśmy w drugim sporze zbiorowym, który dotyczy nadmiernego wykorzystywania monitoringu do dyscyplinowania oraz zwiększania wydajności pracowników - zaznaczył.
Zdaniem gościa TOK FM "dochodzimy do takiej sytuacji w Polsce, że łamanie prawa to czysty biznes". - Zarabiają na tym podwójnie. Na mrożeniu pracowników, czyli niedostosowaniu warunków pracy w marketach w Polsce Dino zaoszczędziło kilka milionów złotych - stwierdził przewodniczącego OPZZ Konfederacja Pracy w sieci Dino. Jak dodał Wojciech Jendrusiak, firma otrzymała za to dotąd karę w wysokości 8 tys. złotych.
Źródło: TOK FM