,
Obserwuj
Polityka

Znalazł się obrońca "Potańcówek plus". "Jak widzę ten hejt, to robi mi się słabo"

3 min. czytania
20.05.2023 08:08
Robicie aferę z 500 tysięcy złotych, a to jest koszt jednego traktora. A pieniądze, które idą na dwa główne zespoły pieśni i tańca ("Śląsk" i "Mazowsze"), to są grube miliony. Tymczasem my - NGO's mieszczący się w małym, prywatnym mieszkaniu - wydajemy więcej płyt mistrzów muzyki tradycyjnej niż np. Polskie Radio - mówił w TOK FM Piotr Baczewski, popularyzator muzyki tradycyjnej z Fundacji Muzyka Zakorzeniona.
|
|
fot. Krzysztof Hadrian / Agencja Wyborcza.pl

Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi zafunduje wiejskie zabawy. Organizatorzy takich potańcówek mogą otrzymać nawet 10 tys. złotych bezzwrotnej, publicznej dotacji. Jest jednak warunek. Impreza musi zostać zorganizowana między sierpniem a październikiem bieżącego roku. A więc wtedy, gdy trwać będzie najgorętszy okres kampanii wyborczej.

Jednak zdaniem Piotra Baczewskiego, popularyzatora muzyki tradycyjnej z Fundacji Muzyka Zakorzeniona, to nie jest zły pomysł. - Muzyka tradycyjna przez lata była wtłaczana na scenę. Przeciętnemu mieszkańcowi Polski kojarzyła się albo z Zespołem Pieśni i Tańca 'Mazowsze', albo z pijanym wujkiem, który coś tam śpiewa, albo gra na akordeonie 'Sokoły'. Niestety, ten obraz muzyki tradycyjnej pokutuje do dziś, co widać po tych nieszczęsnych komentarzach w internecie pod informacjami o tym programie, które są mieszaniną chamstwa i ignorancji, które mnie smuci - komentował w 'A Teraz Na Poważnie' w TOK FM. I dodał, że to 'wyjątkowa muzyka, za którą przyjeżdżają do nas ludzie ze Szwecji, z Anglii, z Francji i nam jej zazdroszczą'.

Ocenił, że najłatwiej przypiąć się do programu, który w sumie jest dobry. - Rozumiem, że on pokrywa się z wyborami, ale jak popatrzycie, kiedy są realizowane programy z dotacji ministerialnych, to wszystkie są w tym czasie i były tak realizowane przez lata - podkreślił Baczewski.

Jego zdaniem w programie można znaleźć pewne mankamenty, ale generalnie cieszy się, że państwo chce promować zabawy taneczne. - Jak widzę cały hejt wywołany wywiadami robionymi pod tezę, to mi się słabo robi. To znaczy: "ta tłuszcza tańczy, zaraz wezmę akordeon, będę grał". No halo. Można coś krytykować, ale jak ja widzę, kochając wieś, muzykę wsi, te wykwity chamstwa i ignorancji, to mi się trochę słabo robi - oburzał się gość TOK FM.

Jak mówił, bardziej niż ten program bolą go inne rzeczy. - Że dzieciaki na wsiach często nie mają dostępu do muzyki tradycyjnej, w ogóle często do kultury, że ogniska muzyki tradycyjnej działają na oparach tego paliwa, które jest zapałem ludzkim, że nie ma systemowego wsparcia dla takich inicjatyw - wyliczał w rozmowie z Mikołajem Lizutem.

Popularyzator muzyki tradycyjnej zaznaczył, że 'trzeba pochylić się nad problemem, jak opowiedzieć dzieciakom o tej muzyce, nad tym, że ludzie młodzi, aktywni, którzy mogliby się nią zainteresować, którzy mogliby ją grać, jadą do miast'. - Nikt nie myśli o tym, że świat się zmienił i miejsce tej muzyki też się powoli zmienia. Masa ludzi gra ją w miastach - wskazał.

"Kultura tradycyjna nie miała wsparcia przez lata, a teraz ma pozorne wsparcie"

Mikołaj Lizut podkreślał jednak, że rządowe media wspierają przecież disco polo. - Kultura tradycyjna nie miała wielkiego wsparcia przez lata, a teraz ma pozorne wsparcie. Każda ekipa ma coś za uszami - odpowiedział Baczewski. - Proszę spojrzeć na tłuste koty - zespoły pieśni i tańca 'Śląsk' i 'Mazowsze', sprawdźcie, jakie oni mają budżety. Ile pieniędzy idzie na relikty PRL-u tak naprawdę. Zespoły pieśni i tańca miały stworzyć jedną narodową wizję folkloru. To był model rosyjski - dodał.

Przedstawiciel Fundacji Muzyka Zakorzeniona zaznaczył, że nie rozumie całego wzmożenia wobec tego programu. - Robicie aferę z 500 tysięcy złotych, to jest koszt jednego traktora. A pieniądze, które idą na dwa główne zespoły pieśni i tańca ('Śląsk' i 'Mazowsze'), to są grube miliony, to rząd 40. milionów na dwa zespoły. Tymczasem my - NGO's mieszczący się w małym, prywatnym mieszkaniu - wydajemy więcej płyt mistrzów muzyki tradycyjnej niż np. Polskie Radio - mówił.